Archive | Wiara

Wawel

Tags: ,

Kraków wiele zyskał!

Posted on 08 maja 2010 by Ioannes Oculus

Felix Cracovia! Szczęśliwy Kraków!

Wawel

Wawel

Dane mi było dzisiaj wraz z ministrantami z mojej parafii być w Krakowie. Zaczęliśmy trochę odwracając starożytną zasadę otium post negotium, czyli od Parku Wodnego. Podziwiam chłopaków, którzy potrafili się świetnie bawić tam przez prawie cztery godziny. Dla mnie było to trochę za długo. Natomiast po obiedzie nastąpiła najciekawsza dla mnie część dnia, czyli Wawel.

Po pierwsze dlatego, że dziś jest uroczystość św. Stanisława, patrona Polski. Mieliśmy więc możliwość w dzień tego wielkiego świętego nawiedzić katedrę, gdzie są złożone jego relikwie. Ku zaskoczeniu zwiedzających nasza czterdziestoosobowa grupa uklęknęła i zmówiła krótką modlitwę. Zaskoczeniu, bo raczej tłum turystów w tym miejscu zapomina, że to jest przede wszystkim świątynia Pana. Byliśmy też w kryptach, gdzie złożono ciała wielkich Polaków – Józefa Piłsudskiego i Lecha Kaczyńskiego wraz z małżonką. Smutna historia dzieje się na naszych oczach. Odszedł wielki człowiek, jego spuścizna nie jest kontynuowana przez obecne władze. Smutne, bo ma się wrażenie, że coś wielkiego umarło w narodzie. Jednakże wraz z złożeniem doczesnych szczątek pana Prezydenta na Wawelu to coś wielkiego ma szanse się odrodzić. Dla mnie osobiście było to bardzo duże przeżycie, tym bardziej, że mogłem być też przy panu Prezydencie przez chwilę w Pałacu Prezydenckim i modlić się o spokój jego duszy.

Druga ciekawa rzecz jaką mieliśmy w planach to zwiedzanie Wawelu. Choć w okrojonej formie (Skarbiec i Komnaty), ale naprawdę warto było. Jakoś ciągnie mnie na Wawel, na to miejsce tak ważne dla nas, Polaków. Jednocześnie miejsce, które jest mi jeszcze za słabo znane, które uważam, że powinienem lepiej poznać. Kraków, Lwów – to miasta wyjątkowe. Poznając je poznaje się, kim się jest, poznaje się swoją historię. Chyba nie ma w Polsce innego miejsca, gdzie historia narodu tak mocno przemawia do człowieka. Zmęczenie potwornie po przedpołudniowych wodnych uciechach przeszliśmy trasę zwiedzania w dwóch grupach i niestety trzeba było już wracać. Pozostaje we mnie jednak mocne postanowienie, aby tam powrócić na dłużej, na spokojniej. Drugie także postanowienie się rodzi, aby wielka historia Polski się nie skończyła, żeby wielkie dzieło było kontynuowane. Ono może być kontynuowane tylko naszymi rękami.

Comments (0)

Tags:

Tolkien o Jezusie

Posted on 21 listopada 2009 by Ioannes Oculus

Czemu tak? Z kilku powodów. Po pierwsze po niemałej przerwie zajrzałem na powrót na tolkienistyczne podwórko. Mimo pewnych napięć, które tam powstały podczas mojej nieobecności, z radością powracam do Tolkiena, mam nadzieję na dłużej. Po drugie, postanowiłem sobie zajrzeć do listów Tolkiena, będących nieraz świadectwem głębokiej wiary. Przez przypadek (jak mówią w Śródziemiu) natknąłem się na pewien fragment z listu do Michaela Tolkiena, napisanego 1 listopada 1963 r.:

Trzeba fantastycznej woli niewiary, żeby przyjmować, że Jezus nigdy naprawdę się nie wydarzył, a jeszcze więcej aby założyć, że nigdy nie wypowiedział słów, które o Nim napisano – słów, których nikt w świecie w tamtym czasie nie był w stanie „wymyślić”, np. „zanim Abraham stał się, ja jestem” (J 8 ), „Kto mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca (J 9), czy słów przepowiadających Najświętszy Sakrament z J 5: „Kto spożywa moje ciało i krew moją pije, ma życie wieczne”. Musimy zatem albo uwierzyć w Niego i we wszystko, co powiedział, i przyjąć wszelkie konsekwencje, albo odrzucić Go i także przyjąć konsekwencje.

