Tag Archive | "szkoła"

Kim będzie nauczyciel XXI w.?

Tags: , ,

Nauczyciel czy urzędnik?

Posted on 29 września 2010 by admin

Kim będzie nauczyciel XXI w.?

Kim będzie nauczyciel XXI w.?

Trochę mnie dzisiejszy dzień rozczarował. Miałem na dziś zaplanowane pierwsze spotkanie Uczniowskiego Klubu Fantasy. Długo się zbierałem, żeby to zrobić. Niestety permanentnie czasu na to brakuje. Mimo że czasu więcej nie mam, postarałem się go przeorganizować i stworzyć taki klub. Ma za zadanie popularyzować wśród młodzieży czytanie książek. Szczególnie książek fantasy, bo są one w większości wolne od skojarzeń ze szkolnymi lekturami.

Niestety z moich planów nie wyszło nic. Na ten sam dzień, tą samą godzinę została zarządzona szkolna konferencja i spotkanie trzeba było odwołać. Konferencja była konieczna, gdyż wiele przepisów oświatowych się zmieniło. Nie będę pisał o szczegółach tych zmian, bo szczerze mówiąc sam się w tym gubię. Jest tego cała masa, a kierunek w jakim idą zmiany to przekształcenie nauczyciela w urzędnika-biurokratę. Kolejne dokumenty, które mają poświadczyć, że program jest realizowany. Coraz dokładniej należy rozliczać się z każdej czynności. Brakuje jeszcze chyba tylko ewidencji wyjść nauczycieli do toalety w czasie przerwy. To wszystko powoduje, że nauczyciel zamiast uczyć, zajmuje się produkcją dokumentów. Dzięki „genialnym” pomysłom pani minister Hall nauczyciele zostawili na boku innowacyjność, kreatywność i zajęli się wypełnianiem obowiązkowych godzin dodatkowych i związanych z nimi papierkami. To co było realizowane z pasji i zamiłowania, staje się nudnym obowiązkiem.

To wszystko szkodzi szkolnictwu, szkodzi edukacji. Nauczyciel zamiast dbać o ucznia, bardziej przejmuje się tym, czy wypełnił wszystkie dokumenty. Uczeń spotyka się z coraz bardziej znudzonym swoim zawodem nauczycielem, dodatkowo nerwowym, bo kolejne papierki go dobijają. Uczeń jest jednocześnie coraz bardziej traktowany jak pół-debil, który na poziomie liceum jest w stanie przeczytać 13 książek (4-5 na rok). Ja czytałem tyle w dwa miesiące… Brawa dla pani Krall. Będziemy mieli za jakiś czas prawdziwe BMW z każdego ucznia: Bierny, Mierny, ale Wierny. Obywatel idealny, jak w socjalizmie, kiedy panował taki ideał, aby nawet myśląc samodzielnie zawsze wybierał socjalizm. Obywatel idealny, bezkrytycznie poddany dyktaturze polityków i telewizji, choć święcie przekonany o własnym wykształceniu i zdolności krytycznego myślenia.

Tyle o konferencji. Spotkanie klubu było odwołane. Mimo wszystko mam nadzieję, że przynajmniej w tym względzie pani Krall nie zaszkodzi już bardziej i spotkanie jednak odbędzie się, choć kilka dni później. Może świat fantazji pozwoli nabrać choć garstce dystansu do politycznych zawirowań wokół szkoły i tchnie prawdziwie samodzielne myślenie i zdolność oceniania.

P.S. No i zaczęło się wspominanie p. Giertycha. Okazuje się, że za jego czasów to nie było tak źle, że miał dobre pomysły na szkołę. Jednego jednak nie miał – wpływu na media, które zrobiły z niego oszołoma…

Comments (1)

I Zespół Ogólnokształcących Szkół Społecznych w Katowicach

Tags: , ,

Koniec roku szkolnego

Posted on 26 czerwca 2010 by admin

I Zespół Ogólnokształcących Szkół Społecznych w Katowicach

I Zespół Ogólnokształcących Szkół Społecznych w Katowicach - tu naprawdę nalewali oleju do głów.

