Jutro wyjeżdżam prowadzić rekolekcje ministranckie, które zakończą się 8 sierpnia. Potem jeszcze tydzień mnie nie będzie, więc mój blog czasowo pozostanie bez zmian. Proszę o modlitwę za te rekolekcje. Pozdrawiam
Posted on 20 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Jutro wyjeżdżam prowadzić rekolekcje ministranckie, które zakończą się 8 sierpnia. Potem jeszcze tydzień mnie nie będzie, więc mój blog czasowo pozostanie bez zmian. Proszę o modlitwę za te rekolekcje. Pozdrawiam
Posted on 19 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Kanon fantasy, czyli czego IMO brakuje w kanonie Sapkowskiego (tylko nie bić mnie proszę za subiektywizm!):
Po pierwsze dzieła J.R.R. Tolkiena należy potraktować oddzielnie. Tzn. osobno Silmarilion a osobno Władca Pierścieni. Dodałbym do spisu jeszcze Niedokończone opowieści i może także Księgę Zaginionych Opowieści. Tolkien to klasyk, najważniejszy autor, więc ktoś kto chce poznać literaturę fantasy nie może przejść obojętnie obok tego wszystkiego. Oczywiście jest jeszcze kilka jego książek, ale nie stanowią raczej lektury podstawowej w kanonie (za to obowiązkową dla poznania twórczości Mistrza).
Ze znanych autorów w ogóle pominięty został, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, Terry Pratchett. Jego cykl Świat Dysku powinien stanowić ważny element kanonu. Choć utrzymany w konwencji komediowej, prześmiewczej, to nie jest to literatura bez przesłania. Także popularność autora zmusza do zapoznania się z jego twórczością. Poza tym cyklem napisał także kilka innych książek, ale już z listy lektur nadobowiązkowych.
To z zagranicznych autorów. Ponieważ najbliższy jest mi kraj nad Wisłą i Odrą, więc tu też brakuje mi kilku nazwisk. Kanon Sapkowskiego obejmuje światową literaturę, jednak moim zdaniem niejedna polska fantasy jest niejednokrotnie lepsza. I tak…
Po pierwsze sam Andrzej Sapkowski. Cykl o Wiedźminie jest zdecydowania kanonem fantasy w naszym kraju. Doczekał się też tłumaczeń na języki obce, więc nie jest zupełnie obcy za granicą. Drugi autor (nota bene mój ulubiony z polskich, a właściwie to zaraz po Tolkienie) to Pilipiuk. Trylogia (mam nadzieję, że tylko do czasu) Kuzynki, Księżniczka i Dziedziczki oraz opowiadania o Jakubie Wędrowyczu to podstawa. Bez tego ani rusz! Dodałbym jeszcze Ewę Białołęcką, Annę Brzezińską i Macina Wolskiego.
To tyle. Na razie (mam nadzieję).
Posted on 18 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Miałem bardzo miły dzień. Na przedurodzinowego (prawie tydzień) grilla przyszło kilku kumpli z seminarium. Spędziliśmy kilka godzin w świetnej atmosferze. To jest piękne, gdy można spotkać się z ludźmi. Chyba często brakuje w naszych czasach tego bezpośredniego kontaktu. Internet zbliża nas z ludźmi z odległych stron, ale często oddala od tych najbliższych. Relacje w życiu człowieka są jednym z najważniejszych jego elementów. Nikt z nas nie jest samotną wyspą. To w kontaktach z drugim człowiekiem odkrywamy własne ja, swoją tożsamość. To także drugi człowiek jest tym, który pomaga nam (czasem nieświadomie) przezwyciężać własne ograniczenia i doskonalić siebie samych. Nawet w sytuacji, gdy zamiast unieść się gniewem, agresją, powstrzymujemy emocje i działamy rozsądnie, to osoba, która nas sprowokowała, też dała nam możliwość udoskonalenia się.
