Kierunek Mars!

Wizja marsjańskiej kolonii w projekcie Mars One

Wizja marsjańskiej kolonii w projekcie Mars One

Powroty do dawnych pasji są niesamowite. Astronomią i astronautyką interesowałem się jeszcze w podstawówce. Z czasem, z różnych powodów, to zainteresowanie osłabło. Jednak od jakiegoś czasu znów przybiera na sile, co mnie bardzo cieszy. Wywołał to m.in. projekt Mars One, którego celem jest wysłanie ludzi na Czerwoną Planetę.

Mars One to prywatna inicjatywa finansowana społecznościowo. Coś w rodzaju międzynarodowej zrzutki na lot na Marsa. Co ciekawe jest to pomysł misji w jedną stronę. Ochotnicy, którzy przejdą selekcję, pozostaną na planecie jako pierwsi koloniści. Jest zupełnie nowatorskie podejście niż prezentowane przez NASA, które planuje także powrót kosmonautów. Choć brzmi to fantastycznie, to jednak twórcy programu Mars One zapewniają, że jest to możliwe. Gdyby udało się dotrzymać terminów, to już w 2023 roku pierwsi ludzie wylądowaliby na Marsie.

Misja ta jednak wzbudza wiele kontrowersji. Dyskusjom poddawana jest zarówno forma finansowania jak i przygotowanie techniczne. Pytania wzbudza też forma jaką ma przybrać wyprawa, czyli telewizyjnego show, kosmicznej formy Big Brothera. O tych znakach zapytania pisano w styczniu na kosmonauta.net. Ja osobiście wpłaciłem na rzecz projektu niewielkie pieniądze i trzymam kciuki, że nie jest „ściemą” oraz że nie naraża nadmiernie życia przyszłych kosmonautów.

NASA także planuje załogową misję na Marsa. Termin jest o wiele późniejszy, bo lądowanie może się odbyć w drugiej połowie lat trzydziestych, co potwierdzają także słowa prezydenta Obamy z 2010 roku:

By the mid-2030s, I believe we can send humans to orbit Mars and return them safely to Earth. And a landing on Mars will follow. And I expect to be around to see it.

źródło: BBC

W obu planach lądowanie na Marsie miałoby miejsce jeszcze za życia większości Czytelników mojego bloga (mam nadzieje, że także mojego). Byłoby to wspaniałe przeżycie, coś na kształt tego, którego mieli okazję doświadczać ludzie obserwujący pierwsze kroki człowieka na Księżycu.

Niestety wyścig kosmiczny przez lata był motywowany Zimną Wojną. Gdy ona się zakończyła, rządy nie są już tak chętne finansować badania kosmiczne. Nie spełniły się także wizje science-fiction, gdyż społeczeństwo bardziej goni za nowy smartfonem niż interesuje się podbojem kosmosu czy innymi działaniami na polu naukowym. Mimo to mam nadzieję, że nie porzucimy marzeń o lotach w przestrzeni międzyplanetarnej, a potem kto wie, może i międzygwiezdnej! Moim prywatnym marzeniem byłoby polecieć choćby na orbitę okołoziemską albo nawet na ISS. Jednak nie jestem astronautą ani naukowce, więc NASA mnie nie wyśle. Komercyjne loty natomiast pozostają daleko poza możliwościami mojego portfela. Póki co więc podziwiam kosmos na tyle, na ile pozwala niebo nad Katowicami oraz internety.

Dodaj komentarz