Archive | Społeczeństwo

rockmelt2

Tags:

RockMelt – inna wizja przeglądarki?

Posted on 02 marca 2011 by Ioannes Oculus

Dostałem dzisiaj zaproszenie do używania przeglądarki RockMelt. Pierwsze co przyszło mi do głowy, to „Co to !@#$%^& za spam”. Przyszło jednak na Facebooku, od osoby, która na spamera nie wygląda. Co więcej było tam kilka słów napisanych osobiści, więc zaryzykowałem i poszedłem za tropem. Sprawdziłem najpierw w sieci czym ten cały RockMelt jest. Okazało się, że przeglądarka internetowa, ale inna niż pozostałe. Zaprojektowana przez twórcę Netscape Navigatora, nie po prostu kolejną wersją Firefox’a czy Chrome (o Internet Explorerze nie wspominam, bo nie powinno się tego tak czy siak używać). Zainstalowałem to cudeńko dla testów i…

Na dzień dobry domagało się  zamknięcie Firefoxa, bo chce zaimportować dane. Wessało wszystkie. Nawet hasła (nie wiem czy mam się teraz obawiać o ich bezpieczeństwo). Zaraz też chciało to coś się do Facebooka logować. No to pozwoliłem. Na tym etapie myślałem, że albo jestem zupełnie głupi albo się uda. Chyba stanęło na tym drugim. RockMelt wygląda mi w pierwszym rzucie oka na coś więcej niż przeglądarkę. To cóś wysysa co się da z internetu. Z jednej strony mam moich znajomych z Facebook, z drugiej zakładkę z bieżącymi zmianami najważniejszych stron. Do tego coś co znam z Chrome, czyli minimum widocznych menu i tym podobnych, a maksimum miejsca na wyświetlenie strony. Powstało tutaj takie internetowe okno na świat. Przeglądarka zintegrowana z portalami społecznościowymi Dla mnie to coś zupełnie nowego, nowa jakość przeglądarki i mi się bardzo podoba. Od dzisiaj moją domyślną przeglądarką jest RockMelt!

A przy okazji to się zastanawiam, kiedy to się skończy. Jeszcze chwila i podepniemy się bezpośrednio do komputerów. Stracimy poczucie rzeczywistości i zginiemy w wirtualnym świecie?

Jeszcze jedno – kiedy podłączą do RockMelt Naszą Klasę, tzn. nk.pl?

Comments (1)

Więzienie w austriackim Leoben.

Tags: ,

Umieć się cieszyć…

Posted on 02 marca 2011 by Ioannes Oculus

Więzienie w austriackim Leoben.

Więzienie w austriackim Leoben.

„Kiedyś to było dobrze, za PRL’u” – na takie lub podobne słowa reaguję najczęściej alergicznie. Jak to za komuny miało być lepiej. Dzisiaj jednak usłyszałem, coś z czym choć trochę mogę się zgodzić. Mianowicie, z komuny ludzie częściej potrafili się cieszyć z tego co mają. Może dlatego, że nie było prawie nic. Zabawek, mieszkań, telewizorów, samochodów itd. Paczka z „Efu”, czy z Zachodnich Niemczech to był rarytas. Miałem to szczęście, że babcia paczki posyłała. Jednak i tak pamiętam radość z zabawy przy rowie za śmietnikiem, który raz był fosą zamku, raz stanowił element tajemnej twierdzy, a jeszcze innym razem był po prostu wyzwaniem, kto przeskoczy go w najszerszym miejscu. Nie było potrzeba wiele do szczęścia.

Dziś gonimy za szczęściem. Wydajemy na to coraz więcej, zaciągamy kredyty i tak naprawdę gubimy się. Chcemy coraz więcej, mamy coraz mniej. Bogatym okazuje się nie ten z milionem dolarów na koncie, ale ten co potrafi cieszyć się z tego co ma. Nie gra tu roli kwestia ile ma, tylko czy pogoń za „więcej” nie stała się bożkiem. Dziś dzieci muszą mieć komórkę, laptopa, telewizor, skuter i jeszcze mnóstwo innych gadżetów. Cierpią, gdy tego nie mają. Kiedyś wystarczył kijek i krzak, i była baza, kawałek podwórka i można było bawić się w chowanego. Nie uświadczysz tego jednak dzisiaj, gdy dzieci zostały zamknięte przez rodziców w więzieniu dobrobytu i telewizji, gdy rodzice dali dzieciom to czego im brakowało, ale odebrali to co tak naprawdę ważniejsze.

Takie społeczeństwo nam rośnie, bez szczęścia i radości. Społeczeństwo, które ciągle goni, ale czy jeszcze wie za czym?

Comments (1)

heart_sky_4_

O Panie mój i Boże!

Posted on 07 listopada 2010 by Ioannes Oculus

Święty Boże!

