„Igrzyska Śmierci” – recenzja

Czy można widza zatrzymać w kinie przez 2 godziny i 22 minuty? Igrzyska śmierci pokazały, że jest to możliwe. Jednak nie oznacza to, że film jest rewelacją.

Film rozgrywa się w odległej przyszłości bądź w rzeczywistości równoległej, trudno określić. Świat, bądź kraj w którym dzieje się akcja podzielony jest na 12 dystryktów, które nie mają (a przynajmniej nie powinny) mieć ze sobą kontaktu. Wiele lat temu doszło do poważnego buntu dystryktów, który został krwawo stłumiony. Trudno określić co było jedo przyczyną, jednak pozostała po nim „pamiątka” w postaci dorocznych „The Hunger Games”, Igrzysk Głodu. Jest to jednocześnie tytuł filmu, który został z chyba tradycyjną już precyzją przełożony przez polskiego dystrybutora na „Igrzyska Śmierci” (choć polski tytuł wydaje się bardziej chwytliwy). Na te igrzyska wybiera się z każdego dystryktu dwoje reprezentantów, chłopca i dziewczynę, w wieku pomiędzy 12 a 18 lat. Igrzyska wygra, czyli przeżyje, tylko jedna osoba… Film opowiada historię Katniss, dziewczyny, która bierze w nich udział jako ochotniczka w zamian za swoją młodszą siostrę. Zostawia rodzinę i ukochanego chłopaka, aby wziąć udział w krwawym widowisku. Pokazane są kolejne przygotowania do finału igrzysk, które odbywają się w stolicy. Ta część jest ciut przydługa i jak na film akcji, to niewiele się dzieje. Najciekawsze zaczyna się, gdy uczestnicy dostają się na arenę, gdzie z 24 osób żywa pozostanie tylko jedna.

Dużym plusem filmu są efekty specjalne. Producent miał pieniądze i wyprodukował film, który dobrze się ogląda. Wszystko wydaje się być w porządku, a jednak po seansie pozostaje uczucie niedosytu… Czegoś zabrakło w tym obrazie. Sytuacja, w której znaleźli się uczestnicy, kiedy każdy sojusz jest tylko czasowym, mogła by być o niebo lepiej wyeksploatowana. Wszystko jednak układa się doskonale i nasza główna bohaterka chyba ani razu nie stanie przed trudnym wyborem między własnym życiem a kogoś, kto stał się jej bliski w tym czasie. Jej postawa staje się manifestacją sprzeciwu przeciwko systemowi, jednak jedynie w niewielkim stopniu. Kolejny wątek, który nie został specjalnie wykorzystany… Kolejny wątek niewykorzystany to relacja Katniss i jej chłopaka Gale’a oraz Peetam chłopaka z jej dystryktu, który mówi przed kamerami o swojej skrywanej miłości do Katniss. Twórcy jakby unikali każdego wątku, który by w jakiś sposób pogłębił ten film. Osiągnęli za to popkulturową papkę, która spodoba się większość, na którą nie żal wydanych pieniędzy za bilet, ale też nie będzie pamiętało się o niej dłużej niż 15 minut po seansie.

Czy iść na ten film? Tak, nie będzie to zupełnie zmarnowany czas, nie należy liczyć jednak na coś więcej niż chwilę popularnego kina akcji.

W ramach post scriptum. Film oparty jest na książce pod tym samym tytułem. Wedle opinii internautów jest o niebo lepsza od jej ekranizacji. Ilość ciekawych, a niewykorzystanych wątków w filmie zachęca mocno, żeby sięgnąć po źródło. Jeżeli przeczytam to na pewno znajdziecie recenzję książki na stronie Kocham Książki.

5 komentarzy

  1. Heh... 12/04/2012
  2. admin 12/04/2012
  3. katniss 21/04/2013
  4. Katniss 21/04/2013
  5. Ioannes Oculus 23/04/2013

Dodaj komentarz