Archive | Varia…

Alleluja! Wszystkiego najlepszego!

Tags: ,

Alleluja! Wszystkiego najlepszego!

Posted on 07 kwietnia 2012 by Ioannes Oculus

Drodzy Czytelnicy i Czytelniczki mojego bloga!

Z okazji świąt Wielkiej Nocy życzę Wam, aby Zmartwychwstały Chrystus przyniósł oczyszczenie i pokrzepienie dusz, odrodził wiarę i umocnił wzajemny szacunek oraz spokojnych i zdrowych Świąt Wielkiej Nocy, wszelkich Łask Bożych.

Weselcie się już, zastępy Aniołów, w niebie: weselcie się, słudzy Boga. Niechaj zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo! Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa! Zdobny blaskiem takiej światłości, raduj się, Kościele święty, Matko nasza! Ta zaś świątynia niechaj zabrzmi potężnym śpiewem całego ludu. A zatem proszę was, bracia najmilsi, którzy stoicie tutaj, podziwiając jasność tego świętego płomienia, byście razem ze mną wzywali miłosierdzia wszechmogącego Boga. Niech Ten, który bez moich zasług raczył mnie uczynić swoim sługą, zechce mnie napełnić światłem swojej jasności i pozwoli godnie wyśpiewać pochwałę tej świecy.

(Orędzie Wielkanocne)

Comments (0)

Akerman - strzelanie z łuku.

Tags:

Ukraina 2010, część 1 (4-7 lipca)

Posted on 24 lipca 2010 by Ioannes Oculus

Miała być relacja na bieżąco, ale niestety to się nie udało. Laptop przewędrował całą tą trasę niezbyt używany, po prostu brakowało czasu. Teraz jednak przystępuję do napisania w miarę systematycznej relacji. Będzie się ona ukazywać w odcinkach, w miarę jak ją będę pisał. Trasa, którą pokonałem wynosiła prawie 4 tysiące kilometrów (tak wyliczyłem przy pomocy Google Maps). Wyruszyłem 4 lipca, do Polski wróciłem 20 lipca, podróż zakończyłem 22 lipca w Katowicach. Będę więc opisywał co się po kolei działo, głównie po to aby zachęcić innych do podobnych podróży oraz podzielić się moimi wrażeniami i kilkoma praktycznymi radami.

4 lipca 2010 – niedziela, dzień przyjazdu na Ukrainę

Plackarta

Plackarta - miejsca w pociągach jakimi podróżowaliśmy po Ukrainie.

Przyjechałem wraz z dwójką znajomych na Ukrainę. Tym razem do Przemyśla dojechaliśmy samochodem (zazwyczaj wybierałem pociąg). Mogłem go tam zostawić dzięki gościnności miejscowego Seminarium Duchownego. Mimo opóźnienia spowodowanego przymusowym postojem w Jarosławiu (odbywały się tam okolicznościowe wyścigi rowerowe) udało nam się spokojnie zjeść przepyszne lody. Kawiarnia Fiore jest ze wszech miar godna polecenia. Wyśmienite lody tejże kawiarni stały się już stałym elementem moich wypraw na Wschód (nie wspominając o obowiązkowej kawie). Potem przeszliśmy na dworzec i pojechaliśmy busem (2 zł) na granicę do Medyki. Nowością tam był nowym polski budynek odpraw. Natomiast ruch był znikomy, co zaobserwowałem już w zeszłym roku. Praktycznie w ogóle nie czeka się w kolejkach. Inaczej było na przystanku marszrutek. Sporo osób chciało się dostać do Lwowa, co spowodowało niemiłe przepychanki i nerwowość. Na szczęście udało nam się zabrać już drugą marszrutką do Lwowa (15 hrywien).

Lwów. Co za miasto! Mimo że byliśmy właściwie przejazdem, to zawładnęła mną atmosfera tego miasta. Czuję się tutaj tak dobrze, jak w domu i może Lwów zawładnął trochę moim sercem? Całe szczęście, że na koniec (a właściwie prawie całą połowę) naszej podróży zatrzymujemy się we Lwowie.

Bilety do Odessy mieliśmy już kupione przez mojego znajomego. Wykupione mieliśmy plackarty, czyli trzecią klasę w pociągu nocnym. Dla trzech osób wyszło nas to 240 hrywien. Plackarty to miejsca do spania w wagonie bez przedziałów. Są takie udawane przedziały, gdzie śpią cztery osoby, ale nie ma drzwi tylko od razu korytarz i na przeciwległej stronie jeszcze dwa miejsca boczne. Nie potrzeba zabierać ze sobą śpiworów ani nic z tych rzeczy, gdyż wszystko łącznie z pościelą dostaje się na miejscu. Boczne miejsce na dole zamienia się łatwo w stoliczek z dwoma siedzeniami, a pod spód można dać bagaż. Obok mnie jechała jakaś rodzinka, używali języka rosyjskiego, więc ciężko było się dogadać. Jeszcze nie „rozkręciłem” się w używaniu ani ukraińskiego, ani rosyjskiego.