(J.R.R. Tolkien, Listy, Poznań 2000, s. 505)

Wielu dzisiaj, zupełnie ignorując wiedzę naukową, chce uznać, że kogoś takiego nie było. Nie dziwi ten fakt, gdyż Jego nauka nie jest „łatwa, miła i przyjemna”. Jest wyzwaniem, przygodą i ciągłym pokonywaniem własnych słabości. Nieraz nasze życie przypomina wędrówkę Drużyny Pierścienia, której członkowie właśnie największe zmagania prowadzili z samymi sobą. Może też dlatego tak często traktuje się wybiórczo Jego nauczanie, nieraz znając je pobieżnie i usiłuje się dopasować je do własnych poglądów. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że rozum w ludzkości zwycięży i skieruje się ku Bogu, aby człowiek mógł w pełni się zrealizować.

Polecam także ciekawe wykłady o wiarygodności Nowego Testamentu:

http://opoka.tv/video/wyklady/plynpodpradspotkaniezjoshemmcdowellemodc1,mh,vid,wyk,p_447.html

http://opoka.tv/video/wyklady/plynpodpradspotkaniezjoshemmcdowellemodc2,mh,vid,wyk,p_450.html

Comments (1)

Tags: , ,

W drodze do świętości

Posted on 01 listopada 2009 by Ioannes Oculus

Bardzo rzadko ostatnio coś pisuję na moim blogu. Tak już jest, kiedy łączy się pracę w parafii, szkole, studia doktoranckie i dodatkowe wykłady na filologii klasycznej. Jednak dzisiejsza uroczystość jest dla mnie szczególna. Trochę zatraciliśmy niestety jej sens, gdyż skojarzyła nam się wyłącznie z cmentarzem i modlitwą za zmarłych. Tymczasem jest ona radosnym świętowanie Bożego daru świętości. Każdy z nas bowiem jest przez Boga zaproszony, aby być świętym. I nie chodzi tu bynajmniej o „świętość z przechyloną główką”. Chodzi o katolika, który jest blisko Boga, szuka Go na modlitwie, spotyka podczas Ofiary Mszy świętej, potrafi bronić wiary tam, gdzie żyje. Rozwija się i bogaci po to, aby pomagać drugiemu człowiekowi. Katolik ma awansować w firmie, w której pracuje, czy zakładać własną, ma być politykiem, przywódcą. Niech tam także staje się świętym i pomaga innym w drodze do świętości. Przecież można w firmie wprowadzać atmosferę życzliwości w miejsce niezdrowej nienawiści i zazdrości. Można próbować tworzyć prawa, które służą ludziom, bronią ich przed niesprawiedliwością.

Niech więc uroczystość Wszystkich Świętych stanie się okazją do okrycia naszej drogi do świętości!

Ave!

Comments (1)

Tags: ,

Wielkopostna Walka Duchowa

Posted on 19 marca 2009 by Ioannes Oculus

W końcu bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. (Ef 6,10-12).