Ty znasz Mnie Panie! Wiesz kiedy siedzę i wstaję! Ty, Boże wszechmogący.

Bóg jest Miłością, kocha każdego z nas i wie o nas wszystko. Przed Nim nie ma nic ukrytego. Ale nie bójmy się, On nie ma złych zamiarów. To Zły najpierw kusi nas do grzechu, a potem każe się ukrywać. Bóg natomiast ciągle mówi: „Przyjdź moje dziecko, moje kochane, nie bój się”. Przed Nim nikt z nas nie jest bez winy, ale też Jego miłosierdzie nie zna granic. Nie bójmy się więc Boga, przychodźmy do Niego tacy, jacy jesteśmy. Poranieni, słabi, różni od naszych wyobrażeń o samych sobie. On przebaczy grzechy, On pokaże drogę. Jest bowiem na świecie tylko jedna droga światła – Bóg, On sam jest drogą.

Zastanawiamy się często dokąd iść i przez własne gdybania gubimy drogę. A wystarczy zaufać, wystarczy przyjść do Niego. Nie bójmy się, niech ja sam się nie boję stawać przed Jego obliczem, obliczem pełnym miłosierdzia i łaski..

Comments (0)

Świętych można spotkać wszędzie

Tags: ,

Świętymi bądźcie!

Posted on 30 października 2010 by Ioannes Oculus

Świętych można spotkać wszędzie

Świętych można spotkać wszędzie

Arka Noego ma w swoim repertuarze piosenkę, w której refrenie są następujące słowa:

Taki duży taki mały może świętym być;
Taki gruby taki chudy może świętym być;
Taki ja i taki ty może świętym być;
Taki ja i taki ty może świętym być.

Czy możemy być rzeczywiście świętymi? Hmmm… patrząc na ten świat, przecież tylu ludzi… Stop! Święty to nie ten co patrzy na innych. Święty to ten co patrzy na Boga i czyni Jego wolę czy to się komuś podoba czy nie, bez względu na uznanie bądź odrzucenie świata. Bóg daje wolność od tego patrzenia na ludzi i zastanawiania się „co o mnie pomyślą”. Tylko wtedy w wolności można iść służyć człowiekowi, gdy Bóg jest najważniejszy. Nie straszne są wówczas drwiny czy wyzwiska.

Bez względu na to kim jesteś, jaki jesteś, jesteś powołany do świętość. Nie ma osoby, która by tego powołania nie miała. Dlatego rozwijajmy je. Nie czekajmy aż samo się stanie. Zostań świętym już dziś! Jak? Najpierw zapomnij o swoim pomyśle na świętość. Tak, dokładnie. Zapomnij o tym jak sobie wyobrażasz świętego. Potem weź i pomóż sąsiadce wnieść zakupy na czwarte piętro, wieczorem się za nią pomódl. Przyjdź do kościoła spotkać się z Bogiem w Eucharystii, a potem spotkaj się z przyjaciółmi. Wszędzie niech twoja obecność niesie radość i zgodę. Gdy widzisz, że wokół ciebie coś idzie nie tak – módl się. Ucz się dostrzegać przede wszystkim dobro wokół siebie i w drugim człowieku. Dziękuj Bogu za nie. Nie pytaj się czy to jest możliwe, abym był świętym. Po prostu żyj w każdej chwili tak, jakbyś nim był.

Comments (0)

lotr

Tags: , ,

Hobbit w Nowej Zelandii

Posted on 27 października 2010 by Ioannes Oculus

BBC przyniosło dzisiaj informację o świeżo zawartej zgodzie z rządem Nowej Zelandii (The Hobbit will be made in New Zealand, PM confirms). Wszystko więc wskazuje na to, że filmu się w końcu doczekamy, mimo protestów oraz trudności prawnych, nie wspominając o innych produkcyjnych problemach.

Przy okazji warto się zastanowić, na ile ten film odda książkę. Wydaje mi się, że zadanie przy kręceniu Władcy Pierścieni było dużo trudniejsze. Wtedy niestety wiele wątków umknęło lub zostało przekręconych, a w rezultacie film nie oddawał nie tylko powierzchni dzieła (czyli przebiegu akcji), ale także nie oddał pewnej głębszej myśli, która jest obecna we Władcy. Było to bardzo trudne zadanie, co może być wytłumaczeniem dla producentów, gdyż wiele tej myśli było zawarte niejako między linijkami. Może przy produkcji Hobbita będzie lepiej? Okaże się…

To co mniej jednak bardzo cieszy to fakt, że może dzięki temu filmowi, wiele osób sięgnie po książki Tolkiena (a potem i nie tylko jego). Chciałbym by Śródziemie znów zachwyciło miliony, wyrwało ich z szarej egzystencji i wprowadziło do ich życia kolory honoru, sławy, odwagi i tego, czym żyły wolne ludy. Może będzie to jeden z tych filmów, który zmobilizuje ludzi, zwłaszcza młodych, aby sięgali po książki. Jeżeli to się uda, to bez względu na jego wierność książce, będzie to film cenny. Teraz pozostaje więc czekać i zobaczyć, co będzie…