5 lipca 2010 – nad morze

Ja w morzu

Drugi raz w życiu pływałem w morzu.

Po średnio przespanej nocy, głównie ze względu na za krótkie i za wąskie miejsce (tak to jest jak się urosło) zostało mi jeszcze kilka godzin w pociągu. Za 4 hrywny kupiłem sobie kawę. Nie najlepsza, ale uzależnienie nie pozwalało się bez niej obejść. Pasażerowie (nie wszyscy) kursowali to toalety, aby wypełnić podstawowy higieniczny rytuał. Skutkowało to totalnym zalaniem toalety wodą. Toalety są w ukraińskich pociągach w złym stanie, chyba nawet gorszym niż u nas. Największym problemem było jednak co innego. Ukraińcy chyba nienawidzą przeciągów i świeżego powietrza, stąd nigdy nie otwierają okien. Ani w marszrutkach, ani w pociągu. Można sobie wyobrazić jakie jest powietrze po całej nocy w wagonie bez wentylacji. Każdy łyk świeżego powietrza stawał się w tej sytuacji bezcenny.

Do Odessy dotarliśmy z niewielkim opóźnieniem. Gdy poszliśmy na miasto wymienić pieniądze okazało się, że we Lwowie (a chyba i na granicy) były trochę lepsze kursy. Przeszliśmy się trochę ul. Puszkińską, jednak szybko zawróciliśmy na dworzec, aby stamtąd odjechać marszrutką do Illicziwska (6 hrywien za osobę + 1 za bagaż). W tej miejscowości mieści się bowiem dom sióstr elżbietanek, w którym mieliśmy umówione noclegi. Siostry są bardzo miłe i chętnie będą zapraszać turystów, bo od tego roku rozbudowały się i mają miejsca noclegowe.
Przy okazji warto zwrócić uwagę na język miejscowy. Nazwa miejscowości bowiem raz zapisywana jest z rosyjska, raz z ukraińska, miejscowi podobnie używają raz jednego raz drugiego. To duży problem Ukrainy, gdzie obowiązują w praktyce te dwa języki, a nie jak u nas jeden. Co więcej, nie zawsze się da dogadać po ukraińsku na wschodzie kraju, a natomiast na zachodzie rosyjski nie jest zbyt mile widziany. Ukraiński też różni się zależnie od regionu. Kraj jest m.in. przez to podzielony.

Wróćmy jednak do podróży. Siostry przywitały nas obiadem, po którym nastąpił długo oczekiwany przeze mnie moment, czyli prysznic. Po wczorajszym dniu, podróży pociągiem i marszrutką (a pogoda była wspaniała, czyli upał) był on niezbędny do życia. Jeszcze potem Msza św. i to co nad morzem robi większość turystów, czyli spacer na plażę. Nie mam zamiłowania do morza. Byłem już wcześniej nad czterema, najpierw nad Północnym, potem Śródziemnym, półtora roku temu nad Bałtykiem, rok temu nad kanałem La Manche. W pierwszym zamoczyłem stopu, w drugim raz pływałem. Tyle było moich kontaktów z morzem. Tak więc teraz było piąte do kolekcji i jak się okazało drugie, w którym pływałem. Nie miałem większych chęci do zanurzania się w słonej wodzie, ale coś mnie pokusiło i nie żałuję, choć nie spowodowało to jakiejś zmiany w moim nastawieniu do morza. Po plaży poszliśmy na pizzę do pizzerii Mamma Mia mieszczącej się w kinie Neptun przy ul. Lenina 14. Szczerze mówiąc nie polecam. Pizza nie była taka zła, ceny średnie, ale karaluch się przeszedł ścianą na naszych oczach, więc nie zawitaliśmy tam powtórnie. Dla odwiedzających Illicziwsk polecam drugą pizzerię – Celentano, która znajduje się niedaleko tej  pierwszej, a którą odkryliśmy za późno, żeby do niej wstąpić.

6 lipca 2010 – Odessa

We wtorek wyruszyliśmy na zwiedzanie Odessy. Wstaliśmy niespiesznie i dopiero po godzinie dziesiątej marszrutką nr 25 wyjechaliśmy do tego portowego miasta. Mimo upałów, wzmożonych szklarniowymi warunkami w busiku, nie poniechałem planów intensywnego zwiedzania. Odessa jest stosunkowo młodym miastem. Mimo tego ma swój urok i jest co zobaczyć. Główne ulice są ocienione wspaniałymi platanami.

Grecki napis w Odessie.

Grecki napis w Odessie.

