O Janie Oce jeszcze słów kilka.

W ostatnich dniach, m.in. dzięki pomocy znajomych, udało mi się znaleźć kilka nowych informacji o jednym z najbardziej znanych moich krewnych. Chodzi mianowicie o prof. Jana Oko. Jednym z nich jest wpis do jednej z ksiąg metrykalnych parafii z terenu archidiecezji lwowskiej dot. ojca Jana Oki.

Metryka urodzenia Walentego Oki

Metryka urodzenia Walentego Oki

Według tego wpisu Walenty Oko urodził się we wrześniu 1852 (data dzienna nie jest czytelna) w domu nr 22. Ochrzczony został 18 lub 28 września 1852. Jego rodzice to Michał i Katarzyna Schnörch, dziadkowie ze strony ojca Sebastian Oko i Maria Eiers, ze strony matki Adam i Elżbieta(?) [źródło: AGAD Sygn 1404, 1405, 1732 i in].

Jan Oko urodził się w 1875 r., gdy jego ojciec miał 23 lata. Raptem parę dni temu przez przypadek trafiłem na książkę Wileńszczyzna lat wojny i okupacji 1939-1945, autorstwa Longina Tomaszewskiego. Znalazły się tam trzy niewielkie wzmianki o prof. Janie Oce. Wg nich Jan Oko miał być brany pod uwagę jako kandydat na stanowisko dyrektora polskiego gimnazjum ogólnokształcącego w Wilnie w 1944 roku. Było to związane z pogarszającą się sytuacją na froncie wschodnim i niemieckimi próbami pozyskania sobie przychylności polskiej ludności. Jednak na planach się skończyło i do ich realizacji nigdy nie doszło*.

Profesor w latach okupacji był za to aktywnie zaangażowany w działalność tajnego Uniwersytetu Stefana Batorego. Był on dziekanem Wydziału Filologicznego tego uniwersytetu oraz wykładowcą filologii klasycznej**. Z okresu okupacji wiadomo także, że niedługo po wkroczeniu Niemców do Wilna w czerwcu 1941 r. Jan Oko został wzięty przez Gestapo jako jeden z 100 Polaków, zakładników. Miało to miejsce po zastrzeleniu jednego z wileńskich gestapowców. Zostali osadzeni w piwnicach sądu przy ul. Ofiarnej. Po pierwszym dniu aresztu zwolniono 10 osób. Prawdopodobnie wśród nich musiał być Jan Oko, choć dostępne opracowanie tego wprost nie potwierdza. Jednak pozostali zostali prawdopodobnie straceni w Ponarach***.

Jeszcze wiele pytań stawiam sobie o ten okres życia Jana Oki. Czym zajmował się w czasie okupacji sowieckiej? Czy jest wymieniany w jakiś dostępnych dokumentach z tamtego czasu (okupacyjnych bądź polskich)? W jakich okolicznościach nastąpiła jego przeprowadzka do Łodzi, która miała miejsce prawdopodobnie już po wojnie? Dlaczego jest pochowany w Zakopanem? Na koniec przytoczę już powojenny list Jana Oki do Tadeusza Czeżowskiego z 9 kwietnia 1946 r., napisany na pięć miesięcy przed śmiercią.

Wielce Szanowny Panie Profesorze****,
na list z 21 marca 1946 odpowiadam z opóźnieniem z powodu obłożnej choroby.
Po tragicznych losach naszych w roku 1939 zajęć moich nie przerywałem ani na chwilę. Po wkroczeniu Litwinów do Wilna i usunięciu profesorów polskich z uniwersytetu zwrócono się do mnie, proponując wykłady zlecone z filologii klasycznej. Odmówiłem wówczas, ponieważ młodzież polska została z uniwersytetu usunięta. Egzaminy, ćwiczenia i colloquia prowadziłem w prywatnym mieszkaniu, naprzód przy ulicy Słowackiego 16, a po wysiedleniu mnie stamtąd przy ulicy Wielka Pohulanka 9. Proseminaria prowadziłem w dwóch seriach po 2-3 osób, seminaria po jednej osobie w miarę zgłoszeń. Żadnych wykazów nie prowadziłem. Najłatwiej będzie zrekonstruować moją pracę Panu Koledze jako prezesowi Komisji magisterskiej. Gdy Panu Koledze przedkładać będą uczniowie i uczennice zaświadczenia antydatowane (colloquia, poświadczenia z częściowych egzaminów), będzie to dowód mej pracy tajnej. Napływ słuchaczy w miarę przedłużania się inwazji był coraz większy. Oprócz seminariów i proseminariów urządzałem także egzaminy z egzaminem pod nadzorem włącznie. Prace magisterskie czytali razem ze mną sami słuchacze. Nie mogę powiedzieć, ilu ich było razem; (około 6). Zaświadczenie odpowiednie wydałem, antydatowane, które do Pana kolegi dojdzie na pewno. Oczywiście w tej mojej pracy tajnej był jeden rok jawny: 1940/41, w którym wszystką młodzież polską przyjęto na uniwersytet. W tym roku przyjąłem powtórną propozycję objęcia zleconych wykładów. Miałem uczniów Polaków 23 na 7 Litwinów. Wtedy wszyscy Polacy bez ograniczenia brali udział w wykładach i ćwiczeniach. Za Niemców trzeba się było dalej kryć. Z uniwersytetu zostałem usunięty wraz z młodzieżą polską, której znowu musiałem stworzyć warunki pracy. Niestety praca ta była więcej dorywczą z powodu przymusowej pracy dla zaborcy. Ale i w tym wypadku kilku uczniów nie przerywało pracy. Nazwiska ich znajdzie Pan Kolega, kiedy będą się zgłaszać do egzaminów magisterskich i przedłożą poświadczenia z moim podpisem.
Po wstaniu z łóżka piszę chaotycznie, ale prawdziwie, choć wolałbym, by to wszystko pozostało, jak było, w ukryciu. Na ujawnienie wszystkiego będzie czas za 50 lat. Serdeczne pozdrowienia i wyrazy prawdziwego poważania zasyłam Panu Koledze i Pani Profesorowej.
Jan Oko
Łódź, 9 kwietnia 1946 r.

* por. L. Tomaszewski, Wileńszczyzna lat wojny i okupacji 1939-1945, Warszawa 2010, s. 323.

** por. tamże, s. 375-376.

*** por. A. Bolewski, H. Pierzchała, Losy polskich pracowników nauki w latach 1939 – 1945. Straty osobowe, Wrocław 1989, s. 108.

**** cyt. za L. Zasztowt, Materiały dotyczące tajnego nauczania w Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie w latach 1939-1946, w „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 38/4 (1993), s. 80-81; tam autor podaje następujące źródło tekstu: Rps, APAN III – 146, nr 29. k. 3.

 

Dodaj komentarz