Życie człowieka jest walka. Znajdujemy się w stanie ciągłej wojny, walki na śmierć i życie. Choć nieraz sobie z tego nie zdajemy, to w każdej chwili bierzemy w tej walce udział. Linia frontu przebiega w nas samych. W czasie Wielkiego Postu ta walka się nasila. Zły nie śpi, bo wie, że zbliża się święto jego przegranej, kiedy został pokonany. Za wszelką cenę będzie chciał nas pozyskać do swojej porażki. Jaka więc będzie nasza odpowiedź? Co robimy, aby ten czas był czasem zwycięstwa, odparcia ataków wroga i zdobyciem nowych celów?
Święty Paweł daje nam wskazówkę, co uczynić. Pisze on, aby oblec „pełną zbroję Bożą”. Co jest tą zbroją? Myślę, że odpowiedzi możemy szukać już w Księdze Powtórzonego Prawa. „Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie pełnić; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój” (Pwt 4,39-40). Prawo Pana jest naszą zbroją, orężem w walce duchowej. Jest to przecież prawo wolności, a czyż nie o wolność od zła, grzechu i śmierci walczymy? Pierwszym więc krokiem jest ufne zwrócenie się do Boga, gdyż On jest naszą siłą. Post ma nas właśnie nakierować ku Bogu, ma oderwać nas od spraw doczesnych, aby nasze oczy były utkwione już nie tylko w ziemię, ale aby z radością spoglądały też w niebo. Czyż sam Chrystus nie powiedział „Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6, 17-18). Nie pościmy dla diety, dla poklasku ludzi, ale dla Boga. Post jest bardzo ważnym elementem naszej duchowej walki. Choć więc znajdujemy się już w połowie tego czasu, to zbierzmy na nowo siły, aby walczyć dalej. W tej walce nie jesteśmy sami, bo przecież Jezus jest z nami. On już odniósł zwycięstwo nad złem i śmiercią, więc w nim możemy pokładać naszą nadzieję. Mamy do dyspozycji jeszcze inne środki, takie jak modlitwa, lektura Pisma Świętego. Nie można zapominać o tym, co jest źródłem naszej siły, czyli o Ofierze Mszy św. Tak wiele nam dano, a na ile z tego korzystamy?
Mam nadzieję, że w życiu każdego z nas ta walka będzie walką zwycięską. Mam nadzieję, że każdy z nas będzie mógł kiedyś powtórzyć słowa św. Pawła:
Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu. (1 Kor 15,57-58)

Comments (1)

Fronda.pl

Tags:

Fronda.pl

Posted on 24 stycznia 2009 by Ioannes Oculus

Od jakiegoś czasu portal Fronda.pl ma zupełnie nowy kształt. Merytorycznie jest na wysokim poziomie, graficznie bardzo mi się podoba. Tworzy wokół siebie wyjątkową społeczność ludzi, którym nie obojętne są sprawy wiary i Kościoła. Myślę, że jest godny polecenia wszystkim, którym te sprawy też nie są obojętne. Uważam, że Kościołowi, Polsce, światu coraz bardziej potrzeba zorganizowanej społeczności katolików, którzy będą tworzyć lepszy świat. Coraz częściej potrzeba bronić Prawdy, pokazywać swoją obecność w społeczeństwie, aby Prawda nie została zepchnięta na margines, aby przynajmniej swoboda wyznania i głoszenia poglądów została zachowana. Tym goręcej więc zapraszam wszystkich do włączenia się w dzieło Fronda.pl
Jedynym minusem portalu jest organizacja forum. Forum samo w sobie bardzo cenne ze względu na wypowiedzi użytkowników, jest pozostawione w wielkim bałaganie. Brakuję mi takiego uporządkowania wypowiedzi, jakie jest możliwe chociażby na forach phpBB modified by Przemo, czego przykładem może być forum elendili.pl. Widocznie nie można mieć wszystkiego.

Baner Fronda.pl

Baner Fronda.pl

Comments (1)

Tags: ,

Nikt nie mówił, że będzie łatwo :)

Posted on 08 stycznia 2009 by Ioannes Oculus

Nikt nie mówił, że życie będzie łatwe. Tym bardziej życie Katolika. Tak to niestety bywa, że ten wybór niesie za sobą pewne konsekwencje. Dlaczego o tym piszę? Bo widzę wśród ludzi na kolędzie, uczniów w gimnazjum i wielu innych tę trudność w dokonaniu wyboru i przyjęciu konsekwencji.