Nasze zwiedzania zaczęliśmy od cerkwi św. Trójcy z 1808 r. Potem przeszliśmy ul. Katerynynską (Катерининська вул.) do rzymsko-katolickiej katedry Uspeńskiej (Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny lub Wniebowzięcia). Na bokach frontony widać rzeźby św. apostołów Piotra i Pawła, co pięknie przypomina o różnych charyzmatach Kościoła. Katedra ma ładny wystrój, choć niezbyt bogaty i głównie współczesny. W 1949 r. urządzono tu salę sportową. Mimo że teraz wygląda ładnie, to strasznie boli fakt, że została (i nie tylko ona) tak potwornie zniszczona przez bolszewików. Z katedry przeszliśmy na Plac Grecki (Грецька пл.). Z tym miejscem szczególnie wiąże się grecka historia Odessy. W starożytności istniała bowiem na miejscu tego miasta grecka osada Istrion. Odessa zaś przyczyniła się do odrodzenia nowożytnej Grecji, gdyż tutaj miała swoją siedzibę organizacja Filiki Eteria, która przyczyniła się do wolności Grecji. Co ciekawe można tutaj spotkać napisy w języku greckim. Idą dalej przy ul. Hawanna (Гаванна вул.) natknęliśmy się na nieduży kościółek rzymsko-katolicki pw. św. Piotra zbudowany w 1912 r. Spodobał mi się w nim bardzo ładny i zdobiony drewniany konfesjonał. Ciekaw jestem czy jest współczesny czy też jakimś cudem ominęła go bolszewicka pasja walki z religią. Dalej widzieliśmy pałac Tołstoja, pałac Potockiego (niewielki w porównaniu z pałacami Potockich we Lwowie czy Łańcucie), bibliotekę publiczną z początków XX w. Potem musieliśmy się trochę wrócić do centrum i przeszliśmy pod odeską operę. Jest to imponujący budynek zaprojektowany przez F. Fellnera i H. Helmera, którzy projektowali także hotel George (Lwów), Kasyno Szlachecki (Lwów), teatr we Wiedniu, czy teatr w Czerniowcach. Może ona pomieścić ponad półtora tysiąca widzów. Nie weszliśmy do środka, ale odbiłem sobie to potem we Lwowie. Z innych miejsc w Odessie, które widzieliśmy to należy wymienić jeszcze port i olbrzymie molo z dworcem kolejowym i hotelem Odessa, Schody Potiomkinowskie (znane, choć poza wielkością nie robią szczególnego wrażenia).

Opera w Odessie.

Przed odeską operą.

Takie zwiedzania nas wymęczyło i musieliśmy znaleźć jakąś pizzerię. Niełatwo jest znaleźć coś taniego (ceny zaczynają się zazwyczaj od 70 hrn), ale na ul. Preobrażeńskiej (Преображенська вул.) znaleźliśmy pizzerią, gdzie można było zamówić duża pizzę już za 50 hrn. Wracając ku dworcowi natknęliśmy się na miłą niespodziankę, a mianowicie targ książek. Wpadłem w niego i moi towarzysze musieli poczekać aż nasycę oczy widokiem książek (przy okazji wzmocniło się postanowienie opanowania języków ukraińskiego i rosyjskiej, żeby je przeczytać). Wieczorem tego dnia byliśmy jeszcze w kawiarni na meczu, ale to było w Illicziwsku.

Odessa ogólnie rzecz biorąc jest ładnym miastem. Mieliśmy trochę za mało czasu i zbyt ogólny przewodnik, żeby ją dokładnie zwiedzić. Jednak nie ma chyba aż tyle zabytków, żeby na zwiedzanie potrzebne było więcej niż dwa, trzy dni. Ma za to swój pewien urok, szczególnie przez platany posadzone wzdłuż ulic. Nie wiem natomiast jak wygląda odeska plaża.

7 lipca 2010 – Akerman

Znowu na plaży.

Znowu na plaży.

Był to jeden z najciekawszych dni tej podróży. Przed południem niewiele się działo. Poszliśmy na plażę, gdzie jako „wielki” amator opalania, spisywałem swoją relację w zeszycie i trochę popływałem. Potem podeszliśmy ul. Lenina pod jego pomnik. Zbrodniarz został ładnie odnowiony na złoto. O tempora, o mores! Niestety jego kult dalej trwa. Ponoć sam Illicziwsk nosi swoją nazwę na cześć jego bądź jego ojca Ilji Nikołajewicza Uljanowa.

Twierdza Akerman.

Z siostrą Karoliną przed wejściem do twierdzy Akerman.

