17 września 1939 – 17 września 2008

Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni operacji wojennych Polska utraciła wszystkie swoje regiony przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa przestała istnieć jako stolica Polski. Rząd polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Wskutek tego traktaty zawarte między ZSRR a Polską utraciły swą moc. Pozostawiona sobie samej i pozbawiona kierownictwa, Polska stała się wygodnym polem działania dla wszelkich poczynań i prób zaskoczenia, mogących zagrozić ZSRR. Dlatego też rząd sowiecki, który zachowywał dotąd neutralność, nie może pozostać dłużej neutralnym w obliczu tych faktów.

Rząd sowiecki nie może również pozostać obojętnym w chwili, gdy bracia tej samej krwi, Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący na terytorium Polski i pozostawieni swemu losowi, znajdują się bez żadnej obrony.

Biorąc pod uwagę tę sytuację, rząd sowiecki wydał rozkazy naczelnemu dowództwu Armii Czerwonej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły pod obronę życie i mienie ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi.

Rząd sowiecki zamierza jednocześnie podjąć wszelkie wysiłki, aby uwolnić lud polski od nieszczęsnej wojny, w którą wpędzili go nierozsądni przywódcy, i dać mu możliwość egzystencji w warunkach pokojowych.

Podpisano: komisarz ludowy spraw zagranicznych

/-/

WIACZESŁAW MOŁOTOW

17 września 1939 Pamiętamy

17 września 1939 Pamiętamy

Dzisiaj pod tym podobnym pretekstem Rosja napadła na Gruzję. Ja pamiętam o 17 września 1939 roku. Cios w plecy, którego, jak dzisiaj już wiemy, należało się spodziewać. Dzień ten był też zapowiedzią gehenny mojej rodziny. Od obrazu zachowanego w pamięci dziadka, gdy polskie wojsko zatrzymało się m. in. w ich gospodarstwie, przez zakopanie skrzynki z różnymi cennymi dokumentami i zapiskami dziadka przez Sybir, śmierć na Północy wielu moich krewnych, powrót do kraju w bydlęcych wagonach, mozolny powrót do”normalności”, po widok zaoranego pola w okolicach Lopatyna i Chmielna, gdzie kiedyś było nasze gospodarstwo. I dopiero wyrok sądu III Rzeczpospolitej przyznał, że nasze ziemie zostały zagrabione.

Nie chcę odzyskiwać nic z tego co przepadło. Chciałbym, abyśmy mogli żyć w pokoju. Niech wojna będzie tylko hasłem w słowniku historycznym. Tyle że to chyba nie możliwe. Wystarczy spojrzeć na wschód, na Rosję. Oni tam mają takie intencje pokojowe, jak w 1939 roku.

Dodaj komentarz