Po pierwsze – kwestia wyboru. Wielu ludzi boi się tego, żeby wybierać. Decyzja odkładana jest zawsze na później. Już nawet najmłodsi nie decydują się, kim będą w przyszłości. Rodzice ich popierają i mówią: „ma jeszcze czas”. Ja pamiętam, że jako dzieciak chciałem być strażakiem, potem jeszcze kimś innym, itd. W moim pokoleniu to było normalne. A teraz? „Nie wiem” odpowiadają zgodnym chórem małe dzieci. A potem brakuje też tej ostatecznej decyzji. „Co chcesz robić po maturze?” Nie wiem, na razie muszę ją zdać. Zero celów. „Co po gimnazjum?” Odpowiedź podobna. Jakże potem dokonać wyboru między katolikiem, a Katolikiem. Ten pierwszy to taki, który chodzi do kościoła, ten drugi do Kościoła. Ten pierwszy jest nim bo jest, ten drugi dokonał wyboru. Ten drugi chce iść za Chrystusem i należeć do wspólnoty, którą On założył. To jest jego wybór. Wybór z konsekwencjami.
Jakie to konsekwencje? Wiadomo, że nie jesteśmy doskonali, że się rozwijamy, walczymy o świętość. Konsekwencja podstawowa to właśnie ta droga, a właściwie Droga. Idziemy nią, mimo upadków i porażek. Chcemy słowem i życiem realizować wybór. Wiem, że nie zawsze wyjdzie. Jednak taki człowiek się nie poddaje. Rozwija wiarę, umie jej bronić. Nie jest tylko „niedzielnym katolikiem”. Rozwija wiarę w częstej Eucharystii, regularnej spowiedzi, codziennej modlitwie. Czyta Pismo Święte, pogłębia wiedzę, umie bronić swojej wiary. Nie stawia warunków, nie ma wyjątków w stylu: „jestem katolikiem, ale na niektóre sprawy mam własny pogląd”. Ten „własny pogląd” jest przecież najczęściej próba uniknięcia konsekwencji grzechu. Ci, którzy naprawdę wybrali też grzeszą, ale nie usprawiedliwiają się. Zgrzeszył i zna tego konsekwencje. Przede wszystkim szuka pojednania. Dalej walczy i próbuje z całych sił.

„Nikt nie mówił, że będzie łatwo”, ale też nikt nie powiedział, że takie życie jest smutne. Dopiero gdy dokona się Wyboru, znajduje się sens życia i prawdziwe szczęście. Człowiek widzi, że życie ma sens. Nie jest łatwo, ale jak mawia pewna osoba Per aspera ad Deum. A więc do przodu :)

Comments (1)

Tags: , ,

Głupota Mędrców

Posted on 06 stycznia 2009 by Ioannes Oculus

Jakże wielką głupotą musieli wykazać się Mędrcy przybywając do Betlejem. Tacy uczeni, a przyszli do małego, płaczącego Dziecka. Jakaż to głupota, żeby w takim miejscu składać takie dary! Głupota!

Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć;  i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić,  tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.

[1 Kor 1,27-29]

Owszem, głupota. Takiej głupoty życzmy sobie więcej. Może byśmy się w końcu wzięli za siebie, drodzy Katolicy? Wiem, że mówię (piszę) to także do siebie. Więcej Bożej Głupoty w naszym życiu. Tak, abyśmy nie patrzyli na to, co sobie o nas pomyślą, gdy za Chrystusową Gwiazdą wyruszymy w podróż. Gdy sprzeciwimy się temu, co podlega dogmatowi „wszyscy tak robią”. Bo głupstwem jest kupować w tych sklepach, które zachowują normy moralne, głupstwem jest nie dawać łapówek, głupstwem jest zamiast odwiedzić w niedzielę hipermarket pójść do kościoła, spotkać się ze znajomymi, przeczytać fragment Pisma Świętego. Głupstwem jest akceptować całość nauczania Kościoła, bo przecież dogmat „mieć własne zdanie” jest ważniejszy od nauczania Chrystusa. Głupstwem jest chronić życie człowieka, bo lepiej zadbać o swój brzuch. Takiej głupoty jak najwięcej! Tego życzę wszystkim czytelnikom na Uroczystość Objawienia Pańskiego.

Comments (0)

Tags: ,

Wszechwiedzący – ateista

Posted on 02 stycznia 2009 by Ioannes Oculus

„Ateista, chcąc być mocno przekonanym o trafności swych przekonań, musi rościć sobie prawo do wszechwiedzy – zawsze bowiem istnieje możliwość, że Bóg istnieje poza jego wiedzą”.

J. McDowell, Przewodnik apologetyczny, Warszawa 2002, s. XLVI

Nie wiem, czy podziwiać „wszechwiedzę” zagorzałych ateistów. Ja na pewno nie jestem na tyle głupi, żeby uważać, że wiem wszystko…

Comments (0)

Tags: ,

Trochę hip-hopu

Posted on 14 października 2008 by Ioannes Oculus

Ostatnio coś bardzo często wrzucam tu jakieś filmiki. Teraz podobnie, z zapytaniem: co o tym myślicie? O formie, o treści…

Comments (0)

