Archive | Społeczeństwo

nie-acta

Tags: ,

Świadomość obywatelska po podpisaniu ACTA

Posted on 26 stycznia 2012 by admin

Ostatnie dni niektórych przyprawiają o ból głowy. Wszystko za sprawą ACTA, porozumienia na mocy, którego będą chronione prawa wielkich korporacji nawet kosztem wolności obywatelskich. Niestety ambasador Polski w Japonii Jadwiga Rodowicz podpisała w czwartek ten dokument. Dla niektórych powód do radości, choćby dlatego, że będzie spokój, temat nie będzie wylewał się z portali społecznościowych, forów itp. Osobiście mam nadzieję, że temat nie zostanie jednak zamieciony pod dywan. Jeszcze nic nie jest przesądzone, gdyż ACTA musi jeszcze przejść przez Sejm, Senat i Prezydenta. Choć wszędzie tam władzę trzyma jedna partia, jednak naciski społeczne mogą zmusić polityków do zmiany decyzji premiera.

Najgorszym grzechem premiera jest właśnie aroganckie podejście do obywateli, a jeden z przedstawicieli rządzące partii nazywa protestujących idiotami. Czy tak ma wyglądać dialog publiczny? Jeżeli tysiące ludzi w całym kraju wychodzi na ulice, jeżeli wśród internautów wrze sprzeciw, to gdzie podziała się idea demokracji? Czyżby nasza władza była aż tak arogancka, że nawet nie podjęła próby nawiązania symbolicznego dialogu? Nikt nawet nie udawał, że ma ochotę na dialog z ludźmi! Jako obywatel jestem zawiedziony postawą rządu.

Natomiast w tym wszystkim cieszy mnie zaangażowanie wielu młodych ludzi w sprawę. Pobudki były co prawda różne, czasem nie za wysokie, prowadziły jednak w stronę większej świadomości obywatelskiej. Młodzi ludzie uczą się, że politykom trzeba patrzeć na ręce. Nie wystarczy postawić raz na jakiś czas krzyżyk przy takim czy innym nazwisku. Trzeba być choćby w minimalnym stopniu „na bieżąco”, a w razie potrzeby reagować. Co więcej, sądzę, że wielu zauważyło dziwny fakt nikłej obecności tematu w mainstreamowych mediach. Upada więc mit obiektywności współczesnych środków masowego przekazu.Pozytywnym wynikiem całej sprawy może być właśnie to, że młodzi ludzie zaangażują się świadomie w życie społeczne, będą krytyczniej podchodzić do polityków i ich działań. Nie łudzę się, że wszyscy się zmienią. Jednak w części, zwłaszcza wśród młodych, może nastąpić przełom, zmiana. Większe poczucie odpowiedzialności w szerszych kręgach społeczeństwa za to co się dzieje w kraju wróży dobrze na przyszłość.

Wracając do ACTA Gdzieś wyczytałem, że zanim to przejdzie całą drogę legislacyjną to minie przynajmniej rok. Mamy więc trochę czasu. Nie możemy jednak spać spokojnie, bo walczyć trzeba dalej! To wolność rozwija cywilizację, a nie państwowo sterowany obywatel!

Comments (0)

SOPA, ACTA i wolność słowa

Tags: , ,

SOPA, ACTA i wolność słowa

Posted on 20 stycznia 2012 by admin

Data 20 stycznia 2012 roku może (niestety) przejdzie do historii. Zamknięty został serwis Megaupload. Federalni oskarżyli Megaupload o narażenie właścicieli praw autorskich na straty o wysokości ponad 500 milionów dolarów. Oskarżeni bronią się tym, że firma szybko reagowała na wszelkie informacje o pirackim materiale zamieszczonym w ich serwisie. Cała sprawa jest powiązana z wprowadzeniem SOPA, czyli Stop Online Piracy Act, prawa mającego chronić właścicieli praw autorskich. Skoro chodzi o obronę własności intelektualnej to dlaczego sprawa wzbudza tyle emocji?

SOPA i jemu podobne akty prawne (jak ACTA, które ma zostać podpisane przez Polskę 26 stycznia) stanową bowiem potencjalną broń w walce z niepokornymi, czyli dają możliwość cenzurowania internetu. A internet wszak to bodajże ostatnie miejsce, gdzie słowo cieszy się jeszcze w miarę pełną wolnością. Już teraz np. w Polsce obserwujemy pewną stronniczość głównych mediów, próby zablokowania prywatnej telewizji w nadawaniu nieprzychylnych treści. Wolność słowa natomiast zakłada, że mam prawo wypowiadać swoje poglądy, nawet niezgodne z tymi mainstreamowymi. Jeżeli do tego mam pieniądze to nic nikomu do tego, że zakładam do tego celu telewizję, stronę internetową czy cokolwiek podobnego. Jak świat światem ludzie mają różne poglądy i mają prawo je wyrażać, dyskutować, spierać się na ich temat itd.

Czy istnieją granice wolności słowa? Z pewnością jakieś muszą być, nie należy ich jednak szczególnie zacieśniać. Namawianie do zbrodni, nawet w imię głoszenia własnych poglądów, nie powinno mieć miejsca. Granicą mojej wolności jest bowiem drugi człowiek. Jeżeli więc namawiam do zabicia czy tym podobnych czynów to nadużywam wolności słowa. Jeżeli jednak głoszę, że ktoś myli się w jakiejś dziedzinie i jego poglądy są z takich czy innych powodów absurdalne, to mam do tego prawo. Każdy ma oczywiście prawo przestać mnie słuchać lub czytać, ma też prawo skontrować na moją wypowiedź.