Comments (0)

hitler

Tags: , ,

Hitlerowska technologia…

Posted on 26 października 2010 by Ioannes Oculus

Im więcej słyszę o metodach zapłodnienia in vitro, tym bardziej jestem przerażony. Nie chcąc jednak być posądzony o nieobiektywność poczytałem sobie o tej metodzie na stronach klinik „leczenia” niepłodności tą właśnie metodą. Leczenia w cudzysłowie, bo bardziej mi to wygląda na obchodzenie niepłodności, a nie leczenie jej jako takiej. Co tam wyczytuję?

Jeżeli nasienie spełnia odpowiednie parametry to przygotowane plemniki umieszcza się razem z komórkami jajowymi (od 50 do 100 tysięcy plemników).

Zapładniane jest więc kilka komórek jajowych… Ciekawe co z nich powstaje? Zapewne króliki i żyrafy. A jeżeli nie to co lub kto? Nikt inny tylko człowiek, nie jeden ale kilku. Mamy więc utworzonych w warunkach laboratoryjnych kilku ludzi. Część z nich nie przeżyje. Jeden, dwa wybrane będą umieszczone w macicy, być może uda im się i się urodzą. Resztę skazuje się na „biologiczne obumieranie” przez fakt niezagnieżdżenia lub zamrożenie (nawet jeżeli ten człowiek przeżyje zamrożenie to jaka jest szansa, że się urodzi?).

Hitler też selekcjonował ludzi, wybierał najsilniejszych, najlepszych (oczywiście w jego mniemaniu). Metoda zapłodnienia in vitro staje się tym samym lub czymś podobnym. Na czyjeś życzenie tworzymy kilku ludzi z założeniem, że większość z nich zginie. To ma być humanitaryzm XXI w.? To ma być postęp? Raczej czas najwyższy, aby zawrócić i zacząć wychodzić z tej ślepej uliczki, w którą brnie ludzkość. Okrutność współczesności widać właśnie w tej metodzie zapłodnienia, gdzie dla rzekomego prawa do posiadania dziecka (posiadanie dziecka… a podobno niewolnictwo jest zabronione… kto nam dał prawo do posiadania drugiego człowieka…) rozmyślnie tworzymy wiele osób nie dając im szans na przeżycie. Boję się, gdzie jeszcze może zajść nasza cywilizacja. Mam jednak nadzieję, że rozsądek zwycięży. Tymczasem za wszystkie grzechy przeciw życiu, za zabijanie nienarodzony dzieci, Deus miserere nobis!

Comments (0)

Pan Bóg?

Tags: ,

Moja złota rybka – Pan Bóg

Posted on 10 października 2010 by Ioannes Oculus

Pan Bóg?

Pan Bóg?


Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła. (Łk 17,11-19)

Kim jest dla mnie Pan Bóg?

Szatan zrobi wszystko, spełni każdą naszą zachciankę, byle tylko nas zniewolić, aby zniszczyć nasze dusze. Bóg przeciwnie, chce naszego szczęścia. Dlatego nieraz nie może spełnić naszych zachcianek, bo są one samolubne, pyszne, szkodliwe dla innych i nas samych, a w ten sposób prowadzą nas do potępienia. Czasami wtedy obrażamy się, że Bóg nie dał nam tego, co sobie zażyczyliśmy. Potrafimy długo prosić i modlić się, aby nasze szkodliwe pragnienia zostały spełnione. Czasami jednak modlimy się o to, co dobre. Tylko wtedy po godzinach modlitw nasze „dziękuje” trwa raptem pół sekundy. Gdy nie dostaniemy – obrażeni, gdy dostaniemy – jakby nam się to należało. Kim jest dla mnie Bóg? Złotą rybką spełniającą setki życzeń, maszynką do spełniania zachcianek, czy może Kimś kto chce dać wieczne szczęści, Stwórcą moim, któremu powinienem się paradoksalnie poddać całkowicie, aby być na wieki wolnym i szczęśliwym? Kim On jest dla mnie?

Comments (1)

Grupy na NK

Tags: , ,

Grupy na NK

Posted on 30 września 2010 by Ioannes Oculus

Grupy na NK

Grupy na NK

Oto weszła w życie nowa funkcjonalność na Naszej Klasie, tzn. portalu NK (jakoś się nie potrafię od starej nazwy odzwyczaić). Właściwie to do końca nie weszła, a znajduje się w fazie testów. Dostałem jednak zaproszenie do testowania (nie wiem dlaczego, ale dostałem). Z zaproszenia skorzystałem szybko i założyłem grupy Kocham Książki oraz Genealogia. Pokrywają się one z niektórymi z moich zainteresowań. W planach kolejne, jeżeli pomysł wypali i starczy czasu.