Jest jeszcze jedna relacja, ważniejsza od relacji do bliźniego, choć nieodłącznie z nią związana. To relacja do Boga. Bóg jest najważniejszy i dlatego mamy zostawić ojca, matkę i żyć dla Boga. Wtedy naprawdę będziemy mogli żyć miłością do bliźniego. A miłość to nie jest uczucie, ale pragnienie i czynienie dobra wobec innej osoby. Jeżeli zaś w miłości chodzi o dobro, a źródłem dobra jest tylko Bóg, który jest dobrem, to jakże odłączyć miłość bliźniego od miłości Boga? A także, jak można by kochać prawdziwi, gdyby Bóg nie był wpierw miłowany? Dlatego zdanie, które kiedyś usłyszałem, że dla miłości bliźniego należy utracić nawet Boga, jest sprzeczne z Ewangelią. Jeśli utracę Boga w życiu, to utracę źródło miłości bliźniego. One obie są ze sobą tak ściśle związane.
Dobrze jest więc robić wszystko, aby nasze relacje do drugich, bliźnich były nie tylko poprawne, ale więcej, pełne miłości. Miłości prostej, codziennej, a także tej od święta. Miłości w domu, w pracy, w szkole, na przystanku, w sklepie, czy gdziekolwiek się znajdziemy. Zauważam to, gdy w sklepie zwykłe kilka słów zamienionych z panią sprzedawczynią może być okazją do miłowania. Zdarz mi się wyjść ze sklepu tak, jakby cały świat śpiewał z radości, bo udało mi się kogoś kochać.
Tak też było dzisiaj, przy tej bardziej świątecznej okazji. Oby takich okazji było więcej. Najbliższa już niedługo, bo w piątek będę miał zaszczyt gościć u siebie Parmadilich i Elendilich, czyli ludzi zafascynowanych twórczością Tolkiena. Także będzie grill (rybka) i okazja do podarowania siebie. Jak to się uda, zobaczymy.
Posted on 17 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Jesteśmy wolni i to jest wspaniały skarb. Wolni od popędów, od mody, od pokus. „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” i dlatego nie musimy grzeszyć, oddawać hołdu bałwanom pogańskim, bożkom. Jeżeli jeszcze uświadomić sobie, że to Bóg wszystko stworzył, że on jest Panem i wszystko mu podlega, a ten wszechpotężny Bóg mnie kocha, to jest to powód do największej radości. Tak się cieszę, że Bóg jest, że jest Panem wszystkiego, że mnie kocha, że chce mi pomagać. Mnie, który jestem tylko pyłkiem, nic nie znaczącym. Dzięki Ci Boże za Twą miłość, za to, że jesteś, że działasz. Dzięki ci, że choć nieraz popadam w bagno, to ty dajesz mi nadzieję, choćby była ona szalona. Zawsze jednak ona się sprawdza, prowadzi do upragnionego celu. Obym nigdy od Ciebie nie odszedł, obym nigdy Ciebie nie stracił. Ojcze, Mistrzu, Przyjacielu!
Posted on 17 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Łacina żyje i ma się wcale nie najgorzej, wbrew opinii i chęciom niektórych. Niech świadczy choćby o tym istnienie łacińskiej wersji Wikipedii. Osobiście chodzi mi po głowie stworzenie serwisu łacińskiego z samouczkiem, forum (po łacinie), newsami, muzyką etc, etc. Szukam chętnych do współpracy
Posted on 16 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Tak przynajmniej podała agencja CWN (Catholic World News). Benedykt XVI ma odprawiać prywatne Msze św. w klasycznym rycie rzymskim (czyli w starszej formie rytu rzymskiego). Nie było to powszechnie wiadome, gdyż niewiele osób uczestniczy w prywatnych Mszach papieża (inaczej było za czasów Jana Pawła II). Jest miła i krzepiąca informacja, przecież „przykład idzie z góry”.
Posted on 16 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Stworzyłem taką kategorię, aby wpisywać tu to, co może napawać nas optymizmem, nadzieją i radością. Ogólnie rzecz biorą wszystko to co pozytywne, a często niedostrzegane lub zagłuszone przez nawałnicę negatywnych informacji. Bo chyba lepiej patrzeć pozytywnie na świat, niż mieć ciągłego doła.