Tags: , , ,

Msza gregoriańska

Posted on 15 czerwca 2008 by Ioannes Oculus

Ładna nazwa: „ryt gregoriański”, „msza gregoriańska”. Mam nadzieję, że wyprze „Mszę trydencką”, która to nazwa fałszywie sugeruje, że Mszę, o której mowa, wprowadził Sobór Trydencki. Poza tym cały artykuł jest ciekawy i daje nadzieję, że największe skarby Kościoła na nowo będą jaśnieć :)

Jak donosi telegraph.co.uk:

Latin Mass to return to England and Wales

Last updated: 7:32 PM BST 14/06/2008

The traditional Latin Mass – effectively banned by Rome for 40 years – is to be reintroduced into every Roman Catholic parish in England and Wales, the senior Vatican cardinal in charge of Latin liturgy said at a press conference in London today.

In addition, all seminaries will be required to teach trainee priests how to say the old Mass so that they can celebrate it in all parishes.

Catholic congregations throughout the world will receive special instruction on how to appreciate the old services, formerly known as the Tridentine Rite.

Yesterday’s announcement by the senior Vatican cardinal in charge of Latin liturgy, Cardinal Dario Castrillon Hoyos, speaking on behalf of Pope Benedict XVI, will horrify Catholic liberals, including many bishops of England and Wales.

The Pope upset the liberals last year when he issued a decree removing their power to block the celebration of the old Mass. Yesterday’s move demonstrates that the Vatican intends to go much further in promoting the ancient liturgy.

Asked whether the Latin Mass would be celebrated in many ordinary parishes in future, Cardinal Castrillon said: “Not many parishes – all parishes. The Holy Father is offering this not only for the few groups who demand it, but so that everybody knows this way of celebrating the Eucharist.”

The Cardinal, who heads the Pontifical Commission Ecclesia Dei, made his comments as he was preparing to celebrate a traditional Latin Mass at Westminster Cathedral yesterday, the first time a cardinal has done so there for 40 years.

In the traditional rite, the priest faces in the same direction as the people and reads the main prayer of the Mass in Latin, in a voice so low as to be virtually silent. By contrast, in the new rite the priest faces the people and speaks audibly in the local language.

Cardinal Castrillon said that the reverent silence of the traditional rite was one of the “treasures” that Catholics would rediscover, and young worshippers would encounter for the first time.

Pope Benedict will reintroduce the old rite – which will be known as the “Gregorian Rite” – even where the congregation has not asked for it. “People don’t know about it, and therefore they don’t ask for it,” the Cardinal explained.

The revised Mass, adopted in 1970 after the Second Vatican Council, had given rise to “many, many, many abuses”, the Cardinal said. He added: “The experience of the last 40 years has not always been so good. Many people have lost their sense of adoration for God, and these abuses mean that many children do not know how to be in the presence of God.”

However, the new rite will not disappear; the Pope wishes to see the two forms of Mass existing side by side.

Such sweeping liturgical changes are certain to cause intense controversy. At a press conference, a journalist from the liberal Tablet magazine, which is close to the English bishops, told the Cardinal that the new liturgical changes amounted to “going backwards”.

Following last year’s papal decree, liberal bishops in England and America have attempted to limit the takeup of the old Mass by arguing that the rules say it should only be reintroduced when a “stable group” of the faithful request it. But Cardinal Castrillon said that a stable group could consist of as few as three people, and they need not come from the same parish.

The changes will take a few years to implement fully, he added, just as the Second Vatican Council had taken a long time to absorb. He insisted that the widespread reintroduction of the old Mass did not contradict the teachings of the Council.

Story from Telegraph News:
http://www.telegraph.co.uk/news/uknews/2129070/Latin-mass-to-return-to-England-and-Wales.html

Comments (0)

Tags: ,

Omnia tempus habent et suis spatiis transeunt universa sub caelo

Posted on 27 kwietnia 2008 by Ioannes Oculus

Omnia tempus habent et suis spatiis transeunt universa sub caelo, czyli wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem.

Tempus nascendi et tempus moriendi tempus plantandi et tempus evellendi quod plantatum est.
Tempus occidendi et tempus sanandi tempus destruendi et tempus aedificandi.
Tempus flendi et tempus ridendi tempus plangendi et tempus saltandi.
Tempus spargendi lapides et tempus colligendi tempus amplexandi et tempus longe fieri a conplexibus.
Tempus adquirendi et tempus perdendi tempus custodiendi et tempus abiciendi.
Tempus scindendi et tempus consuendi tempus tacendi et tempus loquendi.
Tempus dilectionis et tempus odii tempus belli et tempus pacis .