Po południu z siostrą przełożoną pojechaliśmy samochodem (jaka miła odmiana od marszrutek) do Biłhorodu. Tam znajduje się sławna twierdza Akerman, zbudowana w miejscu starożytnej kolonii greckiej Tyry. Tak to moje podróżowanie zaczyna sięgać nawet starożytności. Trzeba chyba będzie się przejechać do Grecji. Twierdza robi niesamowite wrażenie. Wznoszona była od XIII do XV w., a gdy w 1484 r. sułtan turecki Bajazyt II ją zdobywał potrzebował na to 350 tysięcy wojska i 16 dni! Za naprawdę niewielkie pieniądze (5 hrn) można wejść na teren fortecy i poruszać się po niej bez żadnych ograniczeń. Nikt nikogo nie pilnuje gdzie chodzi, można więc wejść na mury, do baszt. Chyba tylko w dwóch miejscach kraty uniemożliwiają wejście w niektóre pomieszczenia. Niesamowite wrażenie tak przechadzać się po murach, po których kilkaset lat temu chodzili strażnicy, bronili twierdzy przed muzułmanami. W części, która służyła garnizonowi nie ma prawie nic współczesnego, co jest jeszcze większym plusem. W większej, służącej też cywilom (gdzie m. in. znajduje się minaret z czasów tureckich) można za opłatą przebrać się w stroje stylizowane na dawne, zrobić zdjęcia czy też strzelić z łuku (wszystko za dodatkową opłatą). W Biłhorodzie widzieliśmy jeszcze cerkiew św. Jana i cerkiew Zaśnięcia Przeczystej Bogurodzicy. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o słynną winnicę Szabo, ale poza sklepem firmowym nie było tam nic ciekawego (a ceny jak w marketach).

Akerman - strzelanie z łuku.

Akerman - strzelanie z łuku.

Tego dnia wieczorem czekało nas też poważne wyzwanie techniczne. Siostry na satelicie nie miały żadnego kanału transmitującego mecz półfinałowy. Miałem laptopa i kartę telewizyjną. Przy pomocy dołączonej do niej antenki ledwo, ledwo złapałem pierwszy kanał telewizji ukraińskiej, na którym leciał mecz. Polska myśl techniczna stanęła na wysokości zadania i wespół z budowlańcami z polski pracującymi u sióstr przy pomocy długich kabli ulepszyliśmy nasza antenę. Obraz, choć czarno-biały był w miarę wyraźny, głos też był dobrej jakości (bez szumów i trzasków). Udało nam się w ten sposób obejrzeć zwycięstwo Hiszpanii nad Niemcami.

Następnego dnia wyjeżdżaliśmy na Mołdawię, ale o tym będzie w następnym odcinku relacji o tegorocznej podróży na Ukrainę i Mołdawię.

Comments (1)

Logo Forum Fabryki Słów

Tags: ,

Nieoficjalne Forum Fabryki Słów

Posted on 02 lipca 2010 by Ioannes Oculus

Logo Forum Fabryki SłówWczoraj ruszyło na nowo Nieoficjalne Forum Fabryki Słów. Dotychczas korzystało z darmowego forum, które miało swoje zalety i wady niestety. Teraz jednak pojawiła się nowa możliwość, a więc forum zmieniło swoje miejsce i adres. Przy okazji wyszła bardzo niemiła sprawa, gdyż to co powstało na dotychczasowym forum (posty, itp.) nie mogło zostać przeniesione na nowe forum, gdyż usługodawca nie chce przekazać kopii bazy danych (co moim zdaniem jest karygodne, dlatego odradzam korzystania z serwisu vgh.pl; fora w domenie ok1.pl). Stąd dotychczasowe wpisy są przenoszone ręcznie i z czasem najwartościowsze powinny się znaleźć na nowym forum. Jednak już teraz gorąco zachęcam do rozruszania naszego forum. Jako jeden z administratorów gorąco je polecam. Adres forum jest prosty do zapamiętania: forum-fabryki-slow.pl. Zapraszam serdecznie!

Comments (0)

Kiszyniów (Mołdawia)

Tags:

Wakacyjne plany

Posted on 25 czerwca 2010 by Ioannes Oculus

Lwów, kościół św. Elżbiety

Lwów, kościół św. Elżbiety

Jak chyba większość planuję intensywnie już swój wakacyjny urlop, tym bardziej że jest co planować. Jak co roku wybieram się bowiem do naszych wschodnich sąsiadów. Plany są następujące:

4 VII: Wyjazd na Ukrainę, najpierw do Lwowa i zaraz pociągiem nocnym do Odessy.

5-8 VII: Pobyt w Odessie, trochę plaży, trochę zwiedzania.

8-9 VII: Wcześnie rano pakujemy manatki i wyjeżdżamy do Kiszyniowa (Mołdawia). Tam planowany jest jeden nocleg i zaraz powrót do Odessy, żeby wieczorem wsiąść do pociągu do Kijowa. To będzie zaiste krótki wypad.