O czym świadczą zachodzące zmiany na NK? Z pewnością NK coraz bardziej staje się rozbudowanym portalem społecznościowym. Mam nieodparte wrażenie, że wzoruje się mocno na Facebook’u, może wręcz następuje swoista fejsbukizacja nk.pl. Pomysł wydaje mi się trafiony. Uważam, że warto przekształcić (przynajmniej dać taką możliwość) konta fikcyjne w takie grupy.

Nk.pl staje się coraz ciekawsza, jest coraz lepszym narzędziem. Sprawą oczywistą, że sposób wykorzystania tego narzędzia zależy od użytkowników, a za tych nk już odpowiedzialności nie ponosi. Mam jednak nadzieję, że to co wartościowe przeważy i spamu, głupich łańcuszków będzie coraz mniej.

Comments (0)

Kim będzie nauczyciel XXI w.?

Tags: , ,

Nauczyciel czy urzędnik?

Posted on 29 września 2010 by Ioannes Oculus

Kim będzie nauczyciel XXI w.?

Kim będzie nauczyciel XXI w.?

Trochę mnie dzisiejszy dzień rozczarował. Miałem na dziś zaplanowane pierwsze spotkanie Uczniowskiego Klubu Fantasy. Długo się zbierałem, żeby to zrobić. Niestety permanentnie czasu na to brakuje. Mimo że czasu więcej nie mam, postarałem się go przeorganizować i stworzyć taki klub. Ma za zadanie popularyzować wśród młodzieży czytanie książek. Szczególnie książek fantasy, bo są one w większości wolne od skojarzeń ze szkolnymi lekturami.

Niestety z moich planów nie wyszło nic. Na ten sam dzień, tą samą godzinę została zarządzona szkolna konferencja i spotkanie trzeba było odwołać. Konferencja była konieczna, gdyż wiele przepisów oświatowych się zmieniło. Nie będę pisał o szczegółach tych zmian, bo szczerze mówiąc sam się w tym gubię. Jest tego cała masa, a kierunek w jakim idą zmiany to przekształcenie nauczyciela w urzędnika-biurokratę. Kolejne dokumenty, które mają poświadczyć, że program jest realizowany. Coraz dokładniej należy rozliczać się z każdej czynności. Brakuje jeszcze chyba tylko ewidencji wyjść nauczycieli do toalety w czasie przerwy. To wszystko powoduje, że nauczyciel zamiast uczyć, zajmuje się produkcją dokumentów. Dzięki „genialnym” pomysłom pani minister Hall nauczyciele zostawili na boku innowacyjność, kreatywność i zajęli się wypełnianiem obowiązkowych godzin dodatkowych i związanych z nimi papierkami. To co było realizowane z pasji i zamiłowania, staje się nudnym obowiązkiem.

To wszystko szkodzi szkolnictwu, szkodzi edukacji. Nauczyciel zamiast dbać o ucznia, bardziej przejmuje się tym, czy wypełnił wszystkie dokumenty. Uczeń spotyka się z coraz bardziej znudzonym swoim zawodem nauczycielem, dodatkowo nerwowym, bo kolejne papierki go dobijają. Uczeń jest jednocześnie coraz bardziej traktowany jak pół-debil, który na poziomie liceum jest w stanie przeczytać 13 książek (4-5 na rok). Ja czytałem tyle w dwa miesiące… Brawa dla pani Krall. Będziemy mieli za jakiś czas prawdziwe BMW z każdego ucznia: Bierny, Mierny, ale Wierny. Obywatel idealny, jak w socjalizmie, kiedy panował taki ideał, aby nawet myśląc samodzielnie zawsze wybierał socjalizm. Obywatel idealny, bezkrytycznie poddany dyktaturze polityków i telewizji, choć święcie przekonany o własnym wykształceniu i zdolności krytycznego myślenia.

Tyle o konferencji. Spotkanie klubu było odwołane. Mimo wszystko mam nadzieję, że przynajmniej w tym względzie pani Krall nie zaszkodzi już bardziej i spotkanie jednak odbędzie się, choć kilka dni później. Może świat fantazji pozwoli nabrać choć garstce dystansu do politycznych zawirowań wokół szkoły i tchnie prawdziwie samodzielne myślenie i zdolność oceniania.

