Czas stanąć w kolejce!

Pan tu nie stał

Początek lat osiemdziesiątych XX w. W rodzinie Kowalskich zapanowała radość. Po latach oczekiwania dostali z przydziału mieszkanie. Nowakowie postanowili nie być gorszymi i choć mieszkania nie dostali, to zdecydowali się wyposażyć kuchnię. Inni mają zamiar spędzić urlop na działce, ktoś wysyła dzieci na kolonie, kto innych wyprawia pierwszą Komunię. Wszyscy pieniędzy mają wystarczająco, tylko chwilowe, przejściowe trudności mogą stanąć na przeszkodzie realizacji marzeń. Szybko więc biegną zanim słońce wstanie do sklepów, aby ustawić się w kolejce i mieć nadzieję, że tym razem coś przywiozą.

Remanent

Instytut Pamięci Narodowej wypuścił w zeszłym roku na rynek grę planszową o prostej nazwie Kolejka. Filozofia gry jest prosta, każdy z graczy ma zadanie do wykonania. W tym celu musi udać się do sklepu i zakupić co trzeba. Nic by nie było w tym nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że akcja toczy się w czasach socjalistycznego dobrobytu, czyli kiedy wszyscy mieli po równo, a więc nic. Wtedy nawet gdy nie trzeba było kupowało się co popadnie. A nuż się przyda?

Towar spod lady

Kowalski zielony z zazdrości patrzył, jak ekspedientka wpuszcza Nowaka jeszcze przed otwarciem sklepu, a ten wynosi cud myśli technicznej PRL, magnetofon szpulowy, nowoczesny rejestrator dźwięków i piosenek. Nowaka zaś wypełniła taka radość, że o mało co z wrażenia nie upuścił tego cacka. Nic to, że do kuchni średnio pasuje, ale za to jak gra! Tak nowoczesny sprzęt muzyczny w domu! Nowakowi aż nie chciało się wierzyć, że się udało. Opłaciło się przynosić ekspedientce Kasi co święta czekoladki.

Szczęśliwy traf

Gracze zaczynają rundę od ustawiania się w kolejkach do interesujących ich sklepów. Nie wiedzą jeszcze gdzie przywiozą towar. Ważne, żeby zarezerwować miejsce. Jak nie dziś, to jutro, najpóźniej pojutrze albo… kiedyś na pewno przywiozą. Niestety nie wiadomo też ile towaru przywiozą, choć zazwyczaj wiadomo jedno – nie starczy dla wszystkich. Dlatego całymi rodzinami (każdy z graczy dysponuje pięcioma pionkami) ruszają, aby obstawić wszystkie sklepy. Przyjść wcześnie to jedno, ale dopchać się do drzwi to już zupełnie inna historia…

Matka z dzieckiem na ręku

Kowalska była wniebowzięta. Udało jej się od znajomej Krysi pożyczyć malutkie dziecko. Bobasem ma raptem półtora roczku. Jest śliczniutki jak obrazek. Co najważniejsze dzięki temu maleństwu Kowalska ma w nosie kolejkę. Przysługuje jej prawo zakupów poza kolejnością i staje na początku kolejki. Zaraz po otwarciu sklepu pierwsza zgarnia lekkie i przewiewne sandały damskie. Nadadzą się akurat do pracy i od święta. Kowalska ma jeszcze jeden powód do radości. Widziała, że w sklepie dzisiaj jest jeszcze tylko palto. Nowakowa już się nie załapie, bo palto zgarnie młoda Zielińska. Dla Kowalskiej to podwójna radość tego dnia.

Lista społeczna

Gdy wszyscy gracze ustawią swoje pionki w kolejce i do sklepów przyjedzie te kilka sztuk towaru rozpoczyna się najbardziej emocjonująca faza gry, przepychanki kolejkowe. Każdy uczestnik dysponuje specjalnymi kartami, których może użyć, aby podłożyć nogę innym  i samemu zdobyć deficytowy towar (innych i tak w tej grze, jak w PRL’u, nie ma). Tu pomyłka w dostawie, tu znajomości w komitecie wojewódzkim PZPR albo z ekspedientką i można się nieźle urządzić. Gorzej, gdy już, już jesteśmy prawie pod drzwiami, a ktoś inny zagra kartą Lista społeczna. Wtedy cała kolejka się obraca i ten, kto był pierwszy, teraz jest ostatni.

 Zwiększona dostawa

Tym razem i Kowalski, i Nowak mieli podłe nastroje. Co z tego, że Kowalskim do wyposażenia mieszkania udało się kupić szynkę, ocet i herbatę, a Nowakom do kuchni płyn do naczyń, proszek do prania i kredki! Co z tego, że walczyli ostro, kiedy ci okropni Zielińscy obskoczyli i kiosk, i spożywczy, i rtv-agd, jakiś mebel na bazarze za wymianę nabyli i im wyjechali na urlop na działkę zanim Kowalscy i Nowakowie zebrali wszystko co im potrzeba.

Autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za nieuzasadnione użycie gry

Kolejka jest niczym nałóg. Do tego wyzwalający za każdym razem ogromne emocje! Przy pierwszej grze ze znajomymi było tak nerwowo, że gdy ktoś zwinął komuś towar sprzed nosa to prawie przekleństwa leciały lub chciało się chwytać za coś ciężkiego. Ta gra jest niebezpieczna! Emocje nie słabną do samego końca, wręcz przeciwnie. Gdy towary zaczynają się kończyć i magazyny zaczynają świecić pustkami napięcie jest największe. Toczy się prawdziwa walka o każdą drobnostkę, byle tylko udało się wygrać. Dopiero po skończonej grze, gdy uczestnicy rozejrzą się wokoło i przypomną sobie, że te czasy już (na szczęście!) minęły, zaczyna się uspokajać. Wtedy jednak dochodzi do świadomości myśl, jak strasznie to wyglądało jeszcze wcale nie tak dawno. Mam nadzieję, że czasy kolejek odeszły już w zapomnienie i jedynym ich śladem będzie ta gra. Polecam ją gorąco każdemu bez wyjątku!

Post scriptum

Do gry powstał także dodatek, którego niestety ze względów na chwilowe i przejściowe trudności z dostawami, nie udało mi się dostać. Znalazłem o nim następującą informację na stronach IPN:

Ogonek wprowadza do gry nowe kolejkowe emocje. Dzięki rozszerzeniu dla szóstego gracza będzie mogli zmierzyć się z rzeczywistością lat osiemdziesiątych w jeszcze większym gronie. Codzienne doniesienia „Trybuny Ludu” spowodują zaskakujące zmiany sytuacji na planszy. Zakupiona w sklepie monopolowym „waluta zastępcza” ożywi wymianę na bazarze i pozwoli zyskać sympatię spekulantów. Jeśli wrażeń będzie zbyt mało – karty pola do popisu pozwolą na wprowadzenie do gry własnych wydarzeń i kolejkowych forteli.

Dodaj komentarz