Mija powoli pierwszy dzień tegorocznych wakacji. Rok szkolny szczęśliwie (dla większości) się zakończył. Uczniowie uradowani wybiegli ze szkół i pognali… tam gdzie już i tak bywali od tygodnia, dwóch. Wszak ostatnie dni w szkole zdają się być jakąś komedią i parodią edukacji, kiedy po szkole snują się znudzeni i jeszcze bardziej niechętni do nauki uczniowie, a nauczycielom nie uczenie, lecz podliczanie ocen, obecności i wypełniania stosów innych papierków w głowie siedzi. Co więc zrobić z tak wspaniale rozpoczętymi wakacjami?

Na pewno nie warto się nudzić. Uczniowie mogą znaleźć mnóstwo sposobów na nudę. Nauczycielom warto by jednak zadać zadanie domowe. Nie dlatego, że źle wykonują swój zawód. Robią to nieraz z wielkim poświęceniem, nakładem pracy i zaangażowania. Jednak system edukacji w Polsce kuleje coraz bardziej dostosowując się do unijnych wzorców. Trzeba przemyśleć swoje działania i odpowiedzieć na pytanie po co i jak uczymy dzieci. O ile „po co” jest dość oczywiste, to pytanie „jak” niestety już nie. Najczęściej „jak” wiąże się z przestrzeganiem minimum, programu, itp. Czy jednak nie warto się zastanowić, aby zamiast realizować coraz gorszy program, coś zmienić. Może wzorem Pana Kleksa otworzyć uczniom głowy i nalać do nich oleju? Nie mam gotowej odpowiedzi na to pytanie. Póki co je stawiam, aby przemyśleć problem. Nie możemy jednak siedzieć bezczynnie. Ktoś musi wziąć odpowiedzialność za tych młodych ludzi. Rodzice się jej pozbyli, media (telewizja i internet) najczęściej niszczą ich psychikę i charakter. Może przynajmniej ci, którzy dotychczas tylko pomagali w wychowaniu (nauczyciele, księża) zaczną działać tak, aby wyrównać te braki? Nie uda się wszystkiego zrobić, ale chyba jeszcze nie jest tak beznadziejnie, aby nie dało się nic zrobić.

Comments (2)

Tags: ,

Uczyć czy nie uczyć?

Posted on 05 maja 2010 by admin

Celem wszystkich szkół jest (…) nie tylko rozwijanie umysłów za pomocą nauki i umiejętności, lecz przede wszystkim uszlachetnienie serc i dusz.

Stanisław Konarski, Mowa o kształtowaniu człowieka uczciwego i dobrego obywatela

Słuchałem dzisiaj w radio interesującej audycji nt. edukacji w Polsce. Osoba zaproszona do studio (niestety nie pomnę nazwiska) stwierdziła, że poziom wykształcenia polskiej młodzieży jest co roku 10% niższy. Fakt, który jest powszechnie znany, szczególnie wśród nauczycieli. Uczniowie uczą się coraz słabiej, coraz trudniej kojarzą fakty, itd.

Osobiście zauważam też takie problemy (na podstawie własnych obserwacji, rozmów z nauczycielami) jak brak zainteresowania czymkolwiek (np. hobby), który staje się coraz bardziej powszechny, poziom wymagań zdecydowanie poniżej poziomu teoretycznych możliwości (tzn. „ja w ich wieku uczyłem się tego dużo wcześniej”) oraz „bigos edukacyjny” polegający na zarzucaniu ucznia treściami bez ich usystematyzowania.

