Czas wyruszyć ze swojej norki!

Gra "Hobbit"

Gra „Hobbit”

W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie hobbit. Ów hobbit nazywał się Bilbo Baggins, a jego norka, zwana Bag End, to była prawdziwa nora z wygodami. Mieściła się w pobliżu Hobbitonu. Hobbici, jak pewnie słyszeliście, to małe, wesołe stworzenia, o połowę mniejsze od ludzi. Przepadają za jedzeniem i piciem, za to zupełnie nie przepadają za przygodami.

Przygoda przyszła na spotkanie Bilba w osobie wędrownego czarodzieja Gandalfa i 13 krasnoludów. Krasnoludy, pod przewodnictwem Thorina Oakenshielda, postanowiły odzyskać skarb zrabowany im wiele lat wcześniej, strzeżony w pieczarze w Samotnej Górze przez niezwykle okrutnego smoka imieniem Smaug” (fragment wstępu w instrukcji do gry).

Pierwszym szokiem było zderzenie z Thorinem Oakenshieldem, bo w tłumaczeniach spotykałem się z Dębową Tarczą. Niby drobny szczegół, ale po Łozińskim takie eksperymenta zapalają ostrzegawczą lampkę. Całe streszczenie fabuły Hobbita w instrukcji jest średnie, choć na potrzeby gry wystarczające. Bo gra to po prostu powtórka z akcji znanej książki J.R.R. Tolkiena Hobbit. To był wystarczający powód dla mnie, aby ją zakupić i zagrać.

Gra rozpoczyna się w Bag End, skąd wyrusza Bilbo wraz z krasnoludami, aby pokonać Smauga i odzyskać skradziony skarb. Po drodze natknie się na różne przygody, w których drużyna może się wykazać z jednej strony współpracą, z drugiej strony może okazać się, że każdy z jej członków będzie łasym na zbieranie klejnotów. Bowiem celem gry, po uratowaniu Miasta na Jeziorze przed Smaugiem, jest zebranie jak największej liczby bogactw. Jeżeli w kolejnych przygodach graczom powinie się noga, to Smaug będzie zbliżał się stopniowo do miasta. Jeżeli uda się im wszystkie przejść pomyślnie uprzedzą go i odbiją Samotną Górę z jego szponów. W tej drugiej opcji o zwycięstwie konkretnego gracza decyduje właśnie owa ilość zgromadzonych klejnotów.

Mimo że po planszy drużynę reprezentuje jeden pionek, każdy z graczy ma swoją kolejkę gry, w której albo przesuwa całą drużynę naprzód albo wykonuje kolejne przygody. Z tego powodu w pierwszej chwili wydaje się, że nie zapowiada się większa rywalizacja. Jednak po dojściu do pierwszej przygody, czyli Bitwy z Goblinami, wiadomo, że nie będzie tak sielankowo. Graczy charakteryzują trzy różne wskaźniki (inicjatywy, przebiegłości i siły), które w trakcie gry będą maleć bądź rosnąć. Ich początkowe ustawienie będzie decydować o poziomie trudności rozgrywki. Proponowane w instrukcji początkowe ustawienia to dosyć niski poziom trudności, dobry na zapoznanie się z zasadami, jednak warto szybko podnieść sobie poprzeczkę.

Hobbit - zestaw do gry

Hobbit – zestaw do gry

Gra jest bardzo estetycznie wykonana. Figurki, karty, żetony i inne akcesoria stoją na wysokim poziomie estetycznym. Ilustracje do gry powstały na bazie prac John’a Howe, co mnie osobiście bardzo ucieszyło. Męczące są kolejne adaptacje pochodzące z filmu Władca Pierścieni nawet w miejscach, które z ani z filmem, ani z książką nie mają nic wspólnego. Zamawiając grę bałem się, że wizerunki hobbita, krasnoludów czy innych postaci będą właśnie zdjęciami z filmu. Rozczarowanie w tej kwestii było bardzo miłe.

Hobbit jest grą stosunkowo prostą. Wydawca umieścił na okładce informację, że nadaje się już dla 8-letnich dzieci, co wydaje się zgodne z prawdą. Mimo prostoty może jednak ona zainteresować i starsze osoby, niekoniecznie znające świat Śródziemia. Moim jednak zdaniem przydałoby się troszkę więcej ‚komplikacji’. Rozgrywka jest liniowa i trochę za szybko staje się nieco rutynowa. Nie znaczy to, że jest to jedna z tych gier, w które się gra raz i nigdy do nich nie wraca. Brakuje jednak tego czegoś, jakiegoś elementu zaskoczenia, dzięki któremu trzymała uczestników w napięciu i oczekiwaniu na to, co będzie dalej. Hobbit nie zajmuje też dużo czasu, rozgrywka nie powinna trwać dłużej niż godzinę, a można całość ukończyć nawet w 30 minut. W sam raz na wieczór, kiedy nie ma wiele czasu, a potrzebna jest odmiana od telewizora. Dla fanów tolkienaliów pozycja oczywiście obowiązkowa, dla fanów Tolkiena polecam przynajmniej raz zagrać (i solidnie skrytykować autora za miliony nieścisłości w porównaniu z dziełem Tolkiena). Dobry pomysł na prezent, spotkanie z przyjaciółmi. Moim zdaniem warta pieniędzy na nią wydanych.

Ilustracje pochodzą ze strony polskiego wydawcy: krainaplanszowek.pl

Dodaj komentarz