Dodatkowo SOPA, ACTA nakładają obowiązek inwigilacji użytkowników przez dostawców internetu. Przesyłanie plików, rozmowy itp. mają być poddane kontroli. Rozumiem, że teoretyczni chodzi o uniemożliwienie przesyłania kradzionych dóbr intelektualnych. Jednak sama podstawa tego prawa wydaje się być mocno nie w porządku. Traktuje się tutaj każdego obywatela jako przestępcę. Jeszcze nic nie zrobiłeś, nie padł na ciebie cień podejrzenia, ale już jesteś inwigilowany, już ciebie ktoś sprawdza. Czy tak cywilizowane państwo traktuje swoich obywateli? Jest to potężne narzędzie, które bardzo łatwo użyć do zwalczania przeciwników. Wyobraźmy sobie, że Kowalski jest zwykłym obywatelem. Na kogo zagłosował nikt nie sprawdzi. Jednak, jeżeli ACTA wejdzie w życie, ktoś będzie miał wgląd do tego co robi Kowalski, z kim rozmawia, o czym rozmawia i czy jest poprawny politycznie. Komunizm wykorzystywał wiedzę pochodzącą z inwigilacji obywateli, aby niepokornym zablokować dostęp do lepszej pracy, zwalczać opozycję, zmusić do współpracy (np. przez szantaż). Nikt z nas nie jest bez grzechu i zdarza się, że grzeszymy w internecie. Takie grzechy i grzeszki mogą być wykorzystane, aby zastraszyć Kowalskiego i zmusić go do współpracy.

Kolejną budzącą obawy przesłanką jest fakt, że nad ACTA pracowano trzy lata. Specjalny zespół opracowywał to prawo, z tego co wyczytałem, unikając jakiejkolwiek dyskusji. Skoro te przepisy mają tak mocno ograniczyć swobodę obywateli, to czy nie powinny być z nimi wpierw przedyskutowane?

Wypadki ostatnich lat sprawiają wrażenie, że pewnej grupie zamyka się usta. Uniwersytety nie przyjmują niektórych naukowców, bo głoszą kontrowersyjne poglądy, polityczna poprawność skazuje niektórych na społeczną alienację. Kiedyś przeczytałem, że w socjalizmie należało tak ukształtować człowieka, aby nawet myśląc samodzielnie zawsze wybierał socjalizm. Czy więc pluralizm i demokracja, którą tak szczycą się Stany Zjednoczone i Europa należy odłożyć do lamusa? Pożyjemy, zobaczymy. Mam jednak nadzieję, że ten dzień do historii nie przejdzie. Bo wolność słowa, to jedno z podstawowych praw człowieka. Mam nadzieję, że SOPA i ACTA (o ile wejdą, od czego uchowaj Boże) będą tylko i wyłącznie dbać o zabezpieczenie dóbr intelektualnych autorów. Obawiam się jednak, że taką nadzieję można włożyć wyłącznie między „pobożne życzenia”…

Comments (5)

lekarstwa

Tags: , ,

Jestem przeciwko refundacji leków!

Posted on 04 stycznia 2012 by admin

Światło naszych czasów, Słońce Peru i jego doradcy od kilku lat fundują nam coraz lepszy „kabaret”. Prawdziwy kabaret byłby, gdybyśmy nie musieli w nim żyć. Ostatnio głośna jest sprawa refundacji leków, a właściwie jej braku. Wielu ludzi zostało okradzionych, gdyż po latach opłacania składek na ubezpieczenie, teraz nie mogą korzystać z profitów im przysługujących. Dlatego osobiście jestem przeciwny jakiejkolwiek refundacji leków.

Czy człowiek jest idiotą, który nie potrafi podjąć samodzielnej decyzji? Czy wszystko musi za niego robić ktoś „mądrzejszy”. System obowiązkowych ubezpieczeń jest wynikiem takiego myślenia. „Obywatelu, jesteś za głupi, żeby decydować o swoich pieniądzach, więc oddaj je nam, a my w swojej łaskawości coś co z nich oddamy”. Zabierają nam przez lata pracy dużą część naszych zarobków na emerytury, ubezpieczenia zdrowotne i tym podobne. Przy obecnym systemie pieniądze te tracą się w czarnej dziurze długów i starych zobowiązań i prawie nic z nich nie zostaje dla tego, który je wpłacił.

Stąd moja konkluzja – zostawcie moje pieniądze w spokoju. Będę chciał, to się ubezpieczę. Będę chciał odkładać pieniądze do skarpety, to tam je odłożę i wyjmę w razie potrzeby. Moje pieniądze i ja mam prawo o nich decydować, a nie poddawać się pod złodziejski system gospodarki centralnie sterowanej.

Comments (0)

Pierścień Władzy rodem z popcornu

Tags: ,

Pierścień Władzy w popcornie

Posted on 22 grudnia 2011 by admin

Pierścień Władzy rodem z popcornu

Pierścień Władzy rodem z popcornu

Przy okazji świątecznego szturmu dekoracyjnego znalazłem przypadkiem gadżet sprzed 10 lat bodajże. Zagubiony wśród innych drobnych rzeczy pochowanych w różne pudełka akurat dzisiaj dał o sobie znać. Chodzi o Pierścień Władzy dołączany do jakiegoś tam zestawu popcornu i Coli w czasach gdy na ekranach kin leciała pierwsza część Władcy Pierścieni. Zgrozę budzi takie potraktowanie tego przedmiotu. Coś co jest największym zagrożeniem, co należy zniszczyć, bo w przeciwnym razie przyniesie zgubę Wolnym Ludom staje się dodatkową atrakcją, czymś wręcz pożądanym. Zestaw kupiłem bardziej z racji kolekcjonerskich niż chęci posiadania owego pierścienia, jednak podejrzewam, że wielu ludziom tego typu akcje wykrzywiają zupełnie sens dzieła Tolkiena. To co istotne zostaje wyrzucone z przekazu popularnego, co złowrogie staje się obiektem pożądania.