Koh 3,2-8

Wszystko ma swój czas. Niełatwa jest rozłąka, nawet po krótkim czasie. Jednak mądrość Koheleta jest wielka. Niech więc i tak będzie, niech przyjdzie inny, nowy czas. Niech przyjdzie, bo przecież taka jest voluntas Dei.

Comments (0)

Tags: ,

Oremus et pro beatissimo Papa nostro Benedicto

Posted on 22 marca 2008 by Ioannes Oculus

Oremus et pro beatissimo Papa nostro Benedicto,

ut Deus et Dominus noster, qui elegit eum in ordine episcopatus, salvum atque incolumem custodiat Ecclesiæ suæ sanctæ, ad regendum populum sanctum Dei.

Oremus.

Omnipotens sempiterne Deus, cuius iudicio universa fundantur: respice propitius ad preces nostras, et electum nobis Antistitem tua pietate conserva; ut christiana plebs, quæ te gubernatur auctore, sub tanto pontifice, credulitatis suæ meritis augeatur. Per Dominum nostrum Iesum Christum Filium tuum, qui tecum vivat et regnat in unitate Spiritu Sancti, Deus, per omnia sæcula sæculorum.

Amen.

[z wielkopiątkowej modlitwy wiernych]

Comments (0)

Tags: , , ,

The Day of Silence

Posted on 22 marca 2008 by Ioannes Oculus

Today is the Day of Great Silence. Our Shepard is gone. This is also the day of a celebration of Evil. They have killed God, the One who became a man to save us. But not for long they will be laughing and shouting in their wicked feast. When darkness will be growing, when the night will come, they will come back to celebrate. But they do not know, that the One who was buried will rise from the dead.

The Son of man will be delivered into the power of men; they will put him to death; and three days after he has been put to death he will rise again. (Mark 9,31)

This is our hope, this is our salvation. We are no longer children of the darkness, no longer do we have to walk in the night, because Jesus is our light, our lamp in the darkness.

Wake up, sleeper, rise from the dead, and Christ will shine on you. (Ephesians 5,14)

He is our Sun, the Sun that will always shine for us. So do not worry, be patient and await the night which „is as clear as the day (Ps 138,12).

Comments (0)

Tags: , , , , ,

Jezus Chrystus, Król Żydowski

Posted on 21 marca 2008 by Ioannes Oculus

„Jezus Chrystus, Król Żydowski”. Wypisana wina, krzyż, krew. Jeszcze tylko słowa „Wykonało się”. Skłoniwszy głowę oddał ducha. Już podnoszą się skrzeczące głosy, już tryumfuje Zły. Zabity jest ten, który przyszedł zbawić świat, zbawić nas. Czyż mógł dopuścić dobry Ojciec, aby Jego Syn zginął tak haniebną śmiercią, ku uciesze gawiedzi? Czyż mógł dopuścić, aby Ten, który miał przynieść pokój i radość, przegrał?

Bracia i siostry, chrześcijanie! Dziś nastał najczarniejszy dzień historii. Oto bowiem Bóg został zabity. Nie ma już nadziei, bo czyż można czegoś dokonać po śmierci. Zostaliśmy skazani na życie bez nadziei i bez radości. Zatryumfowało Zło i nikt mu się nie oprze.

Czy rzeczywiście? Czy Ten, który umarłych wskrzeszał, a chorych uzdrawiał, nie mógłby pokonać śmierci? „Boże, nasz Boże, dlaczegoś nas opuścił”? Czy już nie patrzysz z miłością na swoje dzieci? Czy nas już odrzuciłeś, że dałeś zabić Tego, który się za nami wstawiał?

Odeszły już wirujące w opętańczym tańcu tłumy. Ucichły hałaśliwe okrzyki Złego. Teraz została Matka, umiłowany uczeń. I cisza. Cisza tak głęboka, cisza jakiej jeszcze nikt nigdy nie doświadczył. Cisza, która była na początku, gdy jeszcze nie było świata, gdy nie zabrzmiały pierwsze dźwięki Wielkiej Muzyki Stworzenia. Cisza, w której rodzi się życie.