10-13 VII: Kijów

14-20 VII: Noc 13/14 spędzona znowu w pociągu i tygodniowy odpoczynek we Lwowie po tym wszystkim. Jednak zaplanowane są wypady do Stanisławowa, Radziechowa, a może coś by się udało do Kamieńca Podolskiego, kto wie?

Zapowiada się więc dość intensywny czas, co mnie bardzo cieszy. Już teraz zapowiadam, że laptop jedzie ze mną, więc postaram się na bieżąco zdawać relację z podróży (zależnie od dostępu do internetu). Relacja będzie publikowana pod tagiem moje podróże, gdzie w tej chwili jest relacja z wyjazdu na Ukrainę (Kijów, Lwów) z 2007 roku.

Kiszyniów (Mołdawia)

Kiszyniów (Mołdawia)

Comments (0)

Tags:

Libri – zmiana adresu

Posted on 23 czerwca 2010 by Ioannes Oculus

Informacja dla czytających blog o książkach. Jego adres został zmieniony na nowy: z-milosci-do-ksiazek.pl. Zapraszam do jego lektury, komentowania i polecania na swoich blogach. Jest to moje nowe dziecko, ale mam nadzieję, że wam się spodoba. Chętnie też, jeżeli ktoś wyrazi taką chęć, zamieszczę recenzje książek napisane przez innych. Można także dołączyć się do grupy miłośników książek na Facebook’u.

(jeszcze chwilowo adres nie działa, ale to kwestia czasu)

Pozdrawiam

Ioannes Oculus

UPDATE: Adres strony o książkach to: http://kochamksiazki.pl/. Poprzedni jest nieaktualny już od długiego czasu (16 marca 2012 – Ioannes Oculus)

Comments (0)

Tags:

Małe porządki

Posted on 08 czerwca 2010 by Ioannes Oculus

Jak widać po kategoriach dokonałem małych porządków na tym blogu. Ponieważ postanowiłem w sposób bardziej uporządkowany prowadzić moją publicystykę internetową, stąd ten blog nabiera charakteru komentującego świat, społeczeństwo, itp. Stąd nowy układ kategorii. Wszystkie stare wpisy zostały zachowane dla potomnych, choć nie wszystkie wątki będą kontynuowane. W stronach dokonam zmian w najbliższym czasie i będzie to koniec sprzątania. Mam nadzieję, że ułatwi to lekturę. Pozdrawiam!

Comments (0)

Tags:

Reaktywacja?

Posted on 24 marca 2010 by Ioannes Oculus

Blog, jak widać został przeniesiony…

Czy to oznacza jego reaktywację? Tego nie wie nikt. Jednak mam wykupione miejsce na serwerze, to nie będę więcej trzymał go na wordpressowym serwerze (choć oczywiście nadal korzystam z tego silnika i gorąco go polecam).

Poza tym w planach są następujące strony:

- genealogia (zmiana silnika z Joomla na WordPress i kilka innych zmian w stosunku do obecnego okop.eu)

- miejsca (czyli blog poświęcony ważnym dla mnie miejscom na świecie, głównie to będzie zapewne Lwów, ale także miejsca związane z historią mojej rodziny)

- Dawne Dzieje (portal o wszystkim co wiąże się ze starożytnością i średniowieczem)

Wszystko oparte będzie na WordPressie. Tak więc czeka mnie trochę pracy.

Comments (1)

Tags: , , ,

O mnie słów kilka

Posted on 27 maja 2009 by Ioannes Oculus

W ciągu ostatnich dni nawiązała się ciekawa dyskusja pomiędzy mną a kilkoma osobami. Dotyczy ona spraw ważnych i mniej ważnych. Aby więc przynajmniej niektóre z nich były jasne, postanowiłem wypowiedzieć się na niektóre tematy.

Primo – prawda a różnice w poglądach

Czemu mają służyć nasze dyskusje, nieraz tak zażarte? Moim zdaniem mają służyć poszukiwaniu Prawdy. Nic innego nie ma sensu. Badania naukowe służą poszukiwaniu rzetelnej wiedzy na temat wszechświata i człowieka, filozofia i teologia szukają odpowiedzi na te pytanie, na które nauki przyrodnicze nie są w stanie odpowiedzieć. Prawda jest jedna, niezależna od naszych sądów. Należy więc dołożyć wszelkich starań, aby ją odkryć.

Czy jest to możliwe? Czy człowiek w całym swym ograniczeniu jest zdolny do odnalezienia Prawdy? Nie sądzę. Jednak to nie zwalnia nas od jej poszukiwania. Faktem zaś jest, że w jej poszukiwaniu nieraz błądzimy i potrzebujemy pomocy z zewnątrz. Tą pomocą niezawodną jest Objawienie, które dał nam Bóg. Jezus Chrystus objawił nam Prawdę, dzięki czemu możemy mieć pewność co do fundamentalnych spraw naszego życia.

