Kasa – najskuteczniejsza cenzura

Wczoraj w Katowicach miało miejsce bardzo ważne wydarzenie, finał mistrzostw świata w siatkówce. Emocjonowała się prawie cała Polska. Każdy wydarzenie przeżywał w jakiś sposób. Nawet TVN, która w Faktach przemilczała chwile, którymi żył kraj.

Jaki był powód milczenia stacji i nie informowania widzów Faktów na kilka chwil przed meczem? Artur Roguski w Dlaczego TVN nie wspomniał o finale? podaje prozaiczny powód: kasa. Polsat odkodował finał, a TVN informując o meczu utraciłoby tysiące widzów. Właśnie dlatego można uznać, że Fakty to nie dziennik informacyjny, a kilkadziesiąt minut bezsensownej paplaniny. W ten sposób jednoznacznie pokazały bowiem, że nie można im wierzyć. Dla pieniędzy zrobią wszystko, włącznie z usunięciem niewygodnych informacji. Jest to jawna manifestacja pogardy dla widza, któremu mówi się wprost:

Mamy w d* fakty, będziemy Tobie mówić tylko to, co nam się opłaca.

W ten sposób manifestuje się cenzura XXI wieku. Treści opłacalne są pokazywane, treści nieopłacalne nie. Być może należałoby wręcz powiedzieć, że treści opłacone są pokazywane? Na najprostszym poziomie taka cenzura manifestuje się oglądalnością, ilością kliknięć i tym podobnymi miernikami konwersji. Jeżeli więcej odbiorców generuje sensacja, to będzie więcej sensacji w wiadomościach. Morderstwo, gwałt, afera polityczna są medialnie dużo bardziej opłacalne niż finał kilkuletnich prac naukowca, który odkryłby lek na raka. W przypadku raka może by jeszcze dostał się gdzieś na koniec półgodzinnego programu pseudoinformacyjnego. Gdyby jednak chodziło o mniej medialną chorobę, to nikt by o nim nie mówił. Jeszcze gorzej mają ci, którzy starają się czynić coś pożytecznego. Fundacje charytatywne pojawiają się w mediach z częstotliwością opadów śniegu na Saharze, mimo że pomagają w taki czy inny sposób milionom ludzi.

Naturalnym jest to, że nikt nie pracuje za darmo i stacje telewizyjne, gazety itp. muszą zarabiać na swoją działalność. Jednak gdy nadają coś co zwie się dziennikiem informacyjnym, czyli ma dostarczać informacje, to należałoby oczekiwać pewnej rzetelności. W wydaniu ogólnopolskim powinny pojawiać się sprawy dotyczące całego kraju, a także świat, w końcu tego oczekujemy wybierając dany serwis. Obdarzamy zaufaniem stację, bo wierzymy, że będziemy dobrze poinformowani i nie minie nas to co istotne. Nikt chyba nie wybiera mediów dlatego, aby im (mediom) się opłacało, tylko ze względu na własną potrzebę, w tym wypadku bycia poinformowanym. Pogoń za sensacją prowadzi jednak do tabloidyzacji przekazu, który ma być atrakcyjnie podany, nie koniecznie jednak musi zawierać sensowną treść.

Wczorajszy przypadek pokazał jednak, że można pójść o krok dalej. Już nie tylko sprawa sensacji cenzuruje przekaz. Udział polskiej reprezentacji w finale mistrzostw świata jest bowiem informacją sensacyjną. Mamy jednak zupełną pustkę informacyjną na temat istotny dla społeczeństwa w danym momencie. Istotny, ale bardzo niewygodny z powodów finansowych. Podobnie sprawy się miały w 1978 roku. Wtedy w mediach państwowych PRL’u wieści z Watykanu jakoś się zawieruszyły. Choć powód nie był finansowy, można doszukiwać się podobieństw. Teraz gdy widz siada przed telewizorem i zaczyna oglądać Fakty (choć podejrzewam, że z innymi serwisami jest podobnie) nie może nawet łudzić się iluzją, że ogląda w miarę sensowny przekaz. Jeżeli sprawa mistrzostw została tak potraktowana, to czy kwestie polityczne nie będą omawiane podobnie? Czy nie będzie się więcej (i lepiej) mówić o partii, która zapewni lepszy finansowy byt stacji telewizyjnej? Jak można wierzyć programowi informacyjnemu, który jest kształtowany według zasady tego co się opłaca, a nie według tego co jest istotne?

Moim zdaniem TVN pokazała jak bardzo mierna jest stacją. Buduje swoje imperium niczym akwizytor, który wciska ludziom po domach sprzęt, za który płaci się krocie, a który jest nikomu niepotrzebnym bublem. Oszukuje w ten sposób ludzi, którzy mają trochę mniej asertywności albo trochę za dużo wiary w dobroć drugiego człowieka. Ten akwizytor ma gdzieś osobę, której sprzedaje swój towar, tak jak TVN ma gdzieś swoich widzów. Wcisnął, sprzedał, napchał kieszenie i idzie szukać kolejnego naiwnego. Nie buduje swojej marki na zaufaniu i rzetelności. Jedynym liczącym się dla niego wskaźnikiem jest wcisnąć kit i iść dalej.

 

Dodaj komentarz