„Co robić jak się nudzi”?

Znudzony piesKiedyś usłyszałem tytułowe pytanie, a było to całkiem niedawno. Wywołało ono u mnie zastanowienie, skąd mogło ono powstać. Od dłuższego bowiem czasu nie nudziłem się. Pamiętam, że miewałem takie chwile w czasach szkolnych, ale były one przelotne, krótkotrwałe. Świat jest na tyle ciekawy, że chyba trudno jest się nudzić. Jednak fakt jest faktem, pytanie zostało postawione nie z chęci prowadzenia czysto teoretycznej dysputy, ale z życiowego problemu. Zacząłem się zastanawiać, co powoduje, że jedni się nudzą, a drudzy nie.

Pytanie to wydaje się z pozoru banalne, ale sięga dosyć głęboko, do wnętrza człowieka. Nuda jest bowiem brakiem zajęcia, niemożnością zorganizowania sobie czas lub jak podaje słownik języka polskiego: „uczuciem przygnębienia, zniechęcenia, spowodowanym bezczynnością, monotonią życia”. Skąd więc bierze się owa bezczynność i monotonia? Czyżby tylko z faktu monotonni życia? Obserwuję ludzi w podobnych środowiskach, wieku i innych podobnych cechach. Jedni nudzą się, inni nie. Czy więc to „życie” jest monotonne i poddaje nas nieuchronnie nudzie? Czy też w tej kwestii należy położyć akcent na naszą odpowiedzialność za nasze nudzenie się bądź nie? Wydaje mi się, że większa odpowiedzialność spoczywa na nas.

Bóg – Stwórca stworzył nas na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1,27). Zostaliśmy więc stworzeni na obraz Stwórcy, z czego by wynikało, że „twórczość” jest wpisana w nas samych. Wydaje mi się, że tu tkwi sedno problemu. Nuda to niewykorzystanie swoich możliwości twórczych (zawinione bądź nie). Zawiniona nuda, być może wynikająca też z lenistwa, byłaby wręcz grzechem, gdyż byłaby sprzeciwem wobec Stwórcy. Stąd wydaje mi się, że odpowiedzialność za nudę często ponosimy sami i sami mamy szukać dróg wyjścia z niej. Sposobów, aby zrealizować to boże wezwanie do bycia „twórczym” są prawdopodobnie setki i tysiące. Trzeba tylko je odkryć, bo w każdym z nas tkwią one jako niepowtarzalne dary.

Niekiedy jednak nuda jest niezawiniona przez nas. W odkrywaniu bycia twórczym potrzebna jest bowiem pomoc drugiego człowieka, gdyż od czasów Upadku pierwszych ludzi, utraciliśmy coś z tego boskiego podobieństwa. Chrzest odnowił w nas to podobieństwo, wielu rzeczy trzeba nam się jednak uczyć, wiele rozwijać. Stąd rodzice pokazują swoim dzieciom świat, rozbudzają zainteresowania i uczą (a przynajmniej powinni) bycia twórczym. Gdy jednak okazuje się, że to nie wystarcza, to co wtedy robić? Postaram się w najbliższym czasie podsunąć kilka propozycji. Może ktoś znajdzie tutaj coś dla siebie, może dzięki moim nieporadnym słowom odkryje swój własny talent? Chcę też przy okazji podsunąć kilka sposobów, dzięki którym młodzież, z którą się spotykam, będzie mogła prowadzić ciekawsze życie.

One Response

  1. PolishGirl 07/06/2010

Dodaj komentarz