Gdzie indziej natomiast usłyszałem o tym, że nie warto się uczyć. W szkole uczą złego systemu i należy go, mówiąc kolokwialnie, olać. W zamian proponuje się de facto i tak pewien system nauki, tyle że moim zdaniem dużo słabszy, nie profesjonalny, nie wszechstronny. Bo pytanie po co biologia, chemia, fizyka, geografia, polski, itp. z sugerowaną odpowiedzią, że po nic, jest moim zdaniem błędne. Umysł, żeby się rozwijać potrzebuje wszechstronnych bodźców. Potrzebuje nauczyć się myślenia, kojarzenia faktów, analizy, itp. To jest kształtowanie umiejętności, narzędzi do pracy. Oczywiście mylne jest podejście typu „pójdę na do gastronomika i będę kucharzem”. Nie koniecznie będzie kucharzem, to jest jedynie narzędzie. Podobnie ze studiami. To wszystko są narzędzia, które należy wykorzystywać. Tu więc tkwi problem systemu. System edukacji ma dawać narzędzia i uczyć po co są te narzędzia. Tego nie robi. Niestety też daje coraz słabsze narzędzia. Kiedyś uczyło się, żeby umieć myśleć, mieć wiedzę, dziś żeby zdać egzamin uczy się pod klucz. „Za moich czasów” materiału było więcej, ale był sensownie poukładany i jak się zdobywało kolejne klocki to dopiero uczyło się, jak się one ze sobą łączą, jak je wykorzystać. Dzisiaj chcą łączyć klocki nie mając klocków.

Szkole także brakuje idei. Po co się uczyć? Dla egzaminu gimnazjalnego? Dla matury? To nie są prawdziwe cele! Szkoła (nauczyciele?) często za mało pokazują, że to co dziś się zdobywa ma służyć czemuś więcej. Egzamin trzeba się nauczyć pisać pod klucz, więc większość czasu i energii kładzie się na to, żeby uczeń potrafił trafiać w klucz. Trochę to ograniczające, nieprawdaż? Konarski natomiast wskazuje na coś więcej, na to mianowicie, aby szkoła uszlachetniała serca i dusze. A tego brakuje, brakuje w szkole ducha. Przed wojną zdaje się, że tym duchem był patriotyzm. Niestety dziś go brakuje.

Jest źle w polskiej szkole. Czy będzie lepiej?

Comments (1)

Tags: , , ,

"Ja poprostu pootwieram wam głowy…"

Posted on 09 października 2008 by admin

„… i naleję do nich oleju”. Na tym chyba powinna polegać edukacja w szkole. Tymczasem jest źle albo gorzej. I nie dlatego, że uczniowie są źli, głupi, czy jeszcze jacyś inni. Nie, oni są w porządku. To często myślenie (albo bezmyślność) systemu do tego prowadzi. Zamiast uczyć młodych czytać tekst ze zrozumieniem, prowadzenia logicznego rozumowania, dawania mu narzędzi i korzystania z nich, uczy się gotowców. Oczywiście, że to szybsze. Bo uczeń od razu poda poprawną odpowiedź na sprawdzianie, zgodną z odgórnym kluczem. Wygodniejsze, bo zrealizowano minimum programowe. Ale czy nauczyło go pasji? Czy nauczyło myślenia, szukania? Czy wychodząc ze szkoły jest w młodym człowieku coś więcej niż niechęć lub nienawiść do czytania, nauki, używania mózgu? Nie znam cudownej receptury, która by uzdrowiła system edukacji w Polsce, czy gdziekolwiek indziej. Jak na razie trend, który idzie z Unii jest tylko niszczącym ucznia pogłębieniem problemu. Bo uczeń ma się uczyć myśleć. A Unia zakłada, że już umie. Zakłada, że niepotrzebny jest Mistrz, który go poprowadzi, że sam już od wieku 6 czy 5 lat wszystko sam wie najlepiej. Może dla przypomnienia starszym, a młodszym jako ciekawostka fragment jednej z piękniejszych bajek:

Comments (3)

Tags: , ,

Nie chwal dnia…

Posted on 10 września 2008 by admin

Przysłowie mówi „nie chwal dnia przed zachodem Słońca”. Może więc nie powinienem pisać tego, co za chwilę nastąpi. Jednakże tak dużo osób pyta mnie o to, że nie sposób uniknąć od odpowiedzi. A pytanie to: „Uczysz w szkole?” i drugie, gdy dowiedzą się, że uczę w gimnazjum: „To chyba masz bardzo ciężko?”.

