O święta naiwności!

Korzystając z mojego modemu, pozdrawiam chiński rząd!

Korzystając z mojego modemu, pozdrawiam chiński rząd!

Cała afera wokół Snowdena, PRISM i jest dla mnie po prostu śmieszna. Ktoś nagle odkrył, że jest śledzony. Naprawdę tylu ludzi żyło w tak błogiej nieświadomości? Choć może po USA spodziewano się tzw. „wysokich standardów”. Jednak czy naprawdę można być tak naiwnym, jak Dawid Kosiński ze SpidersWeb?

Uważam, że zamknięcie serwisu to może być doskonały chwyt marketingowy. Rząd USA zmusił Levisona do zamknięcia firmy, ale nikt nie zabroni mu założyć nowej, w Islandii, Nowej Zelandii, a nawet Rosji czy Chinach. Te dwa ostatnie kraje mogą wydawać się wątpliwe jeśli chodzi o wolność informacji i Internetu, ale przykład afery PRISM pokazał, że i tak można je uznać za mniej opresyjne niż USA.

źródło: SpidersWeb

4 czerwca 1989, święto chińskiej demokracji

4 czerwca 1989, święto chińskiej demokracji

Mniej opresyjne? Ja się chyba przewidziałem. Przecieram kilkukrotnie oczy i nie wierzę w to co widzę. Rosja, która niszczy i uzależnia kolejne państwa, a opozycję zsyła do łagrów jest mniej opresyjna? A może w Chinach jest większa wolność słowa, mimo tego, że nawet Google musi cenzurować swoje wyniki wyszukiwania? Czy niedawna afera z Huawei i informacjami, że ich urządzenia są czy mogą być wykorzystywane przez chińskie służby.

Przytaczanie sytuacji z niedawnej przeszłości (masakra na placu Tian’anmen w 1989 czy skandalu wokół organizacji olimpiady w Chinach, gdy prewencyjnie zabijano i aresztowano opozycjonistów) powinno wydawać się bezcelowe. Czy naprawdę można być tak naiwnym, aby sądzić, że te kraje są mniej opresyjne? Tak bardzo przyzwyczailiśmy się, że są tam notorycznie łamane prawa człowieka czy po prostu uwierzyliśmy propagandzie? Gdy czytam takie słowa, to zaczynam się zastanawiać czy Snowdena nie opłaciły Chiny albo podobne państwo, aby szkalować USA i jednocześnie podreperować własną reputację.

Złudne jest wrażenie, że nie jesteśmy kontrolowani przez rządy, mafie i kto wie jakie jeszcze organizacje. Od przynajmniej dziesięciu lat zostawiamy za sobą tyle śladów, że tylko głupiec może pomyśleć, że nie są one wykorzystywane. Telefony komórkowe, internet, bazy danych ubezpieczalni, konta bankowe i karty kredytowe. Mając dostęp do tego wszystkiego, ma się dostęp do kopalni wiedzy. Kiedyś takie wiadomości trzeba było zdobywać i to był problem. Dzisiaj problemem raczej jest je przefiltrować i ocenić ich znaczenie. Jeżeli ktoś chce anonimowości, musi wyjechać w Andy i odciąć się zupełnie od cywilizacji. Chociaż to też pewnie niewiele da, skoro każdy może taką osobę znaleźć na Google Maps. Wszystkie nasze wielkie ustawienia prywatności na portalach społecznościowych, nie umieszczanie tam prywatnych danych i inne zabiegi powodują, że mniej wiedzą o nas zwyczajni ludzie. Dla potęg tego świata nie stanowi to żadnego problemu.

W tym kontekście ciekawe są oczywiście reformy Obamy. Jakoś nikt się nie oburza faktem, że przy okazji wprowadzania państwowej opieki społecznej i obowiązkowych ubezpieczeń rząd będzie miał więcej danych na temat stanu zdrowia obywateli. Dopiero Snowden „zrobił” aferę.

Summa summarum nic nie możemy zrobić. Możemy się oburzać, wypisywać to na blogach, krytykować to oburzenie, a i tak wielcy zrobią swoje. Jak nie ACTA, to PRISM albo Londyn „walczący” z pornografią, aby cenzurować internety. O sile cyfrowego ucisku jakiemu jesteśmy poddani może też świadczyć sytuacja z kraju kwitnącej autostrady (kwitnącej pęknięciami z dumy w dniu oddania do użytku), gdy autora strony antykomor.pl aresztowali antyterroryści. Dalej więc uważacie, że USA jest tak bardzo wyjątkowo represyjne?

One Response

  1. Silvia Argentea 25/08/2013

Dodaj komentarz