Spotkałem się takim zarzutem: „Jasiu, przepraszam, ale nie moge juz sluchac bzdur ktore wygadujesz. Kiedys uwazalem Cie za czlowieka inteligentnego, ale ostatnimi czasy wypisujesz nonsensy godne Naszego Dziennika” (zachowałem oryginalną pisownię). Z całym szacunkiem, czy jednak inteligentym nie może być człowiek, który nie wpisuje się w linię dzisiejszego political correctness? Akurat Naszego Dziennika nie czytam, nie słucham Radia Maryja i nie oglądam Telewizji Trwam. Nie traktuję tego jako powodu do chluby, ani wstydu. Po prostu tego nie robię i już. Nie sądzę jednak, że ludzie z tego środowiska są nieinteligentni.

W tym kontekście boli także ogromnie fakt wszechobecnej cenzury. Niewidocznej, bo nie instytucjonalnej. Cenzurą jest oglądalność, cenzurą jest to, czy informacja się sprzeda. Co więcej ta cenzura prowadzi do kłamstwa – nie ważne, czy informacja jest prawdziwa, ważne żeby się sprzedała, żeby wzbudziła sensację. Przykładem jest choćby apokryficzna ewangelia Judasza. Miała pogrzebać Kościół. Tyle krzyku wokół tego było i co? Nikt nie napisał prawdy na temat tego tekstu, powstałego później niż którekolwiek pismo Nowego Testamentu, powstałego w środowisku nie związanym z chrześcijaństwem, ale w grupie gnostyckiej i mającego tyle wspólnego z rzeczywistym Judaszem co chyba z Mozartem. Tylko czy ktoś o tym pisał? Nie, bo to nie była sensacja.

Secundo – „Antychryst z Brukseli” i polityka

Jeżeli chodzi o moje poglądy polityczne, to należy jedną sprawę wyłożyć jasno. Na pewno są one prawicowe (gdyż lewica nigdy nie zgodzi się z Prawdą), jednak nie wiążę się z żadną partią na śmierć i życie. Są ugrupowania lepsze i gorsze, staram się wybierać te, które najlepiej służą Prawdzie. Czy Unia Europejska to komunistyczne superpaństwo? Nie, jeszcze nie. Pisałem, że jest na drodze do takiego tworu, o czym świadczą niektóre symptomy narzucania sposobu myślenia ludziom, czy narodom. Unia Europejska została stworzona jako wspólnota gospodarcza, ułatwiająca bogacenie się jej społeczeństwa. Niech tak pozostanie. Możemy się spierać na temat, czy lepsze euro czy złotówka, nie jest to jednak zasadniczy problem. To czy lepiej być w Unii w obecnym jej kształcie, czy nie być w niej, czy może też próbować ją zmienić, to też nie jest kwestia fundamentalna. Nie należę do eurodogmatyków, dla których bycie bądź nie bycie w Unii to kwestia zbawienia. Fakt, nie darze tej instytucji prawie żadnym zaufaniem, po niektórych jej rezolucjach, próbach przeforsowania na siłę tego, co zostało odrzucone przez społeczeństwo (konstytucja europejska czy też potem traktat lizboński), bo przypomina mi to komunizm, gdzie można było głosować, ale to i tak nic nie zmieniało. Nie traktuję więc Brukseli jako Antychrysta. Mam do swojego głównego przeciwnika wiele więcej szacunku, więc nie będę go ograniczał do Brukseli. Choć nieraz owa „Bruksela” staje się użytecznym jego narzędziem.

Tertio – polityczna poprawność i chrystianofobia

Modne i odmieniane przez wszystkie przypadki jest dzisiaj słowo homofobia. Modna staje się także walka o prawo kobiet do wyboru, decydowania o własnym brzuchu. Modne w końcu staje się mieszanie z błotem wszystkiego co chrześcijańskie. Gdy muzułmanie stają w obronie swoich praw prawie cała Europa mówi, że mają rację, że należy szanować ich religię. Gdy chrześcijanie czynią to samo, mówi się, że mają się nie mieszać do polityki, że łamią wolność słowa, itd. Czyżby więc nowa kategoria podludzi? Trudno się dziwić, skoro uważa się dziś, że zaburzenia emocjonalne to normalność, że można zabić człowieka tylko dlatego, że jest problemem dla kogoś innego, dla kaprysu. Kościół Katolicki stoi na straży depozytu wiary, przy okazji przypominając podstawową Prawdę o człowieku. O tym, że człowiekiem się jest od poczęcia, więc nie wolno zabijać nawet, jeżeli ten człowiek jeszcze przez kilka miesięcy będzie w łonie matki, że normalne i naturalne jest to, że rodzinę stanowi mężczyzna i kobieta, że tylko w takim środowisku może zdrowo rozwijać się dziecko, młody człowiek. Przypomina, że nabyte zaburzenia się poddaje terapii, a nie uznaje za coś normalnego. Nie opiera tego tylko na argumencie „bo tak mówi Biblia” (choć jeżeli przyjrzeć się temu bliżej, to jest to argument wystarczający), lecz także na badaniach naukowych.