Przed Bożym Narodzeniem dzieje się niestety coraz częściej podobnie. To co nie jest ważne, staje się istotne. Mieszkanie wysprzątane na błysk, wielkie zakupy, mnóstwo przygotowań stają się prawie że celem samym w sobie. Prowadzą często do kłótni, przekleństw i złej atmosfery. Natomiast fakt, że wyrzuca się istotę Świąt przechodzi nie zauważony. Nie zauważamy, że Ktoś puka do naszych drzwi. W Wigilię chcemy się napychamy się jedzeniem (nie mówiąc niestety czasami o wódce), że do kościoła na pasterkę nie da rady pójść. Ważny staje się brzuch, nie dusza. Co więcej, rozpaczamy nad biednym losem karpia w sklepie i debatujemy jak go najbardziej humanitarnie zabić, a nie myślimy o ludziach, którzy cierpią i w tym czasie będą samotni. A co więc tu chodzi? Czy nie stało się ze Świętami czasem tak, jak z owym Pierścieniem? Odwrócone znaczenia, pojęcia i przeżywanie. Jednym słowem wielki cyrk, aby zagłuszyć głos, który już niedługo będzie się rozchodził wśród nocnej ciszy…

Comments (0)

Więzienie w austriackim Leoben.

Tags: ,

Umieć się cieszyć…

Posted on 02 marca 2011 by admin

Więzienie w austriackim Leoben.

Więzienie w austriackim Leoben.

„Kiedyś to było dobrze, za PRL’u” – na takie lub podobne słowa reaguję najczęściej alergicznie. Jak to za komuny miało być lepiej. Dzisiaj jednak usłyszałem, coś z czym choć trochę mogę się zgodzić. Mianowicie, z komuny ludzie częściej potrafili się cieszyć z tego co mają. Może dlatego, że nie było prawie nic. Zabawek, mieszkań, telewizorów, samochodów itd. Paczka z „Efu”, czy z Zachodnich Niemczech to był rarytas. Miałem to szczęście, że babcia paczki posyłała. Jednak i tak pamiętam radość z zabawy przy rowie za śmietnikiem, który raz był fosą zamku, raz stanowił element tajemnej twierdzy, a jeszcze innym razem był po prostu wyzwaniem, kto przeskoczy go w najszerszym miejscu. Nie było potrzeba wiele do szczęścia.

Dziś gonimy za szczęściem. Wydajemy na to coraz więcej, zaciągamy kredyty i tak naprawdę gubimy się. Chcemy coraz więcej, mamy coraz mniej. Bogatym okazuje się nie ten z milionem dolarów na koncie, ale ten co potrafi cieszyć się z tego co ma. Nie gra tu roli kwestia ile ma, tylko czy pogoń za „więcej” nie stała się bożkiem. Dziś dzieci muszą mieć komórkę, laptopa, telewizor, skuter i jeszcze mnóstwo innych gadżetów. Cierpią, gdy tego nie mają. Kiedyś wystarczył kijek i krzak, i była baza, kawałek podwórka i można było bawić się w chowanego. Nie uświadczysz tego jednak dzisiaj, gdy dzieci zostały zamknięte przez rodziców w więzieniu dobrobytu i telewizji, gdy rodzice dali dzieciom to czego im brakowało, ale odebrali to co tak naprawdę ważniejsze.

Takie społeczeństwo nam rośnie, bez szczęścia i radości. Społeczeństwo, które ciągle goni, ale czy jeszcze wie za czym?

Comments (1)

lotr

Tags: , ,

Hobbit w Nowej Zelandii

Posted on 27 października 2010 by admin

BBC przyniosło dzisiaj informację o świeżo zawartej zgodzie z rządem Nowej Zelandii (The Hobbit will be made in New Zealand, PM confirms). Wszystko więc wskazuje na to, że filmu się w końcu doczekamy, mimo protestów oraz trudności prawnych, nie wspominając o innych produkcyjnych problemach.

Przy okazji warto się zastanowić, na ile ten film odda książkę. Wydaje mi się, że zadanie przy kręceniu Władcy Pierścieni było dużo trudniejsze. Wtedy niestety wiele wątków umknęło lub zostało przekręconych, a w rezultacie film nie oddawał nie tylko powierzchni dzieła (czyli przebiegu akcji), ale także nie oddał pewnej głębszej myśli, która jest obecna we Władcy. Było to bardzo trudne zadanie, co może być wytłumaczeniem dla producentów, gdyż wiele tej myśli było zawarte niejako między linijkami. Może przy produkcji Hobbita będzie lepiej? Okaże się…

To co mniej jednak bardzo cieszy to fakt, że może dzięki temu filmowi, wiele osób sięgnie po książki Tolkiena (a potem i nie tylko jego). Chciałbym by Śródziemie znów zachwyciło miliony, wyrwało ich z szarej egzystencji i wprowadziło do ich życia kolory honoru, sławy, odwagi i tego, czym żyły wolne ludy. Może będzie to jeden z tych filmów, który zmobilizuje ludzi, zwłaszcza młodych, aby sięgali po książki. Jeżeli to się uda, to bez względu na jego wierność książce, będzie to film cenny. Teraz pozostaje więc czekać i zobaczyć, co będzie…

