Posted on 30 czerwca 2007 by Ioannes Oculus
Przed godziną skończył się mecz Sea Hawks contra Silesia Miners. Nasi wygrali!!! Tym samym awansują do dalszych rozgrywek. Gratulacje!
Mecz był wspaniały i pełen emocji. W pewnym momencie nasi przegrywali 20:7, ale wyszli z tego i było już tylko lepiej. Gra trzymała w napięciu do końca. Tym większe gratulacje, że część meczu grali w strugach deszczu. Tyle informacji na gorąco.
Let’s go Miners, let’s go!!!
Posted on 28 czerwca 2007 by Ioannes Oculus
Dzisiaj Watykan oficjalnie zapowiedział papieskie Motu Proprio na temat powrotu liturgii klasycznej. Już za kilka dni ma się ukazać dokument papieski, który zezwala na sprawowanie Najświętszej Ofiary bez ograniczeń w rycie klasycznym. Oczywiście Novus Ordo, czyli obecny ryt, pozostanie w użyciu i będzie normą. Nareszcie to, co było przez tyle wieków świętością i skarbem Kościoła, nie będzie zakazywane. Choć zapewne dalej ta liturgia spotka się z niezrozumieniem i odrzucaniem, niechęcią, a nawet wrogością.
Liturgię w rycie klasycznym trzeba przeżyć, aby zrozumieć co jest w niej niesamowitego. Modlitewne skupienie, cisza. Wiele gestów, znaków, każdy o głębokim znaczeniu. Tego nie rozumie się od razu, nie da się tego po prostu wytłumaczyć. Jest to jak wchodzenie w nieziemską rzeczywistość, jest jak doświadczenie nieba. Gdy całe zgromadzenie wspólnie kieruje się ku ołtarzowi wydaje się, że zbliżamy się wszyscy, niczym pielgrzymi, czy owce, ku niebieskiej ojczyźnie. Kapłan jest tym, który prowadzi, bo Chrystus ustanowił go pasterzem dla swojego ludu. Nie zwalnia to wiernych z odpowiedzialności za wspólnotę. To nie jest bezwolna owczarnia, to jest zgromadzenie tych, którzy zostali powołani, aby w wolności stać się dziedzicami nieba. Cóż za łaska! Wtedy ja sam doświadczam własnej małości. To, że mogę iść wśród dzieci Bożych, jest największą łaską. Bóg mnie kocha i chce, aby przyszedł do Niego. Czego chcieć więcej? Więc proszę o modlitwę, abym chciał tylko Boga, bo ułomna jest ludzka natura. Proszę o modlitwę w mojej intencji, proszę módlmy się nawzajem za siebie. Proszę, dobry Boże, daj nam przyjść do Ciebie i radować się oglądaniem Twojego oblicza. Nie pozwól, aby zawładnął nami grzech, ale niech Twoja łaska da nam siły na drogę. Sit nomen Domini benedictus!
Posted on 28 czerwca 2007 by Ioannes Oculus
Posted on 27 czerwca 2007 by Ioannes Oculus
Niedawno przeczytałem (w końcu!) Dekret o Ekumenizmie Unitatis redintegratio (w skrócie: DE), jeden z dokumentów II Soboru Watykańskiego. Jest to dokument niesamowity, szczególnie że porusza bardzo trudny problem. Faktem jest, że podział chrześcijaństwa jest gorszący. Dlatego należy dążyć do osiągnięcia jedności tak, aby chrześcijanie nie byli podzieleni między różne wspólnoty, ale byli jednym Kościołem Chrystusowym. Jednak to, z czym często się spotykam, nie zawsze jest tym, o czym piszą ojcowie soborowi.
Z Dekretu wynika bowiem, że jedność, do której dążymy, „trwa stale w Kościele katolickim” (DE 4) . Kościół katolicki „został wzbogacony wszelką prawdą objawioną przez Boga i wszelkimi środkami łaski” (DE 4), podobnie w DE 3: „całą pełnię zbawczych środków można bowiem osiągnąć jedynie za pośrednictwem katolickiego Kościoła Chrystusowego, który stanowi powszechną pomoc zbawienia”. Znajdujemy się w sytuacji, w której nie możemy sobie pozwolić na dwuznaczności. Nie jest obojętne wyznanie! Należąc do Kościoła katolickiego, należymy do wspólnoty, którą założył sam Chrystus Pan. Odejście od niej jest pozbawieniem się „całej pełni zbawczych środków”. Nie neguje to faktu, że my, katolicy, mamy wychodzić z miłością do naszych braci odłączonych. Ta ekumeniczna posługa miłości ma doprowadzić nas wszystkich do osiągnięcia jedności, która „trwa stale w Kościele katolickim” (DE 4), a więc mamy przyprowadzić zbłąkane owce na łono Kościoła. Nie siłą oczywiście, a miłością. Tak jak Ewangelię należy głosić tym, którzy jej jeszcze nie znają, tak należy pomóc tym, którzy odeszli od źródła. Nie należy przy tym wstydzić się prawdy katolickiej, albowiem „całą doktrynę należy przedstawiać z pełną jasnością” (DE 11). Fakt ukazania, głoszenia tego w co się samemu wierzy, nie jest obrazą dla drugiej strony. Ja nie głoszę po to, żeby kogoś zniszczyć, ale żeby go przyprowadzić do Kościoła.
Na koniec pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat:
„Nic nie jest tak obce ekumenizmowi, jak fałszywy irenizm, który przynosi szkodę czystości doktryny katolickiej oraz zaciemnia jej właściwy i dokładny sens” (DE 11)”.