Odszedł Pan, odszedł Zbawiciel. „Zgładzono Go z krainy żyjących”. Jednak on sam kiedyś powiedział: „Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Jest więc nadzieja, choć wbrew nadziei. Jest światło, choć na niebie tylko ciemne chmury. I jest zwycięstwo, choć wokół widać tylko porażkę. Czekajmy, czekajmy cierpliwe, bo Ten, który dziś umarł, trzeciego dnia zmartwychwstanie.

Comments (0)

Tags: , , , ,

Chrześcijaństwo wśród hobbitów

Posted on 21 marca 2008 by Ioannes Oculus

Jest to mój artykuł z ostatniego numeru „Magnificatu”, gazetki parafialnej w Wodzisławiu Śląskim.

„Znaleźć Boga wśród hobbitów”? Gdzie? W książce jakiegoś Tolkiena, który pisał o magii i czarach? Czy wśród elfów, krasnoludów, hobbitów, czy też Gandalfa i innych czarodziejów możemy znaleźć Boga? A jednak…

John Ronald Reuel Tolkien tak napisał o jednej ze swoich książek: „Władca Pierścieni jest zasadniczo dziełem religijnym i katolickim; początkowo niezamierzenie, lecz w poprawkach świadomie”. Wynika to z tego, że był osobą głęboko wierzącą. W czasach, gdy w anglikańskiej Wielkiej Brytanii katolicyzm był szykanowany (tak było jeszcze w połowie XX w.!), Tolkien zdecydowanie trwał przy wierze, na którą nawróciła się jego matka. Tę wiarę zawarł także w swojej twórczości. Jednak na próżno szukać tam alegorii. Katolicyzm tak Władcy Pierścieni, jak i innych jego dzieł nie na tym polega.

Przyjrzyjmy się najbardziej znanej książce Tolkiena, która doczekała się kilku adaptacji filmowych, a mianowicie Władcy Pierścieni. Osią akcji jest wojna, która toczy się w związku z odnalezieniem Jedynego Pierścienia, dzieła Saurona. Opowiedziana z rozmachem historia opowiada o klasycznej walce dobra ze złem. Interesujący jest fakt, że największe narzędzie zła, Pierścień, znajduje się w rękach osób, która chcą pokonać Saurona. Czy może on posłużyć jako narzędzie, aby zwyciężyć zło? Absolutnie nie! Choć nieraz takie rozwiązanie jest kuszące. Ustami swoich bohaterów Tolkien zauważa, że ten, komu udało by się obalić Czarnego Władcę przy użyciu zła, ten sam zająłby jego miejsce. Cel nie uświęca środków, nie można zła zniszczyć złem. Dzisiejsze czasy często pokazują nam coś innego, złem jest bowiem tylko to co nazwiemy złem, a nie to co jest złem rzeczywiście. W takiej filozofii wszystko to, z czym ja się nie zgadzam, co jest ode mnie inne, różne może być złe i może być zwalczane. Powieści Tolkiena pokazują, że zło nie jest zależne od subiektywnego osądu. Dobro i zło istnieją niezależnie od naszych mniemań. Jest to jedna z funkcji, jaką pełni mit (rozumiany przez Tolkiena). Ukazuje on pewne elementy świata takimi jakimi są, w tym wypadku co jest dobrem, a co złem. W ten sposób mit (bo tak Tolkien pojmował swoją twórczość) pozwala nam lepiej zrozumieć samych siebie, naszą rzeczywistość.

Co więcej, idąc po linii augustyńskiej, Tolkien ukazuje zło jako siłę niekreatywną, niezdolną do stwarzania. Zarówno Morgoth, jak i Sauron, czyli przywódcy złych sił, nie potrafią powołać niczego do życia. Mogą jedynie wypaczać i wynaturzać to, co jest. Istoty dobre zdeprawowane przez zło stają się karykaturą samych siebie. Najwyraźniejszym tego przykładem zdają się być orkowie. Pochodzą oni według jednej z koncepcji od elfów, którzy zostali schwytani przez Morgotha, i przez wieki wynaturzone, wypaczone.