Comments (0)

hitler

Tags: , ,

Hitlerowska technologia…

Posted on 26 października 2010 by admin

Im więcej słyszę o metodach zapłodnienia in vitro, tym bardziej jestem przerażony. Nie chcąc jednak być posądzony o nieobiektywność poczytałem sobie o tej metodzie na stronach klinik „leczenia” niepłodności tą właśnie metodą. Leczenia w cudzysłowie, bo bardziej mi to wygląda na obchodzenie niepłodności, a nie leczenie jej jako takiej. Co tam wyczytuję?

Jeżeli nasienie spełnia odpowiednie parametry to przygotowane plemniki umieszcza się razem z komórkami jajowymi (od 50 do 100 tysięcy plemników).

Zapładniane jest więc kilka komórek jajowych… Ciekawe co z nich powstaje? Zapewne króliki i żyrafy. A jeżeli nie to co lub kto? Nikt inny tylko człowiek, nie jeden ale kilku. Mamy więc utworzonych w warunkach laboratoryjnych kilku ludzi. Część z nich nie przeżyje. Jeden, dwa wybrane będą umieszczone w macicy, być może uda im się i się urodzą. Resztę skazuje się na „biologiczne obumieranie” przez fakt niezagnieżdżenia lub zamrożenie (nawet jeżeli ten człowiek przeżyje zamrożenie to jaka jest szansa, że się urodzi?).

Hitler też selekcjonował ludzi, wybierał najsilniejszych, najlepszych (oczywiście w jego mniemaniu). Metoda zapłodnienia in vitro staje się tym samym lub czymś podobnym. Na czyjeś życzenie tworzymy kilku ludzi z założeniem, że większość z nich zginie. To ma być humanitaryzm XXI w.? To ma być postęp? Raczej czas najwyższy, aby zawrócić i zacząć wychodzić z tej ślepej uliczki, w którą brnie ludzkość. Okrutność współczesności widać właśnie w tej metodzie zapłodnienia, gdzie dla rzekomego prawa do posiadania dziecka (posiadanie dziecka… a podobno niewolnictwo jest zabronione… kto nam dał prawo do posiadania drugiego człowieka…) rozmyślnie tworzymy wiele osób nie dając im szans na przeżycie. Boję się, gdzie jeszcze może zajść nasza cywilizacja. Mam jednak nadzieję, że rozsądek zwycięży. Tymczasem za wszystkie grzechy przeciw życiu, za zabijanie nienarodzony dzieci, Deus miserere nobis!

Comments (0)

14 kwietnia 2010, Warszawa

Tags: ,

Krzyż został usunięty

Posted on 16 września 2010 by admin

14 kwietnia 2010, Warszawa

14 kwietnia 2010, Warszawa

Podobno krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego został dzisiaj przeniesiony do kaplicy w samym pałacu. Czy słusznie? Czy należało bronić tego krzyża? A może już dawno należało go przenieść? Powiem, że szczerze mówiąc nie wiem, co byłoby lepsze. Gorąco jestem z upamiętnieniem w tym miejscu w jakiejś formie tej największej tragedii Polski od czasów PRL. Jednak jak?

Wokół tego krzyża przed Pałacem narosło tyle emocji, waśni i sporów, że chyba nic nie zadowoli obydwu stron. Jedni przez drugich będą się obrzucać błotem i wykrzykiwać swoje racje. Nie ma tu niewinnej strony.

Co jednak jest w tej chwili naprawdę ważne? Ważne jest to, i zatrważające zarazem, że krzyż staje się niechciany, że wyrzuca się go w imię wolności religijnej, a tak naprawdę agresywnej propagandy ateizmu czerpiącej swoje wzorce ze Związku Radzieckiego. Nie mówię o krzyżu sprzed Pałacu, ale o tym w klasach czy innych miejscach publicznych. Rzekomy rozdział i laickość są de facto postawą mocno antyreligijną i nietolerancyjną. Dochodzi do sytuacji, że gejom będzie wolno wszystko, ale broń Boże chrześcijanom.

Co więc robić? Nie pozostaje nic innego, jak krzyża bronić. Nie jednak tego sprzed Pałacu, ale tego pod którym stała Maryja. Nie dać sobie wyrzucić go z serca, trwać pod nim wiernie, aż do końca. Wszak to krzyż Chrystusa, naszego Pana. Krzyż, na którym wszystko się nie kończy. Od niego przecież zaczyna się zmartwychwstanie.

Comments (0)

Animowana Historia Polski

Tags: , ,

Historia Polski w 8 minut

Posted on 05 sierpnia 2010 by admin

Animowana Historia Polski

Animowana Historia Polski

Tomasz Bagiński, znany głównie jako twórca animowanego filmu „Katedra”, stworzył niedawno nowe dzieło „Animowana Historia Polski”. Film w niewiele ponad 8 minut opowiada o historii naszej Ojczyzny. Był on prezentowany w czasie targów EXPO w Szanghaju. Dzisiaj miałem okazję go oglądać na YouTube, ale zaważyłem, że szybko film jest usuwany. Powód jaki jest podawany przez serwis brzmi następująco: „Ten film wideo jest już niedostępny z powodu otrzymania roszczenia dotyczącego praw autorskich przez Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości”. Film co jakiś czas jest przez kogoś wgrywany, więc jest szansa go obejrzeć.