Zacznę więc od kilku faktów z ostatnich dni, które pokazują, że w naszym kraju to nie jest tak najgorzej.
Po pierwsze bezrobocie w Polsce spada (tak wyczytałem). Co więcej, nie spada tylko dlatego, że dużo osób wyjechało z Polski, ale także dlatego, że pojawia się coraz więcej nowych miejsc pracy. Ten trend jest coraz silniejszy, a do tego dokłada się fakt, że przynajmniej w niektórych dziedzinach wzrastają ostatnio płace (choć niestety ma to związek z ostatnią Wielką Emigracją). Inną sprawą jest to, że Sejm przyjął nowelizację ustawy o zakazie handlu w święta. Dzięki temu wiele osób będzie mogło spędzić ten czas z rodziną, przyjaciółmi. Jeszcze to, że rozwija się u nas Ruch Czystych Serc, czyli że są ludzie, którzy nie poddają się zezwierzęceniu, którzy szanują swoją godność. Na koniec to, że religijność Polaków nie zmalała przez ostatnie lata. Być może te statystyki nie oddają całości obrazu, szczególnie nt. moralności, ale daje to ogromną nadzieję na przyszłość.
Nisi Dominus aedificaverit domum, in vanum laboraverunt, qui aedificant eam. Nisi Dominus custodierit civitatem, frustra vigilavit qui custodit. (Ps 127,1)
Posted on 16 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Obiecałem, to umieszczam tutaj kanon fantasy wg A. Sapkowskiego (Rękopis znaleziony w smoczej jaskini, Warszawa 2001, s. 222-225). Kolejność alfabetyczna wg autorów, czyli inaczej niż w oryginale. Tytuły pogrubione oznaczają cykle. Gdyby trafiły się błędy w przepisywaniu dajcie znać.
Posted on 16 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Chodzi oczywiście o książkę. Do subiektywnej odpowiedzi na to pytanie skłonił mnie artykuł z gazety Dziennik pt. Papierowa książka skazana na wymarcie. Odpowiedź moja jest subiektywna, bo nie chcę pisać jak będzie (bo któż to tak naprawdę może przewidzieć), ale co ja o tym sądzę.
Otóż osobiście nie wyobrażam sobie świata bez książek w postaci papierowej. Wspaniały jest widok zakładki wędrującej z dnia na dzień (a czasami z godziny na godzinę) przez grubą i wciągającą książkę. Każdy egzemplarz książki ma też swoje życie, swoją historię. Mieć książkę, którą miał mój ojciec, wuj, a może ktoś znany, czy też ktoś zupełnie obcy. Czasem o tym, że była wcześniej czytana świadczy tylko kilka malutkich zagięć na grzbiecie, czasem jest opatrzona na marginesach bogatymi komentarzami i przemyśleniami poprzedniego właściciela. Książka, która leży na mojej półce przywołuje swoją historię, która na krócej lub dłużej splata się z moją historią. Tego nie można powiedzieć o pliku, który może być dowolnie kopiowany (pomijam tu kwestię praw autorskich). Trudno jest zachwycić się plikiem *.pdf, a można, gdy podchodzi się do półki z ulubionymi książkami, dotyka ich grzbietów, a one zdają się odpowiadać.
Wydaje mi się, że przyszłość książki nie jest zagrożona. Znikną (prawie na pewno) encyklopedie, słowniki, leksykony. Znikną prawdopodobnie instrukcje obsługi, manual’e itp. Nie zniknie jednak (mam nadzieję) powieść, w ogóle cała literatura piękna, książka naukowa.O ile nie zniknięcie tych pierwszych nie doprowadzi mnie do rozpaczy, to zniknięcie drugich było by dla mnie przyczyną wielkiego smutku. Książka, to jest coś wyjątkowego, coś czego można z szacunkiem dotknąć w księgarni, zajrzeć do środka, ale tak, aby nie pozostawić śladów. To jest coś co wypełnia potem nie tylko czas, ale i przestrzeń, nadaje miejscom swojego ducha. Tak więc, choć nie potrafię przewidywać przyszłości, to wykrzyczę na cały świat: Książka nie zginie!
