Ocena z religii

Ostatnio ogień dyskusji wokół oceny z religii został podsycony. Nowy minister edukacji ogłosił, że nie chce, aby ocena z religii była wliczana do średniej. Od osób bardziej przychylnych religii słychać argumenty, że religia to przedmiot specjalny, wyjątkowy i nie należy sprowadzać jej do przedmiotu na ocenę. Środowiska zaś lewicowe najchętniej w ogóle by religię ze szkół usunęły, w przecież walczą z ciemnogrodem. Na jej miejsce pewnie szybko wprowadziłyby przedmiot o technikach seksualnych (zarówno hetero, jak i homo).  Cóż ręce opadają.

Na studiach, jeżeli student zechce uczęszczać na jakieś dziwne dodatkowe zajęcia, jak np. język koptyjski, to jakoś nie ma problemu, żeby wliczyć ocenę z niego do średniej. Nawet wtedy, gdy grupa na zajęciach liczy dwie osoby: student i wykładowca! Skoro więc ktoś uczęszcza na zajęcia z religii, należy uznać jego osiągnięcia.  Jeżeli wybierze etykę – podobnie, ocena z etyki powinna być wliczona do średniej. Jeżeli uczęszcza na religię w parafii protestanckiej, to tam powinni też wystawić ocenę, którą można by wliczyć do średniej.

Czy można wystawiać ocenę z przedmiotu tak ważnego jak religia? A dlaczego można z plastyki, wszak nie każdy umie ładnie rysować? Dlaczego można z muzyki, wszak nie każdy umie śpiewać? Dlaczego można z historii, przecież nie wszystkich interesują dawne dzieje. A jak można oceniać historię Polski, przecież jest przedmiot wyjątkowy o przeszłości naszej Ojczyzny. Wyjątkowy jest język polski, na którym można zgłębić dzieje myśli, poglądów, literatury. Tego nie da się ocenić, jak matematyki, to przedmiot wyjątkowy! A religia? Ciekawe, że na religii nie ocenia się religijności (choć niektórzy by tak chcieli i tak robią, ale jest to błąd), tylko wiedzę nt. religii, w tym wypadku katolickiej. Osoba nie wierząca może mieć celujący z religii. A to, czy ktoś zdobył wiedzę przepisaną programem, można ocenić obiektywnie. Jeśli tak, to czemu nie docenić trudu zdobycia tej wiedzy? Ocena, jak każdy element przymusu szkolnego, może być wykorzystana do zachęcenia lub zniechęcenia ucznia. Wykorzystanie zależy od nauczyciela. Aby jednak móc ją wykorzystać dobrze, potrzeba ją mieć jako coś realnego, a nie teorię pozbawioną przełożenia na rzeczywistość.

2 komentarze

  1. Erunandelincë 18/08/2007
  2. ioculus 18/08/2007

Dodaj komentarz