„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8,34). Władca Pierścieni jest też opowieścią o ofierze. Bowiem walka ze złem, czy to zewnętrznym, czy też wewnętrznym jest związana z ofiarą. Dobro kosztuje wiele wysiłek, nie jest za darmo. Zniszczenie Pierścienia jest możliwe dzięki ofierze Froda, który zanosi go na Górę Przeznaczenia. Ofiara ta jednak rozbudza w sercu coś, co jest specyficzne dla człowieka. W Silmarilionie znajdujemy taki fragment opisu stworzenia człowieka przez Eru, Jedynego: „Tchnął więc w serce człowiecze tęsknotę przekraczającą granice świata i nie dającą się zaspokoić tym, co na nim można znaleźć”1. Poniesiona ofiara rozbudza tę tęsknotę. Poniesione przypominają, że świat doczesny nie jest domem człowieka. Do istoty człowieczeństwa należy pielgrzymowanie przez ten świat, aby potem dojść do domu.

Można by wskazać jeszcze wiele innych elementów chrześcijańskich obecnych w twórczości Tolkiena. To co tutaj zostało przedstawione, to jest jedynie wierzchołek góry lodowej. Daleki jestem jednak od wskazywania prostych alegorii typu: „Frodo to obraz Chrystusa”. Nie lubił ich sam Tolkien. Wszystkie takie porównania nie są trafne, bo zawsze będą pewne różnice między obrazem z książki, a rzeczywistością Biblii. Frodo to nie jakiś lokalny Chrystus, on jest sobą, małym hobbitem, człowiekiem słabym jak ja i Ty, drogi czytelniku. Fakt, że jego postać wskazuje w pewien sposób na Chrystusa, ale moim zdaniem zupełnie inaczej niż widzi to wielu miłośników alegorii. Jest to jednak temat na inny artykuł…

Comments (1)

Tags: , ,

Tolkienowskie zadumanie na Wielki Czwartek

Posted on 20 marca 2008 by Ioannes Oculus

W dzień ustanowienia Eucharystii przez Jezusa przypomniał mi się taki tekst Profesora Tolkiena:

„Z mroku mojego życia, tak bardzo zawiłego, stawiam przed Tobą jedną wielką rzecz, którą trzeba kochać na ziemi: Najświętszy Sakrament….
Tam znajdziesz romantyzm, chwałę, honor, wierność, prawdziwą ścieżkę wszystkich swoich miłości na świecie i coś więcej: Śmierć; dzięki boskiemu paradoksowi tę, która kończy życie i żąda oddania wszystkiego, a jednak dzięki smakowi (lub przedsmakowi) której można utrzymać to, czego poszukujesz w ziemskich związkach (miłość, wierność, radość), lub nadać im ten charakter rzeczywistości, wiecznej trwałości, której każdy człowiek pragnie z głębi duszy.”

J. R. R. Tolkien, Z listu do Michaela Tolkiena (6-8 marca 1941)

Tam, w Wieczerniku, wzięły początek najwspanialsze czyny ludzkości. Tam odnaleźliśmy długo poszukiwany sens. Gdy jeszcze raz zapytasz po co żyć, spójrz na Tego, który umył swoim uczniom nogi. On był Bogiem i mógł mieć wszystko. Wolał jednak usłużyć uczniom, a potem jeszcze zostawić samego siebie w kawałku chleba. Tak prawdziwie, że możesz go smakować jak pokarm, dotykać i oglądać. To nie udawanie, nie gra, nie symbol! To jest prawdziwa i nieskończona miłość Boga do człowieka. To w niej zaczynają się nasze najwspanialsze przygody, nasze życie nabiera kolorów, staje się inne, lepsze, wspanialsze.

Gdybym kiedyś nie umiłował tej Eucharystii, to, widzę to teraz, nie poznałbym wielu wspaniałych ludzi. Gdybym kiedyś nie zafascynował się Jego miłością, to tyle osób, nie tylko wierzących, ale i tych dalekich od Kościoła, pozostało by mi obcymi. Widzę i doświadczam tego, że w Eucharystii, w Bogu może zacząć się najwspanialsza przygoda życia. A wystarczyło wyjść za próg swojego domku. A Droga wiedzie w przód i w przód. „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem”, więc prowadź mnie, o Panie mój. Niech przeżywam największą przygodę mojego życia. Niech smakuję je każdym moim zmysłem cielesnym i zmysłami duszy. Choć wyruszywszy na przygodę liczę się z niebezpieczeństwami, z niewygodam, to liczę na Twą pomocną dłoń. Ty nigdy jeszcze nikogo nie zawiodłeś.

Comments (0)