Rzecz o kup sprzątaniu i gołębiach

Earth Rated PoopBagsMiasto może być bardzo przyjemnym miejscem. Nie tylko gdy posiada zabytkową starówkę jak Lwów czy Wrocław. Jednak całe to piękno może utonąć w g***.

Od jakiegoś czasu jestem szczęśliwym posiadaczem uroczego psa imieniem Bloger. Poza wieloma radościami sytuacja wymaga ode mnie mniej przyjemnych rzeczy, takich jak sprzątanie kup z chodnika. Początkowo myślałem, że to będzie problem. Choćby kwestia tego, aby pamiętać o zabraniu ze sobą worków. Jednak w tej dziedzinie wymyślono wiele udogodnień i można mieć ze sobą zgrabny pojemnik z workami, łatwy w użyciu i całkiem elegancki. Osobiście używam Earth Rated PoopBags, które mam przyczepione do smyczy. Pojemnik jest niewielki, nie przeszkadza w trakcie spaceru i łatwo jest wyciągać kolejne worki. Same worki można dokupić osobno, więc plastikową obudowę kupuje się tylko raz.

Skoro więc to takie łatwe, dlaczego ludzie tego nie robią? Chodząc z Blogerem na spacery i patrząc gdzie on idzie, co wącha itd. zwracam większą uwagę na to co leży na chodniku lub tuż obok niego. Wiele miejsc jest wręcz zaścielonych psimi odchodami. Jest to sytuacja, której zupełnie nie rozumiem. Chcemy ładnego miasta, więc każdy w swoim zakresie musi o to zadbać. Od nie wyrzucania śmieci wprost na ulice, po właśnie sprzątanie po swoich pociechach. Gdyby takie działania wymagały wielkich nakładów finansowych lub były trudne do realizacji, mógłbym jeszcze zrozumieć ten stan rzeczy. Jednak jest wręcz przeciwnie. Nie ma więc usprawiedliwienia dla syfu na ulicach.

Przy okazji jednego ze spacerów spotkałem starszego pana, stróża w jednym z budynków w sąsiedztwie. Gdy zobaczył, że zbieram do co zrobił Bloger, podszedł do mnie i podziękował. Mówił, że codziennie musi sprzątać wiele pozostałości po psach i jest wdzięczny każdemu, kto spełnia obowiązki właściciela i utrzymuje porządek. Jeżeli więc komuś nie zależy na estetyce, zrobi to ze względu na pracę innych?

Jednak psie odchody, to nie jedyne zanieczyszczenia, na które można trafić. Od roku mieszkam w centrum Katowic, w całkiem miłej kamienicy, na ostatnim piętrze. W moim pokoju jest nawet taki luksus jak balkon. Jedynym poważnym jego minusem są gołębie odchody. Balkon potrafi pokryć się nimi w ciągu tygodnia w takim stopniu, że nie ma gdzie nogi postawić. Niestety nad nim nie ma już następnego balkonu ani żadnego daszku, który by osłonił go przez działalnością powietrznych szczurów. W sezonie letnim jest to szczególnie uciążliwe, bo zamiast po prostu wyjść na balkon, trzeba najpierw brać ścierę i szorować kafelki. Zastanawiałem się co na to zaradzić. Sam jak siedzę na balkonie osłaniam się rozkładanym parasolem, jednak nie jest na tyle wytrzymały, aby go tam stale trzymać. Źródło problemu udało się jednak zlokalizować.

Obecności gołębi w okolicy winna jest pewna niezbyt miła starsza pani. Otóż z jakiegoś powodu upatrzyła sobie chodnik przed kamienicą, w której mieszkam, na miejsce dokarmiania gołębi. Robi to nawet kilka razy dziennie, a karmy ma bardzo dużo. Poprosiłem, aby tego nie robiła, gdyż chodnik w tym miejscu, a także mój (i nie tylko mój) balkon jest zanieczyszczony ptasimi odchodami. Swoje prośby ponawiałem kilka razy. Odpowiedzi były różne, od tego, że karmi gołębie tutaj od 30 lat, przez wyzywanie mnie od wieśniaków („przyjechał ze wsi i nie wie jak się zachować w mieście”), po przechodzenie na język niemiecki i wyzwiska w tymże języku. Sugestie, aby karmiła ptaki pod własnym mieszkaniem oczywiście przeszła bez echa. Skoro jednak ja każdą kupę mojego psa sprzątam, to może rzeczona starsza pani też by była tak miła? Choć niestety wątpię, aby poszła po rozum do głowy i ułatwiła innym życie.

Na koniec pytanie. Jak się pozbyć tych cholernych ptaków? Jak je wypłoszyć, aby nie wracały mimo dokarmiania? Może jest na to przepis i można by wezwać Straż Miejską?

3 komentarze

  1. A. Anna 31/07/2014
  2. Asia (@Antyfemina) 31/07/2014
  3. M 15/08/2014

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.