Posted on 16 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Najnowszy „Gość Niedzielny” (15 lipca 2007, nr 28) zamieścił artykuł ks. Artura Stopki pt. Jeden ryt, dwie praktyki. Artykuł nawet niezły, ale jest pewne „ale”… Otóż autor pisze:
Ojciec Święty zwraca również uwagę, że mszał przedsoborowy nigdy nie został formalnie zakazany. To ważna uwaga, ponieważ przed publikacją dokumentu często można było usłyszeć głosy tzw. środowisk tradycjonalistycznych, wzywających do „uwolnienia Mszy wszech czasów”.
Z teksty można wywnioskować, że „tzw. środowiska tradycjonalistyczne” zrobiły niepotrzebny zamęt, bo przecież mogły bez problemu mieć Mszę wszech czasów. Tylko, że to nie jest prawda! Faktycznie, formalnie nigdy nie była ona zakazana, jednak w praktyce uczestniczenie w niej było bardzo utrudnione, nawet po wydaniu motu proprio Ecclesia Dei Jana Pawła II. Nawet, gdy była grupa ludzi, która chciała tej Mszy, to, aby móc w niej uczestniczyć choć raz w miesiącu, musieli włożyć w to wiele wysiłku, narazić się na wyśmianie przez wielu księży, a często i nieprzychylność biskupa. Dlatego wołanie o uwolnienie Mszy wszech czasów było moim zdaniem jak najbardziej usprawiedliwione, bo była ona praktycznie uwięziona, niesłusznie i nieprawnie. „Tzw. środowiska tradycjonalistyczne” chciały uwolnienia tego, co powinno być wolne, a w praktyce było niejako uwięzione.
Autor pisze także, że nie można tu mówić o żadnym przełomie. Nie jest to na pewno rewolucja, jednak jest to coś więcej niż zwykły,”mało ważny” akt administracyjny. Doniosły jest fakt, że Kościół przyznał rację temu, co „wielkie i święte” było, ale także i takie samo jest i będzie. Tendencje w nauczaniu, poglądach wielu zmierzały raczej ku negacji tego, co było. Teraz wyszedł z Watykanu wyraźny głos: Tradycji nie można odrzucić. Ona pozostaje wielkim skarbem Kościoła.
Posted on 14 lipca 2007 by Ioannes Oculus
George Weigel, Katedra i sześcian. Europa, Stany Zjednoczone i polityka bez Boga, [Fronda] Warszawa 2005
Dwie kultury, o których mówi Weigel, są reprezentowane przez tytułowe: katedrę i sześcian. Ta pierwsza to katedra Notre-Dame w Paryżu, ten drugi to Wielki Łuk La Defense, ogromny otwarty sześcian, który mógłby w sobie zmieścić katedrę Notre-Dame. A pytanie o przyszłość, to pytanie o los Europy i Ameryki, właściwie całej cywilizacji opartej na dziedzictwie chrześcijańskim i demokratycznych zasadach.
Weigel dostrzega problemy współczesnej Europy z perspektywy amerykańskiej. Może ten dystans pozwala mu na stawianie bardziej obiektywnych tez. Dostrzega, że Europa stoi w obliczu kryzysu, który ma wiele objawów. Są to: odcinanie się od własnych, chrześcijańskich korzeni, chrystianofobia (choć to słowo chyba nie pada w książce), brak poczucia wspólnoty, sparaliżowanie strachem przez terroryzmem, a więc i brak konkretnych reakcji na niego. Autor analizuje postawę Europy po 11 września oraz wobec projektu traktatu konstytucyjnego bez odwołania do chrześcijaństwa. Widzi także zagrożenie dla kultury i cywilizacji europejskiej napływem islamskich emigrantów i ich siłą duchową wobec słabości duchowej europejczyków.
