Nie pierwsza i nie najgorsza piramida

Miało być tak pięknie…

Ciągle głośno jest o upadku firmy Amber Gold. Wielu jej klientów zainwestowało spore pieniądze w wysoko oprocentowane lokaty w złocie. Wszystko wskazywało, że będzie to interes życia. Wysokie oprocentowanie i pewny zysk. Tymczasem okazało się inaczej… Okazało się, że ma to być piramida finansowa, że działa bez odpowiednich zezwoleń i tak dalej, i tak dalej. Organy państwowe zabrały się do pracy i ochoczo walczą z tą okropną firmą. Szkoda, że dużo większe piramidy i złodziejskie instytucje funkcjonują dalej i nie obawiają się o swoją przyszłość.

Jakiś czas temu sam o mało nie zainwestowałem swoich pieniędzy w Amber Gold. Złoto wydaje się być jedną z najbezpieczniejszych inwestycji. Osobiście uważam, że państwo powinno stosować w swojej polityce monetarnej parytet złota, co dałoby większą stabilność i siłę naszej walucie, które nota bene nazywana jest złotówką. Na państwo jednak nie mam wpływu, a na swoje oszczędności mam. Nie posiadając wystarczająco dużej gotówki, aby samemu kupić złoto rozważałem skorzystanie z usług pośredników. Niejednokrotnie mijając stoisko Amber Gold w Silesia City Center chodziło mi po głowie, aby wcielić mój plan w życie. Do tego jednak nie doszło, głównie z powodu braku jakiś sensownych oszczędności, które można by zainwestować. Okazało się to nawet korzystne, bo w tej chwili prawdopodobnie miałbym problem z odzyskaniem swoich pieniędzy. Zostawię jednak na boku kwestię, czy czasem KNF nie jest winna niewypłacalności pieniędzy klientom Amber Gold, bo nie chcę wchodzić w szczegóły sprawy. Interesuje mnie jednak coś innego.

Amber Gold miał być piramidą finansową (tak twierdzi m.in. Krzysztof Rybińcki: Amber Gold to piramida finansowa). Czym jest taka konstrukcja? Taki opis znajdziemy w opublikowanej przez KNF broszurze M. Pachuckiego, Piramidy i inne oszustwa na rynku finansowym – Poradnik klienta usług finansowych:

Piramida w czystej postaci sprowadza się do struktury, w której zysk danej osoby zależy od wpłat osób znajdujących się niżej w tej strukturze. Działalność piramidy polega zatem na obiecywaniu zysków uczestnikom, przede wszystkim za zwerbowanie do udziału w tej strukturze nowych osób, niż świadczeniu rzeczywistych usług inwestycyjnych (s. 6).

Przykład idzie z góry.

Zaraz przyszło mi do głowy skojarzenie z inną instytucją, tym razem poważaną i państwową. Czy jest instytucja w naszym kraju, gdzie nowi członkowie wpłacają pieniądze na rzecz członków z dłuższym stażem, instytucja która nie inwestuje, ale opiera się na wpłatach owych nowych  członków? Dodać można, że sama dla siebie czerpie z tego ogromne zyski na zewnątrz tworząc finansową czarną dziurę, którą ciężko (o ile w ogóle się da) wypełnić. Skrótem określa się tę instytucję ZUS. Rozwinięcia tego skrótu są różnorodne, od oficjalnego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych po takie jak Zakład Utylizacji Szmalu. Skrót można spotkać także w innych kontekstach, jak owoc żywota twojego je ZUS. Najgorsze w tym systemie jest to, że działa na zasadzie ogromnej, obowiązkowej piramidy finansowej. Jak każda taka instytucja, potrzebuje ciągle rosnącej ilości nowych członków. Ponieważ jest w naszym kraju przymusowa, to jej istnienie zależy od skali przyrostu naturalnego. Dopóki napływ nowych członków jest rosnący, nic strasznego nie będzie się działo. Gdy jednak proporcja płacących i pobierających zaczyna się odwracać, zaczynają się problemy. Już teraz wydłużono wiek emerytalny, żeby powstrzymać to niekorzystne dla ZUSu zmienianie się proporcji. Jednak to działanie tak naprawdę nic nie zmienia, jest tylko działaniem maskującym, pozornym. Coś jak podanie środka przeciwbólowego na złamaną nogę i założenie, że jeżeli ból zelżał, to problem został usunięty. Noga jednak nie została złożona (skoro nie boli, to po co), więc za jakiś czas problem wróci i to w jeszcze gorszej postaci.

Liczne instytucje publiczne doradzają wystrzeganie się piramid finansowych. Do serca te rady wziął sobie Grzegorz Sowa i postanowił wypowiedzieć umowę z ZUS. Tłumaczy, że umowa ta została zawarta pod przymusem, jednostronnie. Co więcej jej zapisy zmieniane są w trakcie trwania dobrowolnie przed jedną stronę (państwo) w takich kwestiach jak np. wiek przejścia na emeryturę. Nasuwa mi się w tutaj taki zapis z Kodeksu Cywilnego (art. 385.3):

W razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności:
[…] 10) uprawniają kontrahenta konsumenta do jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w tej umowie,
[…] 14) pozbawiają wyłącznie konsumenta uprawnienia do rozwiązania umowy, odstąpienia od niej lub jej wypowiedzenia,
[…] 19) przewidują wyłącznie dla kontrahenta konsumenta jednostronne uprawnienie do zmiany, bez ważnych przyczyn, istotnych cech świadczenia,
[…]

Pan Grzegorz Sowa walczy o prawo do odstąpienia od tej umowy, która została mu narzucona i na której kształt nie ma żadnego wpływu. Niestety będąc konsumentem został pozbawiony takich praw. Najgorsze jest to, że ten system zupełnie nie funkcjonuje i zamiast go naprawiać, tworzy się zasłony dymne, pozorne działania lub wręcz cofa to co było jakimś tam krokiem do przodu (np. kradzież części składek, które powinny być przekazywane do OFE).

Kolejną paranoją systemu jest fakt, że to konsument jest z założenia winny w tej instytucji. ZUS może przez lata nie przelewać składek do OFE, jeżeli się nie zorientujemy, że coś jest nie tak, to przepadają one na rzecz ZUS. Ta instytucja może mieć bałagan w dokumentacji, nie zaksięgować składek. W razie problemów to konsument, klient ma obowiązek się tłumaczyć, dlaczego coś nie zostało zaksięgowane. To klient ma obowiązek chyba do samej śmierci trzymać wszystkie dowody przelewów na ZUS. Czy to nie paranoja?

Czy więc naprawdę taki Amber Gold to samo zło? Czy pochłonęło i zmarnowało naprawdę tak wielkie pieniądze tak wielu ludzi? Obawiam się, że przy ZUS, to Amber Gold to pryszcz.

3 komentarze

  1. Tomek 10/08/2012
  2. Ioannes Oculus 10/08/2012
  3. Tomek 10/08/2012

Dodaj komentarz