Otóż muszę powiedzieć, że nie jest źle. Wręcz przeciwnie, jest dobrze. Zarówno grono pedagogiczne jest znakomite, jak i uczniowie. A zwłaszcza uczniowie, bo z nimi mam więcej kontaktu. Nie chcę zapeszać, ale uczy mi się dobrze. Nie znaczy to, że mnie to nie męczy. Owszem męczy. Szczególnie siedzenie w dusznej klasie. Inna rzecz, że uczniowie czasami przeszkadzają i rozrabiają. Ale to leży chyba już w ich naturze. Jak będzie dalej? Nie wiem, bo skąd, ale jestem optymistą :)

A dla uczniów zacząłem przygotowywać stronę, pomoc do lekcji. Mam nadzieję, że im się przyda, a ja znajdę czas na jej rozwijanie. Adres strony to: lekcje.okop.eu

Dopisane 8 czerwca 2010 r.:
Ze względu na brak czasu stronę tą zlikwidowałem, a ewentualne materiały umieszczam na stronie parafialnej.

Comments (1)

Tags: ,

Ocena z religii

Posted on 18 sierpnia 2007 by admin

Ostatnio ogień dyskusji wokół oceny z religii został podsycony. Nowy minister edukacji ogłosił, że nie chce, aby ocena z religii była wliczana do średniej. Od osób bardziej przychylnych religii słychać argumenty, że religia to przedmiot specjalny, wyjątkowy i nie należy sprowadzać jej do przedmiotu na ocenę. Środowiska zaś lewicowe najchętniej w ogóle by religię ze szkół usunęły, w przecież walczą z ciemnogrodem. Na jej miejsce pewnie szybko wprowadziłyby przedmiot o technikach seksualnych (zarówno hetero, jak i homo).  Cóż ręce opadają.

Na studiach, jeżeli student zechce uczęszczać na jakieś dziwne dodatkowe zajęcia, jak np. język koptyjski, to jakoś nie ma problemu, żeby wliczyć ocenę z niego do średniej. Nawet wtedy, gdy grupa na zajęciach liczy dwie osoby: student i wykładowca! Skoro więc ktoś uczęszcza na zajęcia z religii, należy uznać jego osiągnięcia.  Jeżeli wybierze etykę – podobnie, ocena z etyki powinna być wliczona do średniej. Jeżeli uczęszcza na religię w parafii protestanckiej, to tam powinni też wystawić ocenę, którą można by wliczyć do średniej.

Czy można wystawiać ocenę z przedmiotu tak ważnego jak religia? A dlaczego można z plastyki, wszak nie każdy umie ładnie rysować? Dlaczego można z muzyki, wszak nie każdy umie śpiewać? Dlaczego można z historii, przecież nie wszystkich interesują dawne dzieje. A jak można oceniać historię Polski, przecież jest przedmiot wyjątkowy o przeszłości naszej Ojczyzny. Wyjątkowy jest język polski, na którym można zgłębić dzieje myśli, poglądów, literatury. Tego nie da się ocenić, jak matematyki, to przedmiot wyjątkowy! A religia? Ciekawe, że na religii nie ocenia się religijności (choć niektórzy by tak chcieli i tak robią, ale jest to błąd), tylko wiedzę nt. religii, w tym wypadku katolickiej. Osoba nie wierząca może mieć celujący z religii. A to, czy ktoś zdobył wiedzę przepisaną programem, można ocenić obiektywnie. Jeśli tak, to czemu nie docenić trudu zdobycia tej wiedzy? Ocena, jak każdy element przymusu szkolnego, może być wykorzystana do zachęcenia lub zniechęcenia ucznia. Wykorzystanie zależy od nauczyciela. Aby jednak móc ją wykorzystać dobrze, potrzeba ją mieć jako coś realnego, a nie teorię pozbawioną przełożenia na rzeczywistość.