Weigel zdaje sobie sprawę, że wyjście z impasu nie będzie łatwe. Wymaga ono na nowo przemyślenia tożsamości europejskiej, do tego co ją tworzyło. Pisze, że bez powrotu do wartości chrześcijańskich, obecne ideały tracą jakikolwiek sens. Kultura sześcianu, przedstawiająca się jako bardziej przyjazna człowiekowi, jest pozbawiona uzasadnienia i tak na prawdę wypacza pojęcie godności człowieka.
Książka jest naprawdę godna polecenia dla każdego. Zmusza do myślenia, do refleksji, ukazuje niepewność sytuacji w jakiej znalazła się cywilizacja europejska i prognozuje kilka wariantów przyszłości. Czy któryś z nich się spełni? Zobaczymy. Miłej lektury.
Posted on 14 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Wczoraj padł rekord odwiedzin mojego bloga
Odwiedzono go łącznie 117 razy, a nawet został „Najszybciej rozrastającym się blogiem na WordPress.com” tego dnia (trochę sobie wczoraj popisałem postów). Taki miły dzień wczoraj miałem.
Posted on 14 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Ostatnie orzeczenia Watykanu nt. nauki o Kościele nie są przeszkodą, a wręcz zachętą do dialogu ekumenicznego. Są one wielkim dobrem, gdyż jasno określają stanowisko Kościoła katolickiego, a jasne stanowisko ułatwia dialog. Tak twierdzi kard. Walter Kasper (więcej znajdziesz tutaj).
Faktycznie, jeżeli chcemy na poważnie prowadzić dialog, który nie będzie tylko poklepywaniem się po plecach, wspólnym piciem kawy, zajadaniem ciasteczek i plotkowaniem o niczym, należy jasno określić swoje stanowiska. Nie przekreśla to możliwości prowadzenia dialogu w miłości wzajemnej, a raczej umacnia tę miłość. Wtedy nie ma miejsca na niedomówienia, na zafałszowania, czy pozorne kompromisy. Nie chodzi o szukanie jedności na siłę, naginanie doktryny. Katolicki Kościół Chrystusowy nie może zmienić doktryny, bo nie on ją ustanowił. Może ją co najwyżej odpowiednio przedstawić, aby była właściwie zrozumiana przez drugą stroną. Jeżeli tak postąpią współrozmówcy, to wtedy będziemy mogli prawdziwie znaleźć to co nas łączy, zrozumieć się wzajemnie (co nie koniecznie oznacza akceptację poglądów drugiej strony). Celem jest oczywiście jedna owczarnia i jeden pasterz, ale do tego trzeba czasu i zrozumienia, że jest tylko jedna taka możliwość. Jedna owczarnia może zaistnieć tylko tam, gdzie jest Kościół Chrystusowy, a ten jest tylko jeden.
Posted on 14 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Wydaje się, że można by powiedzieć: „Polski Kościół jaki jest, każdy widzi”. Tymczasem obraz Kościoła, jaki posiada wiele osób to nie jest prawdziwy obraz, ale ten, który serwują media. Często to zauważam w rozmowach z ludźmi, którzy mają mały kontakt z Kościołem. Niektórym wydaje się nawet, że księża mieszkają w kościele albo przemieszczają się tylko na linii fara (zwana także plebanią) – kościół. Tymczasem jak sam patrzę na Kościół, na księży to sprawa nie jest taka prosta, jak może się wydawać.
Oczywiście są księża, którzy oszukują, skąpią, mają kobiety etc. Jest to smutna prawda. Nie jest to na pewno też 1% księży. Z drugiej strony każdy człowiek jest ułomny, ma słabości, grzeszy. Księżą są wezwani do dawania szczególnego świadectwa, to jednak nie czyni ich automatycznie wolnymi od pokus.
Jest też piękna strona polskiego Kościoła, o której mało się mówi. Często widzę, jak ksiądz wychodząc z kościoła rozmawia z ludźmi, pomoże rozwiązać problem, czy chociażby wysłucha relacji z wakacji, na których wnuczek był ostatnio. Choć takie rozmowy to może nie zdarzają się wszędzie, ale w wielu miejscach, w których byłem, coś takiego zaobserwowałem. W wielu parafiach różne grupy dla młodzieży stanowią jedyną odskocznię dla ich codziennego życia, w którym na stałe jest obecny pijany ojciec, bieda, patologia. Znam osoby, które dopiero w takich grupach znalazły możliwość otwarcia się, nawiązania kontaktów z ludźmi, a wcześniej były bardzo zamknięte, samotne i czuły się odrzucone.