Tyle w wielkim skrócie. Chciałbym, abyśmy wszyscy starali się naprawdę dążyć do Prawdy. Aby przed wypowiedzeniem jakieś myśli zastanowić się, czy to co mówię jest zgodne z prawdą, a nie czyimś interesem, czy poprawnością polityczną. Jeszcze bardziej mi zależy, abyśmy się nawzajem nie obrażali tylko dlatego, że mamy inne poglądy.

Comments (3)

Pierwszy w historii Zjazd Oków

Tags: ,

Pierwszy w historii Zjazd Oków

Posted on 20 stycznia 2009 by Ioannes Oculus

Zjazd Oków

Zjazd Oków

Tak, to najprawdziwsza prawda! Odbędzie się długo oczekiwany, jedyny i niepowtarzalny

Zjazd Oków!!!

Tego wydarzenia nie można przegapić. Dlatego zapraszam wszystkich Oków, aby skorzystali z zaproszenia!

Wszyscy Okowie, nieważne czy spokrewnieni ze sobą czy nie, są na ten zjazd bardzo serdecznie zaproszeni. Na spotkanie są także zaproszone osoby blisko spokrewnione z naszym rodem, a nie noszące tego szlachetnego nazwiska.

Zjazd odbędzie się 7 listopada (sobota), roku Pańskiego 2009 w Katowicach.

Program ramowy przewiduje:

15:00 Msza św. w intencji rodziny Oko

16:00 Przyjęcie w Domu Przyjęć Eliza (Stare Panewniki w Katowicach).
Przewidziane są tańce, zabawy, prezentacja (o ile okaże się to możliwe) wielkiego drzewa genealogicznego, może jeszcze inne rozrywki.

Przewidywany koszt całości to około 130 zł. Mam nadzieję, że ceny nie podskoczą do góry!

Proszę już teraz o wstępne deklaracje, kto przybędzie. Proszę w nich o imię i nazwisko ;) oraz dane kontaktowe, czyli najlepiej adres email i nr telefonu (najlepiej komórkowego). Na razie nic nie trzeba wpłacać.

Kontakt ze mną:
email: ioannes.oculus@gmail.com
gg: 82 73 185
tel. kom.: na prośbę

Prośmy o rozpowszechnienie tego zaproszenia wśród wszystkich Oków!

Pozdrawiają organizatorzy:

Jan Oko – założyciel profilu Ród Oko na Naszej Klasie
Mateusz Oko

Comments (0)

Tags: ,

Zaległe Boże Narodzenie

Posted on 02 stycznia 2009 by Ioannes Oculus

Spora ilość zajęć przed Świętami uniemożliwiła mi nawet złożenie życzeń na blogu. Cóż, tak bywa, przepraszam was za to. Niech jakąś rekompensatą będzie to wideo, które znalazłem na zaprzyjaźnionym blogu.

Comments (0)

Tags: ,

Capoeira

Posted on 25 września 2008 by Ioannes Oculus

Jako wielki miłośnik sportu, co chyba jest wszem i wobec wiadome ;) , rozpocząłem treningi pewnego, tajemniczo brzmiącego sportu: Caoperia. Namówił mnie do tego niejaki Boxexa. Za to mu bardzo dziękuję :) Choć nie wiem, czy czasu mi starczy, aby brać udział regularnie w treningach, ale mam nadzieję, że moja przygoda z Capoeirą nie będzie przygodą jednego tygodnia.

A dla tych, co nie wiedzą o co chodzi filmik i link do strony sekcji.

MundoCapoeira Ruda Śląska :)

Comments (2)

Tags:

Halemba

Posted on 03 września 2008 by Ioannes Oculus

No i osiadłem na Halembie. W piątek dokonało się uroczyste powitanie, a w sobotę wprowadziłem się na tą parafię. Od tego czasu już dużo się działo. Mnóstwo spowiedzi, aż nie wiedziałem co zrobić, żeby każdemu pomóc i żeby nie przedłużać, bo kolejka była na długość całego kościoła, spotkanie z animatorami ministrantów i ustalenie ramowego programu pracy. We wtorek dopiero znalazłem więcej czasu, żeby poukałdać moje rzeczy, rozrzucone w nieładzie po całym pokoju, a dzisiaj pierwszy dzień w szkola (Gimnazjum nr 9, im. Jana Pawła II). Ogólne wrażenia? Jest bardzo dobrze, dużo pracy, ale od tego jestem. Szkoła będzie sporym wyzwaniem. Trzeba będzie jeszcze się wiele nauczyć, dowiedzieć, etc. Właściwie to wszystko na plus i to duży. Przy okazji pozdrawiam 3G!