P.S. No i zaczęło się wspominanie p. Giertycha. Okazuje się, że za jego czasów to nie było tak źle, że miał dobre pomysły na szkołę. Jednego jednak nie miał – wpływu na media, które zrobiły z niego oszołoma…

Comments (1)

Urodzinowe logo Google

Tags: , ,

Wielki Google ma 12 latek

Posted on 27 września 2010 by Ioannes Oculus

Urodzinowe logo Google

Urodzinowe logo Google

Co to jest Google dzisiaj chyba każdy wie. W języku angielskim powstał nawet czasownik „to google”, czyli „sprawdzić w google” (googlu? googlach?). Używany zazwyczaj wtedy, gdy ktoś zadaje pytanie, na które odpowiedź znajdzie bez problemu wpisując odpowiednie słowo w wyszukiwarkę. Jednak od czasów kiedy była to zwykła wyszukiwarka minęło już wiele czasu i wiele się zmieniło.

Obecnie Google to chyba jedna z najpotężniejszych firm na świecie. To prawie internet w internecie. Nie opuszczając bowiem Googla można założyć bloga, sprawdzić dojazd do dowolnego miejsca na ziemi na mapie, założyć nawet prostą stronę internetową. Można korzystać z dokumentów i arkuszy kalkulacyjnych. Można robić notatki w notatniku. Co więcej można zarabiać i się reklamować. System reklam Google AdSense daje możliwość właścicielom stron zarobienia paru groszy albo dużych pieniędzy. Wystarczy, że zainstalują na swojej stronie (tak jak ja na tym blogu) odpowiedni kod. Google sam dobiera treść reklam do treści strony, aby reklamowane treści były najbardziej interesujące dla potencjalnego czytelnika. A za każde kliknięcie na reklamę wydawca dostaje pewną niewielką kwotę (np. 10 euro centów). Im więcej kliknięć tym większy zarobek. Oczywiście Google ma też zabezpieczenia przed oszustwami. Mniej znane funkcjonalności Googla to np. Orkut (portal społecznościowy) czy przeglądarka Chrome (zdobywająca powoli coraz większą popularność, obecnie chyba ok 7-8% rynku). Do wujka G. należy także popularny serwis YouTube.

Niesamowita gama możliwości, niesamowity rozwój w zaledwie 12 lat. 27 września 1998 roku została bowiem opublikowana w sieci. Polska największa wyszukiwarka, Netsprint, nawet nie może (niestety) się równać. Obsługuje ona zaledwie 2% ruchu w sieci. Może wspólny zryw wszystkim Polaków w Polsce i zagranicą by coś zmienił, ale na to się nie zapowiada. To wszystko powoduje, że Google rządzi.

Cała ta sytuacja ma jednak swoją ciemną stronę. Google wie o nas coraz więcej. Dzielimy się z nim pocztą, filmami, zdjęciami, zwierzeniami na blogu, praktycznie wszystkim czym da się podzielić w sieci. Jest więc skarbnicą informacji o społeczeństwie na świecie. Jeżeli tempo rozwoju się utrzyma to może spełni się koszmar Wielkiego Brata? Wielki Google, który wszystko o nas wie, a przestępstwem będzie nie mieć tam konta? Mam nadzieję, że to się nie spełni, a intencje twórców Wielkiego Googla nie idą w tę stronę. W każdym razie wszystkiego najlepszego!

Comments (1)

14 kwietnia 2010, Warszawa

Tags: ,

Krzyż został usunięty

Posted on 16 września 2010 by Ioannes Oculus

14 kwietnia 2010, Warszawa

14 kwietnia 2010, Warszawa

Podobno krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego został dzisiaj przeniesiony do kaplicy w samym pałacu. Czy słusznie? Czy należało bronić tego krzyża? A może już dawno należało go przenieść? Powiem, że szczerze mówiąc nie wiem, co byłoby lepsze. Gorąco jestem z upamiętnieniem w tym miejscu w jakiejś formie tej największej tragedii Polski od czasów PRL. Jednak jak?

Wokół tego krzyża przed Pałacem narosło tyle emocji, waśni i sporów, że chyba nic nie zadowoli obydwu stron. Jedni przez drugich będą się obrzucać błotem i wykrzykiwać swoje racje. Nie ma tu niewinnej strony.

Co jednak jest w tej chwili naprawdę ważne? Ważne jest to, i zatrważające zarazem, że krzyż staje się niechciany, że wyrzuca się go w imię wolności religijnej, a tak naprawdę agresywnej propagandy ateizmu czerpiącej swoje wzorce ze Związku Radzieckiego. Nie mówię o krzyżu sprzed Pałacu, ale o tym w klasach czy innych miejscach publicznych. Rzekomy rozdział i laickość są de facto postawą mocno antyreligijną i nietolerancyjną. Dochodzi do sytuacji, że gejom będzie wolno wszystko, ale broń Boże chrześcijanom.