Pytanie, które się rodzi, to czy jest możliwe ukazać ponad tysiącletnią historię w zaledwie osiem minut? Zdecydowanie nie. Jednak to swoiste streszczenie, którego dokonał pan Bagiński jest na wysokim poziomie. Wiele wątków zostało pominiętych, wiele uproszczonych, ale to było konieczne, aby zmieścić się w tak krótkim czasie. Natomiast jest widoczna pewna synteza dziejów narodu. Narodu, który musiał nieraz walczyć o swoje, ale też wspaniale się rozwijał. Podoba mi się wątek młyna, który najpierw powstał, a potem (sto? dwieście? lat później) jest przebudowany, co wraz z zamianą dworku w pałac pokazuje rozkwit polskiego bogactwa i kultury. Wiele osób w komentarzach zwróciło uwagę na brak osoby Jana Pawła II, co niewątpliwie jest słabą stroną filmu. Drugą słabością, zwłaszcza w kontekście tego, że film był prezentowany na targach EXPO, jest to niezrozumiałość wątków dla tych, co nie znają historii Polski. Obrazy na filmie nie zawsze są same w sobie jasne, choć może zachęcą do poznania historii naszego kraju, co byłoby ogromnym sukcesem. Trzecia wada to samo zakończenie, w którym zamiast polskiej flagi czy orła ukazuje się flaga Unii Europejskiej. Choć może jest to i przestroga, że po latach zaborów, okupacji, komunizmu, kiedy nie było u nas suwerenności, nadchodzi nowy czas, gdy tej suwerenności na nowo nie będzie, tyle że pod nowym znakiem.

Ogólnie więc (poza zakończeniem) film mi się spodobał. Mam nadzieję, że dzięki niemu jednak trochę zdrowej dumy nabierzemy jako naród, pogłębimy znajomość naszej historii i będziemy mieli to poczucie własnej wartości, którego czasami nam Polakom chyba brakuje.

Comments (1)

Podręcznik do gry Warhammer

Tags: ,

Sposób na nudę: 5. RPG

Posted on 07 lipca 2010 by admin

Podręcznik do gry Warhammer

Podręcznik do gry Warhammer

Role Playing Games, czyli RPG. Rozrywka wydaje się być dość kontrowersyjna dla niektórych. Jednak wydaje mi się, że jest podobnie jak z młotkiem. Można nim wbić gwóźdź pod obraz albo zabić. Dlatego uważam, że dobre RPG może być świetnym sposobem na nudę.

Wariacji RPG jest wiele. Ta, o którą mi chodzi, to chyba najbardziej klasyczna odmiana, która opiera się o wyobraźnię. Nie komputery, plansze, itp., ale angażuje naszą wyobraźnię. Oto przy stole siada sobie kilka osób i wciela się w postacie w wymyślonym świecie. Jeden z nich, zwany Mistrzem Gry, odpowiada za cały świat, snuje fabułę gry. Jego zadanie jest najbardziej odpowiedzialne, od niego zależy jakie przygody spotkają bohaterów i to on odpowiada dosłownie za cały wymyślony świat. Pozostali natomiast wcielają się w swoich bohaterów. Wybór świata zależy od graczy, czy będzie łudząco podobny do naszego, czy na wskroś fantastyczny (np. Warhammer czy AD&D). Chyba najprostszym RPG jest Mythai® Starter (nigdy go nie używałem, ale tak wygląda na ich stronie), więc może posłużyć na początek. Największym „problemem” jest znalezienie odpowiedniego Mistrza Gry, osoby która już zna system, w który będziemy grać, ma doświadczenie i talent w prowadzeniu takich gier.

Niektórzy zarzucają tego typu grom, że odciągają od realnego świata, że niszczą młodzież albo że wręcz są sekciarskie. Nie mogę się z tym zgodzić. Owszem, są systemy, które promują pewne sekciarskie, szkodliwe podejście do świata, ale wystarczy ich nie używać. Zaletą natomiast takich gier jest aktywne spędzenie czasu, kiedy trzeba myśleć, podejmować decyzje (i ponosić ich konsekwencje włącznie ze śmiercią prowadzonej postaci). Niesamowicie potrafią rozwijać wyobraźnię, a także wiedzę. To ostatnie może być zaskakujące, ale zależnie od systemu osoby takie zdobywają ogromną wiedzę, np. na temat uzbrojenia średniowiecznego lub najnowszych zdobyczy techniki. Co więcej dzieje się to bezboleśnie.

Gorąco więc polecam ten sposób spędzania czasu na wakacjach. Cóż z tego, że nigdzie się nie wyjeżdża, jeżeli dzięki wyobraźni można walczyć ze smokami lub podbijać nowe planety?

P.S. W chwili ukazania się tego postu powinienem być w Odessie. Urlop kończę 23 lipca. Chętnie bym wrócił do „starych, dobrych czasów”, kiedy brałem udział w takich grach. Jest ktoś chętny na Halembie?

Comments (1)

Uzależnienie genealogiczne

Tags: ,

Sposób na nudę: 4. Genealogia

Posted on 30 czerwca 2010 by admin

Uzależnienie genealogiczne

Uzależnienie genealogiczne

Zastanawiałeś się kiedyś skąd pochodzi twoja rodzina? Nie mam na myśli miejsca, gdzie się urodziłeś i gdzie urodzili się twoi rodzice. Myślę o twoich prapradziadkach. Może chciałbyś poznać swoich dalszych kuzynów, którzy są być może rozsiani po całym świecie? Odkryłem bowiem, że poznawanie swoich korzeni, historii rodzinnej itp. może być świetnym sposobem na nudę!