Proszę o modlitwę, abym był dobrym narzędziem Chrystusa. Ja mam zrobić swoje, bo „słudzy nieużyteczni jesteśmy”. I niech tak zostanie. Ad maiorem Dei gloriam!

Comments (1)

Tags: , ,

I wysłuchałeś mych modlitw…

Posted on 19 sierpnia 2008 by Ioannes Oculus

Od ostatniego wpisu minęło sporo czasu. Moje życie obfitowało w tym czasie w wiele ważnych i pięknych wydarzeń. Nie czas i miejsce, aby wszystkie tutaj streszczać. Jednak to co w tym dla mnie najważniejsze, to ogrom bożego działania. Nie starczyłoby mi słów, aby opisać, jak wiele Pan Bóg dla mnie zrobił. Jedną z tych spraw jest fakt, że spełnił moje prośby w bardzo ważnej kwestii, o którą modliłem się od lat. A przy okazji nauczył czegoś bardzo ważnego. Bo dał swój dar dopiero wtedy, gdy przestałem modlić się „daj mi Panie…”, a zacząłem „Panie nie moja, ale Twoja wola niech się stanie”. Nauczył mnie, że najważniejsze jest zaufanie Jego woli. A wtedy, tak jak w moim życiu, On daje o wiele więcej, niż możemy sobie wymarzyć.

Niech wiem, jak mam Ci dziękować. „Podniosę więc kielich zbawienia i wezwę imienia Pana”!

Comments (0)

Tags: , , ,

Trudny dzień

Posted on 08 czerwca 2008 by Ioannes Oculus

To był trudny dzień. Najpierw Silesia Miners przegrali z Pomorzem, a przed chwilą Polacy z Niemcami. Trudny, bo całym sercem jestem za tymi, którzy przegrali. Nawet nie wiedziałem, że można tak przeżywać sport. Kiedyś to Polacy mogli by być w finale, a ja bym nie włączył telewizji. Jednak od kiedy mój brat zaczął grać w futbol to zacząłem chodzić na mecze. A choć soccer nie umywa się do futbolu, to kiedy nasi grają budzi się we mnie kibic. A więc wszystko przez mojego brata! Dzięki mu za to.

Tadek, nie poddawaj się! Będzie dobrze, będzie bardzo dobrze! Polacy też, nie poddawajcie się. Jeszcze przyjdzie ten piękny dzień, kiedy … [nie wypada mi tak tutaj pisać].

Comments (1)

Tags: ,

Czas się OKOPać :)

Posted on 07 czerwca 2008 by Ioannes Oculus

W planach były (i są) dwie relacje: z święceń, prymicji oraz z pielgrzymki do Włoch. Jak na razie pozostają w sferze planów. Tymczasem korzystając z promocji mam nową domenę na Okoportalu. Teraz zamiast długiego okoportal.voxlatinae.com jest króciutkie

okop.eu

No i jest nowe forum na forum.okop.eu dla użytkowników Okoportalu i wszystkich krewnych (także tych bardzo, bardzo dalekich). Forum wielojęzyczne o genealogii i nie tylko. To tyle, tak w ramach ogłoszeń. Bo czasu mało, więc nie mam kiedy tutaj coś napisać, ale będę się starał.

Pozdrawiam :)

Comments (0)

Zbliżają się ważne chwile…

Tags: , ,

Zbliżają się ważne chwile…

Posted on 03 maja 2008 by Ioannes Oculus

Nadchodzi już powoli bardzo ważny dla mnie czas. Już jutro zaczynam rekolekcje w Kokoszycach, a potem…

Ofiara Mszy Świętej10 maja, anno Domini 2008, w godzinę Miłosierdzia Bożego (15:00) rozpocznie się uroczysta Msza Święta w katowickiej Katedrze, podczas której z rąk arcybiskupa Damiana Zimonia przyjmę święcenia kapłańskie.

18 maja, anno Domini 2008, o godzinie 12:15 rozpocznie się Msza Święta Prymicyjna, pierwsza w życiu którą będę sprawował. Będzie miała miejsce w kościele pw. Najświętszych Imion Jezusa i Maryi w Katowicach – Brynowie (ul. Nasypowa).

Wszystkich czytelników mojego bloga pokornie proszę o modlitwę w mojej intencji. Wiem, że niczym nie zasłużyłem sobie na ten dar. Będzie mi on dany z łaski Bożej i z Jego upodobania. Wiem też, że jestem człowiekiem grzesznym i słabym, więc tym bardziej proszę was o wsparcie mnie przez modlitwę. Gdyby natomiast ktoś z Was zechciał przybyć na te uroczystości, to będę wielce rad z waszej obecności.

Comments (3)