Co więc robić? Nie pozostaje nic innego, jak krzyża bronić. Nie jednak tego sprzed Pałacu, ale tego pod którym stała Maryja. Nie dać sobie wyrzucić go z serca, trwać pod nim wiernie, aż do końca. Wszak to krzyż Chrystusa, naszego Pana. Krzyż, na którym wszystko się nie kończy. Od niego przecież zaczyna się zmartwychwstanie.

Comments (0)

Animowana Historia Polski

Tags: , ,

Historia Polski w 8 minut

Posted on 05 sierpnia 2010 by Ioannes Oculus

Animowana Historia Polski

Animowana Historia Polski

Tomasz Bagiński, znany głównie jako twórca animowanego filmu „Katedra”, stworzył niedawno nowe dzieło „Animowana Historia Polski”. Film w niewiele ponad 8 minut opowiada o historii naszej Ojczyzny. Był on prezentowany w czasie targów EXPO w Szanghaju. Dzisiaj miałem okazję go oglądać na YouTube, ale zaważyłem, że szybko film jest usuwany. Powód jaki jest podawany przez serwis brzmi następująco: „Ten film wideo jest już niedostępny z powodu otrzymania roszczenia dotyczącego praw autorskich przez Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości”. Film co jakiś czas jest przez kogoś wgrywany, więc jest szansa go obejrzeć.

Pytanie, które się rodzi, to czy jest możliwe ukazać ponad tysiącletnią historię w zaledwie osiem minut? Zdecydowanie nie. Jednak to swoiste streszczenie, którego dokonał pan Bagiński jest na wysokim poziomie. Wiele wątków zostało pominiętych, wiele uproszczonych, ale to było konieczne, aby zmieścić się w tak krótkim czasie. Natomiast jest widoczna pewna synteza dziejów narodu. Narodu, który musiał nieraz walczyć o swoje, ale też wspaniale się rozwijał. Podoba mi się wątek młyna, który najpierw powstał, a potem (sto? dwieście? lat później) jest przebudowany, co wraz z zamianą dworku w pałac pokazuje rozkwit polskiego bogactwa i kultury. Wiele osób w komentarzach zwróciło uwagę na brak osoby Jana Pawła II, co niewątpliwie jest słabą stroną filmu. Drugą słabością, zwłaszcza w kontekście tego, że film był prezentowany na targach EXPO, jest to niezrozumiałość wątków dla tych, co nie znają historii Polski. Obrazy na filmie nie zawsze są same w sobie jasne, choć może zachęcą do poznania historii naszego kraju, co byłoby ogromnym sukcesem. Trzecia wada to samo zakończenie, w którym zamiast polskiej flagi czy orła ukazuje się flaga Unii Europejskiej. Choć może jest to i przestroga, że po latach zaborów, okupacji, komunizmu, kiedy nie było u nas suwerenności, nadchodzi nowy czas, gdy tej suwerenności na nowo nie będzie, tyle że pod nowym znakiem.

Ogólnie więc (poza zakończeniem) film mi się spodobał. Mam nadzieję, że dzięki niemu jednak trochę zdrowej dumy nabierzemy jako naród, pogłębimy znajomość naszej historii i będziemy mieli to poczucie własnej wartości, którego czasami nam Polakom chyba brakuje.

Comments (1)

Podręcznik do gry Warhammer

Tags: ,

Sposób na nudę: 5. RPG

Posted on 07 lipca 2010 by Ioannes Oculus

Podręcznik do gry Warhammer

Podręcznik do gry Warhammer

Role Playing Games, czyli RPG. Rozrywka wydaje się być dość kontrowersyjna dla niektórych. Jednak wydaje mi się, że jest podobnie jak z młotkiem. Można nim wbić gwóźdź pod obraz albo zabić. Dlatego uważam, że dobre RPG może być świetnym sposobem na nudę.

Wariacji RPG jest wiele. Ta, o którą mi chodzi, to chyba najbardziej klasyczna odmiana, która opiera się o wyobraźnię. Nie komputery, plansze, itp., ale angażuje naszą wyobraźnię. Oto przy stole siada sobie kilka osób i wciela się w postacie w wymyślonym świecie. Jeden z nich, zwany Mistrzem Gry, odpowiada za cały świat, snuje fabułę gry. Jego zadanie jest najbardziej odpowiedzialne, od niego zależy jakie przygody spotkają bohaterów i to on odpowiada dosłownie za cały wymyślony świat. Pozostali natomiast wcielają się w swoich bohaterów. Wybór świata zależy od graczy, czy będzie łudząco podobny do naszego, czy na wskroś fantastyczny (np. Warhammer czy AD&D). Chyba najprostszym RPG jest Mythai® Starter (nigdy go nie używałem, ale tak wygląda na ich stronie), więc może posłużyć na początek. Największym „problemem” jest znalezienie odpowiedniego Mistrza Gry, osoby która już zna system, w który będziemy grać, ma doświadczenie i talent w prowadzeniu takich gier.