Dzięki genealogii zupełnie inaczej patrzy się na wiele spraw. Np. taka historia nie jest już tylko odległą, obcą sprawą z podręczników. Staje się ona historią ludzi, zbiorem i przeżyć, decyzji. Często w tej historii stają się obecni właśnie nasi przodkowie. W mojej rodzinie np. mój pradziadek Zygmunt Bauer zdobywał Monte Cassino, prababcia przedzierała się przez front (z prozaicznego powodu, musiała zdobyć mięso, a gdy wracała okazało się, że dom był już po drugiej stronie frontu). Dzięki tym historiom osobistym, ta wielka historia świata staje się zupełnie inna.

Poza tym można poznać lepiej swoich bliskich. Prowadząc badania genealogiczne trzeba rozmawiać z rodziną. Wtedy odkrywa się te osoby, które dotychczas znaliśmy tylko ze świątecznych obiadów, a może tylko ze ślubów i styp. Co więcej, można poznać swoich odległych krewnych, tych których nigdy nie znaliśmy. Większość mojej rodziny, którą teraz znam, poznałem właśnie dzięki genealogii.

Nie będę się rozpisywał tutaj o tym jak prowadzi się badania. Napisałem już poradnik genealogiczny, więc jak ktoś jest zainteresowany może tam zajrzeć. Ostrzegam jednak, że to działa jak narkotyk. Czasami wręcz całymi dniami będzie można składać elementy rodzinnej układanki, najlepsze wakacje będą takie, kiedy odwiedzi się rodzinne miejsca i odległych krewnych (a przy okazji pozna pół kraju i świata). Sprawa naprawdę godna polecenia, a nudzić się przy tym nie sposób.

Comments (0)

Rolka filmu

Tags: , ,

Sposób na nudę: 3. Film

Posted on 25 czerwca 2010 by admin

Rolka filmuTrzecim moim sposobem na nudę jest film. Jednak nie każdy, nie zawsze. Nie chodzi mi tu również o oglądanie telewizji, gdyż jest to jeden z najgłupszych moim zdaniem sposobów spędzania wolnego czasu. Film trzeba dobrać ze starannością, jak i to co jemu towarzyszy. Najlepiej aby oglądanie filmu odbywało się w gronie przyjaciół, którzy nie wykazują pewnej cechy dość denerwującej (przynajmniej mnie osobiście). Chodzi mianowicie o milczenie podczas oglądania. Dla niektórych osób jakiekolwiek słowo podczas jest co najmniej zbrodnią. Jest to zrozumiałe w kinie, ale dla mnie nie do pojęcia, jeżeli film oglądamy we własnym domu. Cała przyjemność to właśnie te rozmowy i komentarze na temat wydarzeń z ekranu.

Przy tym rozwiązaniu problemu nudy zalecam jednak ostrożność. Film bowiem może być ciekawym uzupełnieniem, ale też niestety łatwo przeradza się w główną rozrywkę. Dzieje się tak, bo nie wymaga od nas tyle kreatywności w działaniu. Stąd moje zalecenie, aby nie oglądać filmów samotnie, ale w towarzystwie chętnym do kreatywnej dyskusji na temat oglądanego/obejrzanego filmu. Jednocześnie nie polecam filmów będących adaptacją książek. Na ogół przekręcają treść dzieła, a przede wszystkim to lepiej sięgnąć po prostu do książki (co nie oznacza, że nie ma udanych adaptacji, ale te można oglądać tylko po przeczytaniu oryginału). Dobry film jest dziełem samym w sobie. Lubię osobiście obejrzeć dobry film, przy którym można pomyśleć, zrelaksować się, a przede wszystkim potraktować jako okazję do spotkania się z przyjaciółmi. Tak rozumiem film, jako sposób na nudę.

Poprzednim sposobem było pisanie bloga, a następny będzie…

Comments (1)

Wordpress

Tags: , , ,

Sposób na nudę: 2. Blog

Posted on 19 czerwca 2010 by admin

Wordpress

Bloga można założyć używając np. WordPressa.

Już widzę oburzone miny niektórych. „Blog? Mam pisać niczym niedojrzałe nastolatki publiczny pamiętniczek?” Uspokajam. Nic z tych rzeczy. Proponuję na nudę zacząć pisać blog, jednak w zupełnie innym stylu, niż ten który przywołałem.

Blogi bowiem można pisać na setki sposobów, które najczęściej są w jakiś sposób wyrazem, odbiciem osoby autora. Upraszczając jednak blogi można podzielić na trzy kategorie według tego kto lub co jest przedmiotem ich treści. Do pierwszej zaliczymy więc blogi-pamiętniki, w których autor jest właściwie też przedmiotem opisu. Tworzą swoistą autobiografię. Wydaje się, że na ogół nie będą to blogi ani specjalnie interesujące, ani rozwijające autora. Tym też rodzajem nie będę się zajmował. Drugim rodzajem jest blog tematyczny. Wybieramy sobie konkretną tematykę, o której chcemy pisać i to jej poświęcamy naszego bloga. Powstają wtedy mniej lub bardziej profesjonalne blogi, z których można się czegoś dowiedzieć, a przede wszystkim mogą rozwinąć i dać rozrywkę autorowi. Przykładem takiego może być choćby mój własny blog o książkach. Trzecim natomiast sposobem, który jest chyba najrzadszym jest pisanie swego rodzaju powieści. Może ona przybierać różne kształty. Jednym z nich jest sławny blog Emo – Martynka, który przyciągnął tłumy czytelników, a był pisany przez dwie nastolatki Irenę (15 lat) i Zośkę (13 lat). Był blogiem fikcyjnej postaci, pisanym tak, jakby była prawdziwą. Jest to jedna z konwencji, bo można pisać bardziej „klasycznie”, gdzie kolejne wpisy będą kolejnymi podrozdziałami.

