Powstanie Warszawskie – ostatni gest Wielkiej Polski?

Kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego za nami. Powstania, które poniosło klęskę militarną. Powstania, które co jakiś czas budzi kontrowersje czy było potrzebne, czy opłacało się itd. Historycy i politycy wchodzą w ten spór, chętnie występują w telewizji, aby wypowiedzieć się w temacie. Mi telewizja nie jest dana, więc parę refleksji, które mam w głowie, mogę jedynie przelać na bloga.

Czym jest wielkość narodu? Moim zdaniem jedną z cech wielkości jest duma narodowa. Dumę rozumiem jako docenienie wszystkich pozytywnych stron, radość z tego kim się jest, a nie wywyższanie się nad innych lub ich poniżanie. Polska i Polacy w historii pokazywali nieraz swoją dumę. Niestety ta wspaniała cecha była i jest stopniowo rozmieniana na drobne, niczym I RP przed rozbiorami. To pozytywna narodowa duma zostawiła nam wielkie zwycięstwa militarne czy takie miejsca jak Lwów oraz wielkich Polaków. Imperium I RP jest przykładem jak owa duma buduje rzeczy wspaniałe, a jak jej brak te wspaniałości niszczy. Gdyby nasi przodkowie tę dumę utracili nie byłoby zupełnie II RP, bo po co wskrzeszać jakiś tam swój kraj sprzed ponad stu lat. Łatwiej było współpracować z zaborcami i cieszyć się, gdy pozwolą nam w domowym zaciszu mówić po polsku. Wtedy oszołomami nazywalibyśmy tych, którzy ten dziwny język wynosiliby na ulice.

Żołnierze AK

Żołnierze AK

Mam wrażenie, że Powstanie Warszawskie wypływa z tej właśnie dumy, poczucia, że ta ziemia jest naszym domem. To gospodarz dba o swoje, a nie oddaje pod zarząd wieczysty innym. Niestety Powstanie upadło, upadła cała Wielka Polska. II Wojna Światowa przyniosła zagładę naszych elit. Holokaust Polaków miał miejsce przecież w wielu miastach i wsiach. Wspomnę wymordowanie profesorów UJ, Wzgórza Wóleckie czy Katyń. Po 1945 zostało zdecydowanie za mało osób dumnych i zdolnych kierować dalej państwem. Na ich miejsce ZSRR przywiózł swoje pseudo-elity, które ciągle nam wmawiają, że lepiej mieć kompleksy. Dlatego Powstanie Warszawskie może być tak źle oceniane. Osoba zakompleksiona patrzy i co powie? Lepiej było siedzieć w domu, może nic by się nie stało. Tymczasem Rosjanie byli po drugiej stronie Wisły i jakoś nie chce mi się wierzyć w ich pokojowe zamiary względem Warszawy czy Polski. Doktryna ZSRR była jasna, rozniecić rewolucję komunistyczną na całym świecie. Bogu dzięki nie udało się, mielibyśmy dziś Koreę Północną rozciągniętą po całym globie. Gdy patrzę na Powstańców z Warszawy, na te starsze osoby, które często poruszają się o lasce, widzę w ich oczach coś niesamowitego. Tę właśnie dumę, radość bycia Polakami. Jest w tych oczach to coś, co rzadko dzisiaj można spotkać na ulicy.

Finał jest niestety smutny. Mamy rok 2012, już wiele lat minęło od czasów Powstania i II Wojny Światowej. Nasze „elity” dalej bazują na starych wzorcach, gdy lepiej było zakazać marszy, swobody wypowiedzi i walczyć z tą piękną dumą na każdym kroku. Przykładów jest wiele – od smoleńskiego śledztwa, przez próby wprowadzenia ACTA (po części wprowadzanego później w łagodniejszej formie) po niedawne ograniczenie wolności zgromadzeń. Na szczęście są też przebłyski pozytywne i te z całego serca wspieram. Czasami tylko obawiam się, że mogą okazać się tak spóźnione jak reformy 3 Maja. Wspaniałe i piękne, ale nie zatrzymały ostatecznego upadku I RP.

One Response

  1. Ivrin 28/10/2012

Dodaj komentarz