Kościół w Polsce jest także mecenasem kultury. Począwszy od utrzymania wielu zabytkowych kościołów, przez organizację bezpłatnych koncertów, po amatorskie przedstawienia teatralne. Jest wiele kościelnych funduszy wspierających zdolną, ale biedną młodzież. Ostatnio u mnie w parafii zorganizowano nawet pokaz zdjęć z prywatnych wypraw do Australii i Nowej Zelandii niektórych parafian. Był to ciekawa okazja poznania tych krain, gdyż większość nie ma możliwości tam pojechać. A tak choć na chwilę przenieśliśmy się na drugą półkulę oglądając zdjęcia na rzutniku i słuchając opowieści podróżników.
Kościół organizuje wakacyjne rekolekcje. Prawie wszędzie (przynajmniej w archidiecezji katowickiej) księża i tak dopłacają dzieciom do tych wyjazdów, które same w sobie nie są takie drogie, a dla niektórych dzieci są jedynym wyjazdem wakacyjnym, bo na inne rodziców po prostu nie stać.
To co tu napisałem to nie wszystko. Większość działań pozostaje niewidoczna zgodnie z ewangeliczną zasadą: Strzeżcie się, abyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli (Mt 6,1). Może udałoby się jakoś zmienić medialny, fałszywy obraz Kościoła?
Posted on 13 lipca 2007 by Ioannes Oculus
„Lato miłości. Zabierz Dodzie mini” tak reklamuje się teraz RMF FM. Delikatnie mówiąc szlag mnie trafia, bo co to za miłość, która jest seksem? Spadamy na najniższy poziom zezwierzęcenia i realizujemy instynkty w ogóle nad nimi nie panując. Podobnie reklamuje się Axe z wakacjami na Majorce. Te reklamy są po prostu gorszące, że nie wspomnę o tym, że patrzą na to dzieci itd. Ja po prostu nie chcę co rusz oglądać półnagich kobiet, które wyzywająco zachęcają do grzechu. A św. Paweł napisał „unikajcie nawet tego, co ma pozór zła”. Jest jeszcze jakaś woda mineralna z hasłem „jestem wolny, idę za głosem natury”, czy jakoś tak. Wolność to nie jest folgowanie sobie, wolność to właśnie możliwość czynienia inaczej niż mi dyktuje natura, instynkt. „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (znów św. Paweł). Chciałbym ogłosić bojkot tych produktów, czy stacji radiowej, ale nie mam takiej siły przebicia. Mimo to wołam: zróbmy coś, bo staczamy się jako ludzkość na dno!
Posted on 13 lipca 2007 by Ioannes Oculus
Potrzebny jest nam drugi człowiek, potrzebne są nam relacje z innymi. Po dzisiejszym dniu zauważam, że można być dobrze rozwiniętym człowiekiem tylko wtedy, kiedy nasze relacje z drugimi są dobre (wiem, że odkrywam Amerykę, ale doświadczyłem dzisiaj tego szczególnie). Każdy z nas potrzebuje miłości rodziców, przyjaciół, kolegów, kumpli, czy koleżanek. Wtedy może być sobą, rozwijać siebie. Gdyby ktoś odciął się od innych, to zacznie gnić albo próchnieć od środka. Podobnie jest w zamkniętych grupach. Samo zamknięcie zaczyna budować wrogość. Pojawiają się relacje my – oni. To może dziać się na poziomie grup kilku osobowych i na poziomie społeczeństw. Starajmy się przełamywać bariery, wychodzić do siebie nawzajem, może czasem odejść od internetu (ja np. spędziłem dzisiaj bardzo miły wieczór ze znajomymi przy herbatce). Czasem trzeba spróbować, a po jakimś czasie okazuje się, że warto.