Jeden ojciec franciszkanin przypomniał mi coś bardzo ważnego. Gdy robimy rachunek sumienia, powinniśmy zacząć od przypomnienia sobie tego, co dobrego uczyniliśmy. Rzeczywiście, gdyż naszym zadaniem jest miłość, a miłość to wybór woli: ja chcę dobra dla tego człowieka; oczywiście wybór za którym idą czynu. Badając nasze sumienie należy uwzględnić to co dobre i to co złe. Oczywiście te ‘plusy’ nie zlikwidują ‘minusów’ i trzeba będzie pójść do spowiedzi. Jeżeli jednak zatrzymamy się tylko na ‘minusach’ to będziemy mieli wykrzywiony obraz samych siebie. W życiu nie wystarczy przestać burzyć, trzeba jeszcze zacząć budować, a chyba z tego budowania, będziemy przede wszystkim rozliczeni. Niech więc łaska Boża nas oświeca i pokazuje nam prawdę o nas samych.




Sierpień 27th, 2007 at 3:24 pm
zwykle mamy wykrzywiony obraz
z jednej strony kompleksy, jakieś dawne zranienia, co się pogoić nie mogą, te rzeczy, z drugiej egoizm i pycha. Wielką sztuką jest znaleźć w tym prawdziwego siebie…