W odpowiedzi na nową politykę FB i łańcuszki

W ostatnich dniach wróciło „na języki” zjawisko łańcuszków. Związane jest to z ciekawym wpisem, którego zamieszczenie na facebookowej tablicy ma rzekomo chronić użytkownika przed wykorzystaniem zamieszczanych tam treści bez jego zgody. Łańcuszek zaczyna się następująco:

W odpowiedzi na nową politykę Fb niniejszym informuję, że wszystkie moje dane personalne, ilustracje, rysunki, artykuły, komiksy, obrazki, fotografie, filmy i tak dalej są obiektami moich praw autorskich (zgodnie z Konwencją Berneńską). […]

Dalszy tekst informuje, że dzięki zamieszczeniu tego oświadczenia wykorzystanie owych obiektów praw autorskich użytkownika wymaga jego pisemnej zgody. Brzmi ciekawie, nieprawdaż? Ktoś, kto zobaczył taki post u znajomego, zapewne przestraszy się, że jego dane personalne, zdjęcia itp. mogą być wykorzystywane bez jego zgody. Na granicy wiary w magię wierzy też, że taki post na tablicy może cokolwiek zmienić w tej kwestii.

O Konwencji Berneńskiej nigdy wcześniej nie słyszałem, więc gdy zobaczyłem ten post u znajomego na Facebooku sprawdziłem sobie cóż to takiego jest. Oto cytat:

Konwencja berneńska o ochronie dzieł literackich i artystycznych (zwana też po prostu konwencją berneńską) – umowa międzynarodowa zawarta w Bernie 9 września 1886.

(źródło: http://pl.wikipedia.org/)

Zobaczyłem datę z XIX wieku i szczerze mówiąc ucieszyłem się. Sprawa była o wiele ciekawsza niż łańcuszek z serii tych o nieaktywnych kontach czy pieniądzach przekazywanych za każde skopiowanie. Wrzuciłem łańcuszek u siebie na tablicę i się nie zawiodłem. Reakcje były dosyć szybkie. Znajomy informujący mnie w komentarzu, że to totalna bzdura odezwał się 23 minuty po publikacji. Bardzo szybko jednak inni podchwycili i moja tablica zapełniła się wklejanymi łańcuszkami. Wiadomość poprzedziłem emotikonką o.O wyrażającą moje zdziwienie i zaciekawienie, bo to naprawdę udany łańcuszek, sprawiający wrażenie, jakby cokolwiek znaczył.

Polecam video, w którym wyjaśnione jest bardzo ciekawie „o co w tym wszystkim chodzi”.

Nie ma łańcuszków, które cokolwiek znaczą. Nie trzeba nic wklejać, aby udowodnić, że moje konto na FB lub NK czy gdziekolwiek indziej jest aktywne. Nie da się przekazać nawet 1 grosza komukolwiek spamując nawet najbardziej wzruszającymi wiadomościami. Kiedyś łańcuszki były przesyłane mailem, one także nic nie dawały użytkownikom. Wtedy jednak ktoś mógł wyciągnąć z nich mnóstwo adresów emailowych i spamować do woli. Teraz nie bardzo widzę korzyści z przesyłania łańcuszków. Chyba że ukryta w nich jest w jakiś sposób reklama.

Na zakończenie przytoczę komentarz jednego z moich znajomych na ten temat:

Chociaż jeden wspominam pozytywnie, bo wiele mówił o niektórych znajomych: „J3273M-D38113M – wklej ten kod, a usuną Śledzika”

Poproszę też o rozpowszechnienie tej istotnej informacji. Może nieprawdziwa, ale kto wie? Lepiej być przezornym, niż potem narzekać (patrz obrazek poniżej).

Mój artykuł z 1 grudnia 2012 roku przeniesiony z innego miejsca, które zamknąłem.

Dodaj komentarz