Co może dać taki blog? Przede wszystkim rozwija autora. Tworząc blog tematyczny, aby był na poziomie, należy rozszerzać swoją wiedzę (książki, artykuły, czasopisma specjalistyczne czy choćby zasoby internetu). Dodatkowo należy ją w miarę twórczo opracować i dobrze napisać. Na przygotowaniu dobrego wpisu trochę czasu nam minie. Daje to dodatkową jeszcze korzyść, że z czasem sporo materiału będzie na siedzieć w głowie oraz będziemy go mieli autorsko opracowany. Wtedy może on się przydać w szkole czy w innych sytuacjach, kiedy mamy przygotować prezentację, szkolenie czy coś w tym rodzaju. Blog – opowieść natomiast może nam posłużyć też jako rozwój umiejętności pisarskich, wyobraźni i dać grunt pod wydanie książki albo tomiku wierszy. Kolejną korzyścią prowadzenia dobrego bloga jest możliwość zarabiania na nim pieniędzy, ale o tym innym razem.

Poprzedni sposób na nudę to były książki, a następny… (niespodzianka!).

Comments (3)

Stosik książek

Tags: , ,

Sposób na nudę: 1. Książki

Posted on 08 czerwca 2010 by admin

Stosik książek

Przeczytać tyle i jeszcze trochę!

Pisałem już na blogu o nudzie w poście „Co robić jak się nudzi„. Nuda, jedna ze współczesnych plag, musi zostać zahamowana. Nie roszczę sobie ambicji, że uda mi się to osiągnąć kilkoma wpisami na blogu, ale może choć trochę przyczynię się to polepszenia sytuacji. Chcę podać kilka moich sposobów na nudę. Precyzyjniej będą to rzeczy, które moim zdaniem powodują, że ja nie mam czasu się nudzić. Pierwszym takim sposobem będą książki (co zresztą zasugerował w komentarzu do tamtego postu czytelnik mojego bloga).

Książka może być bowiem niewyczerpanym źródłem rozrywki, przyjemności, nauki i co tylko jeszcze można sobie wymarzyć. Jest ona jednak nie łatwym medium, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy dominuje kultura obrazkowa. Przy książce bowiem należy otworzyć swój umysł, wejść w świat wyobraźni. To otwarcie umysłu i wyobraźni oznacza także spotkanie z drugą osobą. Najpierw z autorem, który gdzieś tam jest ukryty między słowami i zdaniami. Poza tym jest to spotkanie z każdą osobą występującą w książce. Bohater książkowy jest specyficzny, wyimaginowany, ale jednocześnie bardzo nam bliski, bo luki w jego kreacji wypełniamy naszą wyobraźnią. Może być też książka wymagająca wysokiej aktywności naukowej. Pojawia się więc pytanie co czytać?

Odpowiedź jest prosta: spróbuj trochę tego, trochę tamtego i czytaj to, co przypadnie ci do gustu. Należy jednak pamiętać o jednej zasadzie: książki czyta się do końca. Nie należy odkładać książki po kilku stronach i stwierdzić, że jest beznadziejna. Szczególnie, gdy ktoś nie praktykuje częstego czytania. Do lektury trzeba bowiem się wdrożyć. Trochę tak jak w sporcie, aby przynosił on radość i satysfakcję, trzeba trochę najpierw się pomęczyć. Choć w wypadku książek to „męczenie się” jest moim zdaniem przyjemniejsze. Książki należy więc najpierw popróbować. Jakąś dobrą fantasy, a może coś klasycznego. Niektórzy sięgną po publicystykę, inni biografie, jeszcze inni po książkę historyczną. Sięgamy po książki bliskie naszym zainteresowaniom, ale nie tylko. W ten sposób smakujemy je i możemy wybrać to, co nam się najbardziej spodoba. Można też posłużyć się zasobami internetu czytając opinie, recenzje na różnych forach i stronach, jak choćby na moim blogu o książkach. Należy jednak uważać na te opisy, które zawierają w sobie treść książek i mogą zepsuć przyjemność samodzielnego odkrywania fabuły. Pomocne przy tym mogą być też zestawienia, jak zbiór książek „kanonicznych” w danym gatunku. Taki kanon w gatunku fantasy ułożył Andrzej Sapkowski. Ten kanon fantasy też można znaleźć na moim blogu.

Pierwszym więc i moim zdaniem najlepszym sposobem na kreatywne spędzenie czasu to właśnie książka. Ona na różne sposoby angażuje nas i daje nam możliwość ciekawego spędzania czasu. Ze względu na ogromną różnorodność książek dla każdego znajdzie się niejedna książka, która go zainteresuje.

Następny sposób to prowadzenie bloga.

Comments (4)

Tags: , ,

Uzależnieni od seksu

Posted on 07 czerwca 2010 by admin

Inspiracją do napisania tego postu są dwa artykuły z „Rzeczpospolitej”: Pornografia zamiast Biblii i Kiedy rządzą żądze. Ponieważ ukazały się tego samego dnia, zwróciły moją uwagę na problem, który obserwuję już od dłuższego czasu. Problem, którego wielu nie chce dostrzegać w imię wolności, a który tę wolność de facto niszczy.

