Dzień pod znakiem #GrammarNazi

Nie można było po polsku?

Nie można było po polsku?

Dzień się dzisiaj zaczął… jako tako. Ani źle, ani dobrze, ot po prostu z wizją ośmiu i pół godziny pracy. W przeciwieństwie do większości społeczeństwa ja mam dzisiaj środę, a nie przyśpieszony długim weekendem pseudo-piątek, więc nastroje były umiarkowanie spokojne. Jednak do czasu…

Jako preludium dramatu ktoś wrzucił na Twitterze „wspaniałe” coś, co można było znaleźć na poznańskiej Teatralce (taki most, oficjalnie zwany Mostem Teatralnym). Tym czymś była możliwość wzięcia ze sobą hope, love, fun (a może hopu, lovu i funu?), czyli wszystkich pięknych rzeczy w modnym języku angielskim. Nosz Latający Holender, nie można było po polsku? Czy potok (potop?) turystów zza granicy jest tak wielki, że takie „cosie” muszą być wyłącznie po angielsku? Co z ludźmi, który nie rozumieją akurat tego języka? Większość osób powyżej 40 roku życia słabo rozumie inne języki, a nawet młodsi często wolą posługiwać się na co dzień polskim, nie angielskim. Zaskakujące, nieprawdaż? Szkoda, że pomysłodawcy tej całkiem fajnej akcji nie zrobili tego właśnie po polsku. Jednak to minęło i wszystko wróciło do normy. Mój obudzony GrammarNazi, czyli gramatyczny nazista zwrócił kumplowi uwagę na źle postawiony przecinek i postanowił odpocząć. Nie na długo…

Oryginalna grafika z profilu "Chwili", a na niej "sroda" i "dzien".

Oryginalna grafika z profilu „Chwili”, a na niej „sroda” i „dzien”.

Pisanie bez polskich znaków w internecie kojarzy mi się zdecydowanie z niechlujstwem gimbazy czy dzieci neostrady. Chwila Da Klub postanowiła widać dołączyć do tego zaszczytnego grona. Około godziny dziewiątej wrzuciła plakat informujący o wieczornym wydarzeniu, jakie ma mieć miejsce w ich klubie. Druga linijka tekstu jest zupełnie pozbawiona polskich znaków. O ile rozumiem, że tak może stać się w niejednym poście wrzucanym na Twitter z telefonu komórkowego, to zupełnie nie rozumiem dlaczego coś takiego pojawia się na oficjalnych materiałach reklamowych. Jeszcze bez tych myśli i podejrzeń o naśladowaniu gimbazy odpisuję: @ChwilaDaKlub jesteśmy w Polsce, wypadałoby napisać „środa” i „dzień” z polskimi znakami… W tym momencie zostałem publicznie wyśmiany (chyba ja albo może też używanie poprawnej polszczyzny). Późniejsze tłumaczenia tego stanu rzeczy stały się co najmniej śmieszne. Raz to był to brak polskiej klawiatury (rozumiem, że zabrakło jej tylko na drugą linijkę), innym razem czcionka (mimo, że wiersz wyżej ta sama lub bardzo podobna już polskie znaki ma). Za stwierdzenia, że raczej to nie wina klawiatury, zostałem wykluczony z osób śledzących profil Chwili.

Klub Chwila aspiruje do miana miejsca kreatywnego, z ambicjami, a takie argumenty słyszałem już kiedyś od gimbazy. Błędy i wpadki się zdarzają. Nie ma w tym nic dziwnego, jednak przyznać się do nich to niewielki problem. Nie czepiałem się nawet słowa „pomarancza”, gdyż było napisane czcionką, w której mogło zabraknąć polskich znaków (choć paru znajomych grafików mówiło, że można było to prostu nadrobić). Zwróciłem uwagę na sytuację, gdyż sposób używania języka polskiego po prostu świadczy o pewnym poziomie, klasie. Nie chce mi się wierzyć, że Chwila wysokiego poziomu nie chce trzymać.

Ktoś się zapyta dlaczego mi zależy i czy nie lepiej odpuścić. Proste, co prawda byłem w Chwili tylko raz, ale spędziłem tam czas bardzo miło i uważam (mimo wszystko nie zamieniam tego na czas przeszły), że to miejsce na poziomie. Poza tym mam nadzieję, że język polski w Polsce jednak będzie szanowany i używany jak najlepiej. Sam cieszę się, gdy ludzie zwracają mi uwagę na błędy jakie popełniam. Nie jestem doskonały (bo kto jest), więc takie wsparcie jest pomocne. W końcu Polacy nie gęsi, iż swój język mają. Wypadałoby więc zadbać o ten język. Chyba że jednak jesteśmy tymi gęśmi…

Dodaj komentarz