Comments (2)

Tags: ,

Kanon lektur

Posted on 12 lipca 2007 by admin

Ostatnio sporo było zamieszania wokół kanonu lektur. Moim zdaniem niepotrzebnie, ale nie chcę wdawać się w politykę. W nowym kanonie znalazły się dwie książki C. S. Lewisa i jedna J. R. R. Tolkiena. Pierwszego mamy Opowieści z Narnii. Lew, czarownica i stara szafa (klasy IV – VI) oraz Listy starego diabła do młodego (klasy pogimnazjalne), zaś Tolkiena Władcę Pierścieni (klasy IV – VI). To ostatnie budzi zgrozę. Towarzystwo Tolkien ma wyśmienite w tym spisie:

„Lucy Maud Montgomery – Ania z Zielonego Wzgórza; Zbigniew Nienacki – Pan Samochodzik i Templariusze; John Ronald Reuel Tolkien – Władca Pierścieni; Henryk Sienkiewicz – W pustyni i w puszczy; Alfred Szklarski – Tomek w krainie kangurów”

Nie mam nic do innych książek, ale czy nie jest to za poważna lektura jak na dzieci w tym wieku? Sam wtedy przeczytałem Tolkiena po raz pierwszy, ale to nie wynikało z przymusu szkolnego. Poza tym głębia tej książki była jeszcze dla mnie raczej niedostępna. Mimo wszystko to nie jest Hobbit, a ten by się tu bardziej nadawał.

Z drugiej strony cieszę się, że uczniowie będą mieli w ogóle kontakt z fantasy, która nie jest już gatunkiem nowym, jest popularna (choć nie wszystko co popularne jest wartościowe) i nieraz niesie ze sobą głęboką treść. Moim zdaniem w szkole za dużo jest pracy na zasadzie „co-autor-miał-na-myśli, czyli czego oczekuje polonistka”. To niszczy żywy kontakt z tekstem. Tymczasem można by więcej czytać samych tekstów, może kwestie ogólne wprowadzać jakby przy okazji. Główny akcent powinien być położony na to, aby uczeń zrozumiał wartość słowa pisanego, dać mu przyjemność lektury (wiem, że w warunkach przymusu szkolnego proponuję rzecz prawie niewykonalną!). Miałem przyjemność tak właśnie być uczonym przez, moim zdaniem, wielce wybitną polonistkę, taką z zamiłowania i powołania, panią Krystynę Koziołek. Lekcja języka polskiego może być lekcją twórczej rozmowy, dialogu między tekstem, nauczycielem a uczniem. Ten ostatni niekoniecznie musi się podporządkować dwóm pierwszym, wręcz przeciwnie ma prawo i obowiązek samodzielnego myślenia.

Wracając do fantasy, bo od tego wyszedłem. Kontakt z taką literaturą otwiera przed uczniem szerokie pole rozwijania zainteresowań. Może sięgnąć do korzeni i przodków fantasy – do mitów, literatury średniowiecznej, odwołać się do epoki romantyzmu. Może zainteresować się historią, a zwłaszcza średniowieczem. Może także językami. Fantasy nie tylko prowadzi nas w odległe światy, ale daje także inne spojrzenie na świat dzisiejszy, daje punkt odniesienia, nowe światło. Czasami wprost komentuje rzeczywistość obecną (por. książki Pilipiuka). Daje także trochę bardziej pozytywne patrzenie na świat, niż nihilistyczna literatura, która pod płaszczykiem nowoczesności, ekstrawagancji ukrywa swoją małość i banalność. Bo łatwo namalować czarny kwadrat na białym tle, nazwać to Sztuką i dorobić teoryjkę. Trudniej stworzyć wybitne dzieło, o głębokiej treści, które jest głosem autora, które daje siebie na materiał do refleksji, które coś mówi i żąda odpowiedzi. To nowoczesne jest jak krzyk, to starsze jak piękny hymn, choć czasem smutny, czy tragiczny. Krzyk nie niesie ze sobą wiele treści, to my ją sobie dorabiamy. Hymn coś do nas mówi, podaje problem, rozważa go i nim zapadnie końcowe Amen oczekuje, że włączymy się w ten hymn, że dopiszemy kolejny wers, że zadumamy się nad jego treścią. Postawię tezę, że fantasy może bardziej rozbudzić kreatywność uczniów, człowieka, niż niejedna z obecnie zalecanych lektur szkolnych.

Comments (1)

RELATED SITES