Okazuje się, że w imię wolności postępuje coraz większa swoboda obyczajów w zakresie seksualności. To co kiedyś było pornografią, dziś można obejrzeć w reklamach. Piersi kobiety są pokazywane w reklamach mydeł, najczęściej „ubrane” w pianę, a czasami pokazywane tak, bez niczego, na reklamie wody mineralnej. Propagowane stroje bardziej odsłaniają ciało niż zasłaniają. Pamiętam, że kiedyś, jeszcze w czasach szkolnych, jedna koleżanka o mało co nie została wykorzystana. Oczywiście winni byli faceci, ale ja się zastanawiam, czy jej ubiór, który miała na imprezie nie grał żadnej roli? Czego oczekują dziewczyny, które wystroje niczym panie stojące przy drodze, idą na dyskotekę i zadają się z facetami, którzy po kilku piwach wracają do korzeni gatunku ludzkiego i zaczynają nimi kierować instynkty? Nie powinny się spodziewać poetyckich uniesień.

Taki kierunek jest niszczący dla naszej cywilizacji. Wartości wyższe wymierają. Bodźce seksualne są na tyle silne, że z łatwością monopolizują pragnienia człowieka do przyjemności. Zamiast wielkich idei, mamy wielkie nic, bo pustka wnętrza jest ogromna. Może więc zacząć bardziej świadomie podchodzić do sprawy? Unikać żartów związanych z seksualnością, zadbać o własną higienę w tym zakresie, no i zadbać o innych w miarę możliwości. Może dla osób wokół wyda się do dziwne, ale w tym wypadku lepiej chyba przesadzić z ostrożnością, niż popaść w chorobę niszczącą nasze społeczeństwo.

Kiedyś pisałem już o tym zjawisku w poście „Lato miłości„.

Comments (2)

Znudzony pies

Tags: ,

„Co robić jak się nudzi”?

Posted on 06 czerwca 2010 by admin

Znudzony piesKiedyś usłyszałem tytułowe pytanie, a było to całkiem niedawno. Wywołało ono u mnie zastanowienie, skąd mogło ono powstać. Od dłuższego bowiem czasu nie nudziłem się. Pamiętam, że miewałem takie chwile w czasach szkolnych, ale były one przelotne, krótkotrwałe. Świat jest na tyle ciekawy, że chyba trudno jest się nudzić. Jednak fakt jest faktem, pytanie zostało postawione nie z chęci prowadzenia czysto teoretycznej dysputy, ale z życiowego problemu. Zacząłem się zastanawiać, co powoduje, że jedni się nudzą, a drudzy nie.

Pytanie to wydaje się z pozoru banalne, ale sięga dosyć głęboko, do wnętrza człowieka. Nuda jest bowiem brakiem zajęcia, niemożnością zorganizowania sobie czas lub jak podaje słownik języka polskiego: „uczuciem przygnębienia, zniechęcenia, spowodowanym bezczynnością, monotonią życia”. Skąd więc bierze się owa bezczynność i monotonia? Czyżby tylko z faktu monotonni życia? Obserwuję ludzi w podobnych środowiskach, wieku i innych podobnych cechach. Jedni nudzą się, inni nie. Czy więc to „życie” jest monotonne i poddaje nas nieuchronnie nudzie? Czy też w tej kwestii należy położyć akcent na naszą odpowiedzialność za nasze nudzenie się bądź nie? Wydaje mi się, że większa odpowiedzialność spoczywa na nas.

Bóg – Stwórca stworzył nas na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1,27). Zostaliśmy więc stworzeni na obraz Stwórcy, z czego by wynikało, że „twórczość” jest wpisana w nas samych. Wydaje mi się, że tu tkwi sedno problemu. Nuda to niewykorzystanie swoich możliwości twórczych (zawinione bądź nie). Zawiniona nuda, być może wynikająca też z lenistwa, byłaby wręcz grzechem, gdyż byłaby sprzeciwem wobec Stwórcy. Stąd wydaje mi się, że odpowiedzialność za nudę często ponosimy sami i sami mamy szukać dróg wyjścia z niej. Sposobów, aby zrealizować to boże wezwanie do bycia „twórczym” są prawdopodobnie setki i tysiące. Trzeba tylko je odkryć, bo w każdym z nas tkwią one jako niepowtarzalne dary.

Niekiedy jednak nuda jest niezawiniona przez nas. W odkrywaniu bycia twórczym potrzebna jest bowiem pomoc drugiego człowieka, gdyż od czasów Upadku pierwszych ludzi, utraciliśmy coś z tego boskiego podobieństwa. Chrzest odnowił w nas to podobieństwo, wielu rzeczy trzeba nam się jednak uczyć, wiele rozwijać. Stąd rodzice pokazują swoim dzieciom świat, rozbudzają zainteresowania i uczą (a przynajmniej powinni) bycia twórczym. Gdy jednak okazuje się, że to nie wystarcza, to co wtedy robić? Postaram się w najbliższym czasie podsunąć kilka propozycji. Może ktoś znajdzie tutaj coś dla siebie, może dzięki moim nieporadnym słowom odkryje swój własny talent? Chcę też przy okazji podsunąć kilka sposobów, dzięki którym młodzież, z którą się spotykam, będzie mogła prowadzić ciekawsze życie.

Comments (2)

RELATED SITES