Niektórzy zarzucają tego typu grom, że odciągają od realnego świata, że niszczą młodzież albo że wręcz są sekciarskie. Nie mogę się z tym zgodzić. Owszem, są systemy, które promują pewne sekciarskie, szkodliwe podejście do świata, ale wystarczy ich nie używać. Zaletą natomiast takich gier jest aktywne spędzenie czasu, kiedy trzeba myśleć, podejmować decyzje (i ponosić ich konsekwencje włącznie ze śmiercią prowadzonej postaci). Niesamowicie potrafią rozwijać wyobraźnię, a także wiedzę. To ostatnie może być zaskakujące, ale zależnie od systemu osoby takie zdobywają ogromną wiedzę, np. na temat uzbrojenia średniowiecznego lub najnowszych zdobyczy techniki. Co więcej dzieje się to bezboleśnie.

Gorąco więc polecam ten sposób spędzania czasu na wakacjach. Cóż z tego, że nigdzie się nie wyjeżdża, jeżeli dzięki wyobraźni można walczyć ze smokami lub podbijać nowe planety?

P.S. W chwili ukazania się tego postu powinienem być w Odessie. Urlop kończę 23 lipca. Chętnie bym wrócił do „starych, dobrych czasów”, kiedy brałem udział w takich grach. Jest ktoś chętny na Halembie?

Comments (1)

Tags:

Nie zabijaj Boga!

Posted on 03 lipca 2010 by Ioannes Oculus

„Ja rzekłem: Jesteście bogami i wszyscy – synami Najwyższego”. Człowiek ma być bogiem? Czyżby jakaś nowa herezja? Skądże te słowa? Nie skądinąd tylko z Pisma Świętego, a konkretnie z Psalmu 82, wers 2. Jak więc je rozumieć? Po odpowiedź trzeba sięgnąć znów do Pisma Świętego, tym razem do księgi Rodzaju. Jak czytamy tam, człowiek zostaje stworzony na boży obraz i podobieństwo. Jakie to ma znaczenie? Mamy w sobie coś boskiego, coś co odróżnia nas od zwierząt, które tego czegoś nie mają. Cóż więc takiego to jest? Odpowiedzi może paść wiele, sięgnijmy więc do najbliższego kontekstu.

„Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi»” (Rdz 1,28). Zadaniem człowieka jest czynić sobie ziemię poddaną. Dodatkowym kontekstem jest fakt, że Bóg jest przedstawiany w tym momencie jako Stwórca świata. Najbliższym więc sposobem naśladowania Boga, jest w jakiś sposób uczestniczyć w akcie stwórczym. Jak więc ten obraz i podobieństwo boże ma się realizować w praktyce? W jaki sposób kontynuować dzieło stworzenia i czynić sobie ziemię poddaną?

Potrzeba jeszcze wyjaśnić sobie co znaczy „czynić poddaną”. Jezus będzie mówił, że panowanie jest służbą. Dobry władca nie jest tyranem, ale pomaga swoim poddanym rozwijać i bogacić się. Jest powołany do tego, do opieki nad swym ludem. W takim kontekście moim zdaniem należy rozumieć słowa „czynić poddaną”.

Jeden z moich ulubionych pisarzy XX w. przedstawił to, moim zdaniem, genialnie. J.R.R. Tolkien określił tą zależność jako creator – subcreator. Człowiek jest substwórcą (trudno jest ten termin oddać w języku polskim). Jego praca, dzieła są kontynuacją dzieła stworzenia. Pisarz będzie wyrażał to tworząc świat powieści i w takim kontekście użył tego termin Tolkien. Jednak każdy, kto realizuje swoje powołanie, staje się tym, który współtworzy z Bogiem. Od najprostszych po najbardziej wysublimowane powołania, których nie da się zredukować li tylko do zawodu, człowiek realizuje w swoim życiu to fundamentalne zadanie. Teraz łatwiej może zrozumieć będzie przypowieść o talentach i to dlaczego ten, który zakopał powierzony mu majątek, został ukarany.

Skąd więc tytułowe „Nie zabijaj Boga”? Ilekroć widzę ludzi, którzy poddają się w życiu, którzy rezygnują z rozwijania tego, co dał im Bóg na rzecz spraw mniej istotnych, a przede wszystkim z lenistwa, chce mi się krzyczeć. Krzyczeć: „Człowieku, nie marnuj się, nie zabijaj tego, co tobie dał Bóg”! Panuj nad sobą, nie daj, aby świat nad tobą zapanował. Panuj i rozwijaj swoje talenty, panuj i wspieraj innych w rozwijaniu ich talentów.

Comments (0)

Uzależnienie genealogiczne

Tags: ,

Sposób na nudę: 4. Genealogia

Posted on 30 czerwca 2010 by Ioannes Oculus

Uzależnienie genealogiczne

Uzależnienie genealogiczne

Zastanawiałeś się kiedyś skąd pochodzi twoja rodzina? Nie mam na myśli miejsca, gdzie się urodziłeś i gdzie urodzili się twoi rodzice. Myślę o twoich prapradziadkach. Może chciałbyś poznać swoich dalszych kuzynów, którzy są być może rozsiani po całym świecie? Odkryłem bowiem, że poznawanie swoich korzeni, historii rodzinnej itp. może być świetnym sposobem na nudę!

Dzięki genealogii zupełnie inaczej patrzy się na wiele spraw. Np. taka historia nie jest już tylko odległą, obcą sprawą z podręczników. Staje się ona historią ludzi, zbiorem i przeżyć, decyzji. Często w tej historii stają się obecni właśnie nasi przodkowie. W mojej rodzinie np. mój pradziadek Zygmunt Bauer zdobywał Monte Cassino, prababcia przedzierała się przez front (z prozaicznego powodu, musiała zdobyć mięso, a gdy wracała okazało się, że dom był już po drugiej stronie frontu). Dzięki tym historiom osobistym, ta wielka historia świata staje się zupełnie inna.

Poza tym można poznać lepiej swoich bliskich. Prowadząc badania genealogiczne trzeba rozmawiać z rodziną. Wtedy odkrywa się te osoby, które dotychczas znaliśmy tylko ze świątecznych obiadów, a może tylko ze ślubów i styp. Co więcej, można poznać swoich odległych krewnych, tych których nigdy nie znaliśmy. Większość mojej rodziny, którą teraz znam, poznałem właśnie dzięki genealogii.

Nie będę się rozpisywał tutaj o tym jak prowadzi się badania. Napisałem już poradnik genealogiczny, więc jak ktoś jest zainteresowany może tam zajrzeć. Ostrzegam jednak, że to działa jak narkotyk. Czasami wręcz całymi dniami będzie można składać elementy rodzinnej układanki, najlepsze wakacje będą takie, kiedy odwiedzi się rodzinne miejsca i odległych krewnych (a przy okazji pozna pół kraju i świata). Sprawa naprawdę godna polecenia, a nudzić się przy tym nie sposób.

Comments (0)

I Zespół Ogólnokształcących Szkół Społecznych w Katowicach

Tags: , ,

Koniec roku szkolnego

Posted on 26 czerwca 2010 by Ioannes Oculus

I Zespół Ogólnokształcących Szkół Społecznych w Katowicach

I Zespół Ogólnokształcących Szkół Społecznych w Katowicach - tu naprawdę nalewali oleju do głów.

Mija powoli pierwszy dzień tegorocznych wakacji. Rok szkolny szczęśliwie (dla większości) się zakończył. Uczniowie uradowani wybiegli ze szkół i pognali… tam gdzie już i tak bywali od tygodnia, dwóch. Wszak ostatnie dni w szkole zdają się być jakąś komedią i parodią edukacji, kiedy po szkole snują się znudzeni i jeszcze bardziej niechętni do nauki uczniowie, a nauczycielom nie uczenie, lecz podliczanie ocen, obecności i wypełniania stosów innych papierków w głowie siedzi. Co więc zrobić z tak wspaniale rozpoczętymi wakacjami?

Na pewno nie warto się nudzić. Uczniowie mogą znaleźć mnóstwo sposobów na nudę. Nauczycielom warto by jednak zadać zadanie domowe. Nie dlatego, że źle wykonują swój zawód. Robią to nieraz z wielkim poświęceniem, nakładem pracy i zaangażowania. Jednak system edukacji w Polsce kuleje coraz bardziej dostosowując się do unijnych wzorców. Trzeba przemyśleć swoje działania i odpowiedzieć na pytanie po co i jak uczymy dzieci. O ile „po co” jest dość oczywiste, to pytanie „jak” niestety już nie. Najczęściej „jak” wiąże się z przestrzeganiem minimum, programu, itp. Czy jednak nie warto się zastanowić, aby zamiast realizować coraz gorszy program, coś zmienić. Może wzorem Pana Kleksa otworzyć uczniom głowy i nalać do nich oleju? Nie mam gotowej odpowiedzi na to pytanie. Póki co je stawiam, aby przemyśleć problem. Nie możemy jednak siedzieć bezczynnie. Ktoś musi wziąć odpowiedzialność za tych młodych ludzi. Rodzice się jej pozbyli, media (telewizja i internet) najczęściej niszczą ich psychikę i charakter. Może przynajmniej ci, którzy dotychczas tylko pomagali w wychowaniu (nauczyciele, księża) zaczną działać tak, aby wyrównać te braki? Nie uda się wszystkiego zrobić, ale chyba jeszcze nie jest tak beznadziejnie, aby nie dało się nic zrobić.

Comments (2)